Umowa z Play Mobile
Nie wszystko jest oczywiste.
Przynajmniej nie w przypadku Play Mobile.
Zdrowy rozum wysiada, a absurd łapie za ster.
Kończyła mi się umowa na internet bezprzewodowy z siecią Play (P4 Sp. z o.o.). Zadzwoniła więc do mnie pani z tej sieci z zapytaniem, czy nie zechciałbym przedłużyć z nimi tej umowy. Jako, że internet bezprzewodowy nie był mi już potrzebny, a nawet miałem już w perspektywie znacznie tańszy stacjonarny, grzecznie podziękowałem za ofertę. Pani natomiast podziękowała za rozmowę i się rozłączyła.
Nasza umowa była na czas określony, dokładnie 12 miesięcy. Nie zadeklarowałem chęci jej przedłużenia. Co więcej, zrezygnowałem z takiej propozycji zaoferowanej mi telefonicznie. Sądziłem więc, że sprawę mam już z głowy. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy dotarła do mnie faktura za internet za okres, który nie mieścił się w terminie umowy! Po miesiącu dostałem następną, a po kolejnym - jeszcze jedną.
W końcu nie wytrzymałem! Bo jakim prawem każą mi płacić, skoro ani nie wiąże mnie z nimi żadna umowa, ani też nie korzystałem z ich pośrednictwa w dostępie do internetu? Poprosiłem więc o kontakt w celu wyjaśnienia tej sprawy. Zgłosił się pan który potwierdził, że mam trzy zaległe faktury do uregulowania. Dla pewności zapytałem, czy wszystkie faktury dotyczące terminu podanego na umowie są opłacone. Gdy usłyszałem że tak, przystąpiłem do ofensywy. Tak mi się przynajmniej zdawało. W rzeczywistości jeszcze nawet dobrze nie wystartowałem, a już zostałem wgnieciony w ziemię. Dialog wyglądał tak:
- Dlaczego otrzymuję faktury za okres spoza umowy?Na ostatnie moje pytania konsultant nie potrafił sensownie odpowiedzieć, bez gubienia się we własnych wypowiedziach. Choć tak naprawdę nie ma to najmniejszego znaczenia, gdyż zadane pytania były przecież z gatunku retorycznych. W świetle zaistniałych faktów oczywistym jest bowiem powód dla którego konsultanci dzwonią do klientów którym kończy się umowa.
- A złożył pan pisemną rezygnację?
- Pisemną rezygnację? A po co to komu, skoro umowa jest na czas określony?
- Ale musi się pan zadeklarować, że nie chce pan korzystać z naszych usług.
- Już dawno to zrobiłem. Dzwoniła do mnie pani z propozycją przedłużenia umowy, na co się nie zdecydowałem, co wg mnie jest jednoznaczne z rezygnacją.
- Ale musi pan to zrobić pisemnie. Jeśli pan tego nie zrobi, to umowa automatycznie przechodzi na czas nieokreślony.
- To po kiego grzyba tworzycie umowy na czas określony? A tym bardziej po co dzwonią do mnie państwa przedstawiciele, skoro moja odmowa ich oferty jest całkowicie nieznacząca? A gdybym wyraził chęć skorzystania z jakiejkolwiek oferty, to dziwnym trafem żadne pisemko nie byłoby zapewne potrzebne?
Taka pozornie niewinna propozycja przedłużenia umowy jest w istocie sprytnie pomyślanym zabiegiem manipulacyjnym! Klient, który telefonicznie odmówi dalszej współpracy ma przeświadczenie, że sprawa jest załatwiona i ma z nią spokój. Tymczasem, po kilku tygodniach dociera do niego faktura za nadliczbowy miesiąc. A co w takim wypadku robi wielu Kowalskich? Idzie do banku i płaci.
Bynajmniej nie mam tu pretensji o przebiegłość speców Playa od
Tak więc moja nauczka niech będzie dla Was przestrogą, drodzy Internauci, by uważać na umowy z Play oraz, co jest już zagadnieniem uniwersalnym - czytać wszystko, co dotyczy rzeczy, jaką zamierzacie podpisać.
Miłego składania pisemnych rezygnacji. :)



większość umów zawieranych na czas określony po jego upływie i braku pisemnej rezygnacji są przedłużane na czas nieokreślony. Każdy dostaje umowę i powinien ją przeczytać.
OdpowiedzUsuń na zawszeNie kwestionuję tego, że powinienem ją przeczytać. Ale powinienem ją do ręki dostać przed podpisaniem umowy, a nie tylko informację, że można się zapoznać z regulaminem na odpowiedniej stronie internetowej.
OdpowiedzUsuń na zawszeJeszcze raz napiszę dla pełnej jasności:
nie krytykuję Play'a za treść regulaminu/umowy. Mam natomiast pretensje o nieetyczne manipulowanie użytkownikami, jakiego dopuszczają się konsultanci telefoniczni.
Ja to rozumiem, natomiast pan z pierwszego komentarza chyba nie bardzo...
OdpowiedzUsuń na zawszekażdy operator sieci i spółki szukają pieniędzy to zrozumiałe.Ale umowy powinne być czytelne i zrozumiałe dla każdego ,a nie zawierać kruczki prawne. ale głupich nie sieją głupcy sie rodzą.Niewiedza kosztuje i na tym bazują.
OdpowiedzUsuń na zawszenie ma to jak umowy z operatorami:)
OdpowiedzUsuń na zawszeA w którym momencie konsultantka Cię zmanipulowała? Jak sam stwierdziłeś - podziękowała za rozmowę na Twoją odmowę przedłużenia, podejrzewam, że dzwoniła z działu utrzymania i jej obowiązkiem było zapytać czy chcesz przedłużyć umowę skoro kończą się warunki promocyjne (te 12 m-cy). I jak to już stwierdzono - trzeba czytać regulaminy :)
OdpowiedzUsuń na zawszeWidzicie tak to jest, żebyś wydał kasę gotowi są za Tobą biegać i załatwić wszystko przez telefon, ale jak się umowa skończy to bujaj się sam z pisaniem i wysyłaniem wypowiedzeń - to tyczy się większości firm telekomunikacyjnych.
OdpowiedzUsuń na zawsze