niedziela, 31 maja 2009
sobota, 30 maja 2009
Na później

Kilka książek rozpoczętych i niedoczytanych do końca. Kolejnych kilkanaście nawet nierozpoczętych. Kilka gier rozpoczętych i nieukończonych. Kilkadziesiąt innych nawet niezainstalowanych. Kilkanaście gazet/czasopism zakupionych i przejrzanych, ale nieprzeczytanych. Kilkanaście, -dziesiąt(?), -set(?) planów wymyślonych, lecz niezrealizowanych.
Mam niebezpieczną tendencję do porzucania spraw niedokończonych, takimi je pozostawiając. Na później. Tak przynajmniej sobie wmawiam. Pocieszam się jednak tekstem, który słyszy chyba każdy, kto wziął udział w konkursie, ale nie zdobył w nim żadnej nagrody: "Nie martw się, ważny jest sam udział. Ważne, że w ogóle próbowałeś." - oszukiwanie samego siebie to całkiem ciekawe doświadczenie. ;)
Autor:
Ramzel
2
x reakcje
piątek, 29 maja 2009
Anatomia sztuk walki
Nigdy mnie jakoś specjalnie nie ciągnęło do trenowania jakiejkolwiek sztuki walki. Co prawda, dawno temu, za czasów mojej edukacji w szkole podstawowej, wypożyczyłem z biblioteki publicznej książkę o Judo, ale na zasadzie zwykłej ciekawości. Nie oznacza to jednak, że nie lubię oglądać dokonań mistrzów sztuk walki. Lubię też naukowe ciekawostki, a powyżej zaprezentowane wideo w znakomity sposób łączy jedno z drugim.
Polecam.
P.S. Całość składa się z dziewięciu części. Uznałem jednak, że ograniczę się do wklejenia tylko pierwszej z nich. Zainteresowanym pozostałymi z pewnością nie sprawi żadnego kłopotu ich znalezienie.
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
czwartek, 28 maja 2009
Marionetki

W pewnej firmie przeprowadzono szkolenie pracowników, którego jeden z etapów polegał na wyuczeniu takiego sposobu rozmowy z klientem, by ten zostawił w tej firmie więcej pieniędzy, niż początkowo planował. Chodziło po prostu o to, by zwiększyć zyskowność firmy poprzez jak największą sprzedaż oferowanych produktów.
Co ciekawe, ani razu podczas szkolenia nie padło stwierdzenie 'manipulacja', czy nawet 'perswazja', a właśnie techniki tych dziedzin były prezentowane. O ile można jeszcze zrozumieć, że unikano pierwszego ze stwierdzeń, które (słusznie) niesie negatywny ładunek emocjonalny, o tyle niezrozumiałym jest dla mnie fakt unikania słowa 'perswazja'. (Choć w sumie oby dwa słowa znaczą w istocie to samo.)
Jeśli do tego dodamy fakt, że podsumowaniem wykładu było stwierdzenie: "Myśl o tym, jak o pomocy klientowi."(*), można dojść do oczywistego i niezwykle ciekawego wniosku, że kurs miał na celu zmanipulowanie pracowników, by ci manipulowali klientami.
Widzę tu grunt do przeprowadzenia doświadczenia mającego na celu zbadanie, czy osoby nieświadome stosowania manipulacji są skuteczniejsze od tych, które mają świadomość istoty stosowanych technik. Choć może chodzi tu po prostu o to, że manipulacja/perswazja uznawana jest przez wielu za coś nieetycznego, a takie podejście z pewnością nie wpłynie na zwiększenie efektywności.
Niezależnie jednak od tego, jaki był powód takiego, a nie innego podejścia do swoich pracowników, jestem tym wielce zdegustowany. O ile manipulacja klientów/konsumentów jest zjawiskiem powszechnym, o tyle fakt manipulowania własnymi pracownikami jest dla mnie nowością, której długo nie potrafiłem przyjąć do świadomości...
W takiej firmie już nie ma pracowników. Są pionki. Marionetki...
----------------------------
(*) Wg mnie zdanie: "Wyobraź sobie, jak bardzo pomożesz tym klientom i firmie." byłoby znacznie bardziej owocne, niż zastosowane: "Myśl o tym, jak o pomocy klientowi.", ale pewnie się nie znam.
Autor:
Ramzel
2
x reakcje
środa, 27 maja 2009
Pośpiech
Czym różni się podróż pociągiem osobowym od podróży pociągiem pośpiesznym?Odpowiedź:
O prawie połowę większym kosztem.Najwyraźniej pociągi pośpieszne PKP działają na tej samej zasadzie, co listy priorytetowe Poczty Polskiej. Czyli płaci się więcej za efekt co najmniej nie lepszy. I pomyśleć, że w Austrii naklejka na list z napisem "Priorytet" jest darmowa. Przy czym tam zwykłe listy docierają do adresata szybciej, niż u nas priorytetowe. Ale w kraju w którym pociąg pośpieszny jedzie do celu dłużej niż osobowy, chyba nie powinny już dziwić takie absurdy.
Choć z drugiej strony, co to za absurdy, skoro są codziennością?
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
wtorek, 26 maja 2009
poniedziałek, 25 maja 2009
Owca

Kilkuletni chłopczyk siedzący naprzeciw mnie w autobusie, rzekł nagle pełen radości:
- Owca! - Aż skakał z zadowolenia, że owcę zauważył.
Ponieważ jechaliśmy przez Bydgoszcz, czyli beton na betonie na przemian z betonem, zerknąłem z zaciekawieniem w kierunku wskazywanym przez malca. Okazało się, że "owca" to pies.
Co ciekawe, gdy rodzice chłopca próbowali mu wyjaśnić, że to nie owca, tylko zwykły piesek, malec w ogóle nie przyjmował tego do wiadomości. Owca i już!
Świat dzieci jest tak mało skomplikowany.
A przecież żyjemy w tym samym świecie...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
niedziela, 24 maja 2009
Grupa
- Muszę cię usunąć z grupy "praca" na GG. - Poinformowałem pół żartem, pół serio mego byłego już współpracownika.
- No i dobrze. Przynajmniej nie będę w takim [cenzura] towarzystwie. - Stwierdził bez ogródek.
- Tylko ciebie miałem w tej grupie. - Odparłem.
- ...
Autor:
Ramzel
4
x reakcje
sobota, 23 maja 2009
World Wars 2

Z uwagi na fakt, że notka o DiceWars jest jedną z najczęściej odwiedzanych na tym blogu, a ja znalazłem niedawno jej bardzo twórcze i jeszcze bardziej zwiększające grywalność rozwinięcie, czuję się zobowiązany do podzielenia się tym odkryciem z Czytelnikami.
Gra to "World Wars 2" się zowie, a od swej 'inspiracji' różni się nie tylko lepszym wyglądem (teraz po planszy poruszamy się jednostkami wojskowymi, a nie samymi kośćmi), ale przede wszystkim dodaniem pewnych bonusów, takich jak dodatkowe punkty do ataku/obrony, pole minowe, nalot itp. wojskowe niespodzianki.
Zatem tak, jak ponad 1,5 roku temu polecałem grę w 'DiceWars', tak teraz jeszcze bardziej polecam zabawę w 'World Wars 2'.
Autor:
Ramzel
1 x reakcje
piątek, 22 maja 2009
Hurtownia

Ojciec mój zapragnął nowej szlifierki kątowej. Jako, że aukcje internetowe zwykle bywają źródłem najtańszego towaru, a mi, jako jedynemu w rodzinie udało się odblokować konto na serwisie aukcyjnym, które zostały zablokowane w skutek przekrętów małoletniego brata, postanowiono, że ja stanę się pośrednikiem handlowym.
Usiedliśmy więc przed komputerem, przeszukaliśmy oferty, wybraliśmy najodpowiedniejszą i ją zakupiliśmy. Pieniądze przelałem na konto sprzedawcy już następnego dnia. Minął prawie tydzień, a paczki ze szlifierką, jak nie było, tak nie ma. Zrobiło się więc nieciekawie. Zwłaszcza, że sprzedawca gwarantował natychmiastową wysyłkę.
Odnalazłem więc dane kontaktowe kontrahenta i skontaktowałem się z nim poprzez komunikator internetowy, prosząc o wyjaśnienie sytuacji. Zostałem poproszony o numer telefonu kontaktowego, który podałem. Chwilę później odezwała się moja komórka. Tak, dobrze się domyśliłeś, mój bystry Czytelniku (w końcu inni tu nie zaglądają ;)), to był sprzedawca.
Rozmowa była nader interesująca i pełna emocji. Bo jakże by inaczej, skoro człowiek dowiaduje się, że hurtownia nie ma akurat na stanie zakupionego przeze mnie towaru! Na moją uwagę, że wystawianie na aukcji przedmiotów, których się nie posiada jest co najmniej niepoważne, dowiedziałem się, że osoba, która tego nie dopilnowała i jest za to odpowiedzialna jest na urlopie. Zapytałem więc, dlaczego to ja muszę się do nich odzywać, skoro to oni nawalili, a nie ja. W odpowiedzi usłyszałem standardowe w takich przypadkach: "Właśnie dzisiaj mieliśmy do pana zadzwonić." Ciekawe tylko jakim cudem, skoro dopiero po mojej interwencji zostałem poproszony o numer kontaktowy...
Co jednak najciekawsze, trzykrotnie mój rozmówca próbował namówić mnie na lepszą szlifierkę, niż zamówiłem, do której musiałbym oczywiście dopłacić kilkadziesiąt złotych. Sami chyba przyznacie, że trzeba mieć tupet, by najpierw zrobić kogoś w balona, a potem jeszcze próbować nabić go w butelkę. Postawiłem więc grzecznie ultimatum - albo dostanę tę 'lepszą' szlifierkę w cenie tej, którą rzeczywiście zamówiłem, albo będziemy musieli diametralnie zmienić ton rozmowy. Poskutkowało. Szkoda tylko, że kosztowało to aż tyle niepotrzebnych przecież nerwów...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
czwartek, 21 maja 2009
Lao Che - koncert
Bydgoszcz, Juwenalia 2009.
Koncert Lao Che.
Lało, błyskało, ale warto było. :)
Załączone wideo ma oczywiście wszelkie cechy materiału nagrywanego kamerą z telefonu komórkowego na koncercie, ze słabą jakością video i krzykami fanek na czele. Ale koncert to jednak koncert. ;)
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
środa, 20 maja 2009
Nie odpowiem?

Trafiłem w Internecie na bardzo interesującą ankietę. Mniejsza o to, czego ona dotyczyła. Generalnie była to ankieta, jakich wiele - wypełniający wybierał jedną, bądź też kilka odpowiedzi z proponowanych. Czyli standard. Poza jednym wyjątkiem, który uświadomił mi, że logika autora tej ankiety i moja z pewnością nigdy się nie spotkają, gdyż chadzają zupełnie innymi ścieżkami.
Chodzi o to, że w kilku pytaniach jedna z możliwych opcji do wyboru brzmiała: "Nie odpowiem na to pytanie". Sęk w tym, że wybierając ten właśnie wariant, przeczę samemu sobie. Zaznaczam przecież w ten sposób 'odpowiedź' w której stwierdzam, że 'nie odpowiem'...
Kłopot polega na tym, że nawet łagodniejsza forma odpowiedzi: "Nie chcę odpowiadać na to pytanie" nie załatwi sprawy. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej ją komplikuje, gdyż w ten sposób ankieter niejako wymusza na ankietowanym zrobienie czegoś, na co ten nie ma ochoty.
Istnieje co prawda również możliwość zamieszczenia w instrukcji ankiety informację, że jeśli wypełniający ją nie chce odpowiadać na któreś z zamieszczonych w niej pytań, to po prostu niech tego nie robi, pozostawiając wszystkie pola niewypełnione. Niestety, takie rozwiązanie jest tylko pozornie prawidłowe. Przecież w takim przypadku brak odpowiedzi jest również odpowiedzią.
Pojawia się więc pytanie, czy istnieje w ogóle możliwość nie odpowiedzenia na pytanie w wypełnianej ankiecie?
Autor:
Ramzel
2
x reakcje
wtorek, 19 maja 2009
poniedziałek, 18 maja 2009
Ekspresowo

Wybrałem się do supermarketu. Z całego oferowanego przez sklep asortymentu wybrałem jeden produkt. Wybrałem się więc do kasy "ekspresowej", czyli takiej do której powinni udawać się klienci z nie więcej niż dziesięcioma produktami. Ponieważ spełniałem ten warunek, ucieszyłem się, że będę szybko i sprawnie obsłużony, co pozwoli mi na równie szybki powrót do domu (by cieszyć się zakupionym towarem). Moja nadzieja na szybkie opuszczenie sklepu była tym większa, że do pozostałych kas kolejki były równie długie, a ludzie w nich stojący posiadali pełne kosze zakupów.
Szybko jednak mój entuzjazm uciekł gdzieś daleko, gdy dało się zauważyć pewną nieprawidłowość. Otóż pozostałe - nieekspresowe kolejki zdawały się poruszać znacznie szybciej niż ekspresowe... Państwo przede mną z pewnością tego nie dostrzegli, byli zbyt pochłonięci patrzeniem sobie w oczy (między innymi, gdyż nie była to ich jedyna łącząca ich czynność). Natomiast pan stojący za mną też z pewnością niewiele widział, poza książką, której lektura całkowicie go pochłonęła.
Po jakimś czasie (dłuuuugim) już cała nasza kolejka wiedziała, że "coś jest nie tak", a pani z przodu dawała temu głośny wyraz. Okazało się, że nawalił system odpowiedzialny za transakcje realizowane przy pomocy kart płatniczych. Oczywiście tylko w tej jednej kasie. Co jeszcze bardziej oczywiste - kasjerka w ogóle nie pomyślała o tym, by pozostałych klientów denerwujących się w kolejce przeprosić i skierować do innych kolejek. Klienci którym przytrafił się ten kłopot też nie wpadli na pomysł, by udać się do jednego z trzech znajdujących się w markecie bankomatów, by tam wypłacić pieniądze i zapłacić za zakupy gotówką. Najgorsze i najdziwniejsze jednak jest to, że nikt z kolejki nie wykazał się mądrością i nie skierował się do innej kasy.
Czyżby supermarkety ogłupiały powszechnie?
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
niedziela, 17 maja 2009
Wirtualna Miłość
Mam jakieś niebywałe szczęście na poznawanie ludzi, którzy znają wiele ciekawej, niebanalnej muzyki. Postanowiłem się podzielić tymi "odkryciami". Na pierwszy ogień Tymon & The Transistors z utworem Wirtualna Miłość.
Autor:
Ramzel
1 x reakcje
sobota, 16 maja 2009
piątek, 15 maja 2009
Grow Cube

Zadaniem gracza, który podejmuje się podjąć wezwanie, jakie stawiają przed nim twórcy "Grow Cube" jest układanie na kostce dostępnych elementów w takiej kolejności, by plansza, która na początku wygląda tak, jak przedstawiono powyżej, wyglądała tak, jak zilustrowano poniżej.
Niech nikogo nie przestraszy fakt, że mamy tu do czynienie z permutacją bez powtórzeń zbioru składającego się z dziesięciu elementów, czyli możliwości jest 10!, co daje wynik 3628800. Jest to co prawda dość pokaźna liczba, ale wraz z dokładną obserwacją i analizą skutków podejmowanych decyzji, suma możliwości ulegnie znacznemu zmniejszeniu. A satysfakcja, jaką daje odnalezienie właściwej kolejności w pełni rekompensuje czas poświęcony na główkowanie.
Polecam!
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
czwartek, 14 maja 2009
FPPman
Jeśli tak dzieje się z graczami lubującymi się w grach FPP, to znaczy, że mogę się spodziewać niebawem takiej sytuacji, gdy całą widoczną wokół mnie przestrzeń będę przeczesywał palcem w poszukiwaniu interaktywnych miejsc i przedmiotów, po czym odsłucham tego, co sam sobie opowiem na ich temat, a co ciekawsze przedmioty będę chował do inwentarza. Strach się bać. Ale widocznie taki już los fanów przygodówek z interfejsem point'n'click...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
środa, 13 maja 2009
Ruszyłem

Dawno temu pisałem, że utknąłem w pewnej grze - zatrzymałem się w pierwszym rozdziale i nie mogłem ruszyć dalej. Właśnie przypomniałem sobie o tej przygodówce (Runaway 2: Sen Żółwia), a jako, że jestem ambitny (tak przynajmniej sobie wmawiam), postanowiłem kolejny raz się z nią zmierzyć. I tym razem się udało - ruszyłem z miejsca! Okazało się, że powodem mojego utknięcia był fakt, że połączenie przedmiotu A z przedmiotem B, to nie to samo, co połączenie przedmiotu B z przedmiotem A. Przecież to takie logiczne, prawda...?
Autor:
Ramzel
2
x reakcje
wtorek, 12 maja 2009
poniedziałek, 11 maja 2009
Duma

Słownik języka polskiego wydawnictwa PWN tak definiuje słowo 'duma':
1. «poczucie własnej godności i wartości»Punkty 2, 4, 5, 6 traktują o tym samym słowie, ale odnoszą się raczej do różnych dziedzin. Natomiast definicje 1 i 3 dotyczą tego samego - odczucia człowieka wobec siebie samego. Zastanawia mnie fakt, że 'jedynka' ma wydźwięk neutralny, względnie pozytywny, natomiast 'trójka' zdecydowanie negatywny. Jak to więc możliwe, że jedno słowo jest zarówno dobre, jak i złe?
2. «zadowolenie i satysfakcja z własnych lub czyichś osiągnięć»
3. «wygórowane pojęcie o sobie»
4. «coś lub ktoś będący powodem czyjejś dumy»
5. «utwór epicki osnuty na tle zdarzeń historycznych, zawierający motywy balladowe»
6. «smutna pieśń, rodzaj elegii»
Autor:
Ramzel
2
x reakcje
niedziela, 10 maja 2009
CCleaner

Mały, ale sprytny i bardzo pożyteczny programik.
Dzięki niemu dosłownie jednym kliknięciem (nie licząc dwukliku na ikonę, uruchamiającego program) można pozbyć się wielu śmieci (i śladów) tworzonych przez system oraz wiele aplikacji podczas ich użytkowania. Dodatkowo aplikacja ta ma możliwość wyczyszczenia rejestru z błędnych niewłaściwych wpisów. Dzięki temu nie tylko zyskamy odrobinę wolnego miejsca i zatrzemy ślady swej aktywności na komputerze, ale też przede wszystkim Windows będzie stabilniejszy, co znacząco zminimalizuje potrzebę reinstalacji systemu. Odkąd go używam, prawie zapomniałem czym właściwie jest owa reinstalacja. ;)
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
sobota, 9 maja 2009
Ślady

Podczas przeglądania zawartości sieci Internet pozostawiamy za sobą bardzo wiele śladów, zarówno w samej sieci, jak i na lokalnym komputerze z którego korzystamy podłączając się do globalnej wioski. O ile ślady naszej obecności w sieci nie są łatwe do (nomen omen) wyśledzenia, jeśli śledczy nie bardzo wie gdzie w ogóle powinien szukać, o tyle informacje przechowywane przez przeglądarkę internetową mogą bardzo łatwo wpaść w niepowołane ręce (oczy):
No i wstyd na cały kraj...
A wystarczy wyczyścić historię przeglądania. :P
Autor:
Ramzel
4
x reakcje
piątek, 8 maja 2009
Inwazja

Powyższa mapka przedstawia miejsca z których odwiedzano ten blog. Widać na niej wyraźnie, że niewiele białych plam pozostało.
Inwazja trwa.
Cha cha cha cha cha!!![Śmiech charakterystyczny dla żądnych władzy nad światem pomyleńców i wariatów.]
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
czwartek, 7 maja 2009
Hitchcock

W punktach sprzedaży prasy pojawiło się wydawnictwo z filmami sygnowanymi nazwiskiem należącym do człowieka uważanego za mistrza suspensu - Alfreda Hitchcocka. Ponieważ lubię zagadki kryminalne, skusiłem się na pierwszy z tomów całej serii, jaka ma się ukazać. I muszę z przykrością przyznać, że się zawiodłem. Podczas oglądania każdego z kilku zamieszczonych na płycie DVD filmów, najpóźniej w połowie jego emisji już się domyślałem, jakie będzie jego zakończenie, które zawsze okazywało się być właśnie takie, jakiego się spodziewałem.
Nie oznacza to jednak, że czas, jaki poświęciłem na oglądanie uważam za stracony. A to wszystko dzięki samemu Hitchcockowi, pojawiającemu się we wstawkach przed i po emisji każdego filmu. Jego zabawa konwencją sprawiła, że zniwelowała ona me niezadowolenie z samych filmów.
Mamy więc kolejny przypadek, kiedy to przystawka okazuje się być (w pewnym sensie) lepsza od dania głównego. Ale zważywszy na fakt, że ja bardzo lubię łamanie schematów, nie ma się co dziwić. ;)
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
środa, 6 maja 2009
Jedzenie

Kilka lat temu pewna osoba poleciła mi, bym wziął do ręki kawałek chleba i jedząc go rozkoszował się każdym kęsem. Była to okazja nie tylko do tego, by zachwycić się nad jego smakiem, ale również możliwość docenienia, że jest czym się rozkoszować.
Sytuacja ta przypomniała mi się, gdy wracając z zakupów, wkładając zakupione jedzenie do szafki, po raz pierwszy autentycznie uśmiechnąłem się na myśl, że oto mam co jeść...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
wtorek, 5 maja 2009
Imprezowo
- Gdzie chodzisz na imprezy? - Zapytała mnie koleżanka z pracy.Do realizacji obietnicy jeszcze nie doszło. Nie wiem, czy stety, czy niestety. Ciekawe jednak, jak wielkie zdziwienie może wywołać fakt, że druga osoba ma inne potrzeby i priorytety. Zdziwienie wielkie do tego stopnia, że wyraża się chęć (potrzebę) zmiany takiego stanu.
- Nigdzie. - Odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Jak to nigdzie!? - Nie mogła uwierzyć.
- No normalnie. Imprezy nie są mi potrzebne do szczęścia. - Wyjaśniłem.
- Nie, no. Tak nie może być. Będziemy musieli cię gdzieś wyciągnąć. - Obiecała.
Każdy ma swoją drogę, którą podąża, bo właśnie ta jest dla niego odpowiednia. Skąd więc u niektórych przekonanie, że ta własna jest lepsza i właściwsza? Po co 'nawracać' kogoś, kto jest zadowolony ze swej drogi i kroczeniem nią nie czyni nikomu krzywdy?
Autor:
Ramzel
3
x reakcje
poniedziałek, 4 maja 2009
Dopłata

Mam zamiar zmienić telefon. Najchętniej zamieniłbym swój model Sony-Ericsson W890i na Nokia 5310 XpressMusic. Ten drugi jest mniej zaawansowany technologicznie (słabszy aparat, niezgodny z 3G), ale w użytkowaniu, którego porównanie miałem okazję dokonać, Nokia sprawdza się lepiej. Ma też wyświetlacz potrafiący wyświetlić większą ilość kolorów, co bardzo rzuca się w oczy. Jednak nie o samych telefonach chciałem tu pisać...
W celu zapoznania się z możliwością ewentualnej zamiany udałem się do najbardziej oczywistego miejsca - do komisu artykułów GSM. Wyjaśniłem sprzedawcy z czym do niego przechodzę, a ten grzecznie mnie informuje, że owszem, jest taka możliwość. Muszę tylko dopłacić 100 zł.
I tak sobie myślę, że mam niebywałe szczęście do oryginalnych handlowców. Kiedyś trafiłem na takiego, który chciał sprzedać mi używaną grę w cenie nowej, gdyż była ona przecież "jak nowa". A teraz proponuje mi się zamianę telefonów z dopłatą 100 zł. Sęk w tym, że 'kazano' mi dopłacić do telefonu, który w tym samym komisie jest w sprzedaży tańszy od mojego o 130 zł.
Dlaczego więc oczekiwano ode mnie, że dopłacę do mniej wartościowego (w sensie finansowym) produktu? Logicznie rzecz biorąc, to ja powinienem wyjść stamtąd z nowym telefonem i grubszym portfelem. Ale kto by się tam logiką przejmował.
PS. Proszono mnie wielokrotnie w mailach, bym napisał szczegółową recenzję W890i. Uważam, że fakt mej chęci pozbycia się go po tak krótkim użytkowaniu jest znacznie wymowniejszy niż jakakolwiek recenzja...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
niedziela, 3 maja 2009
Karaoke
Ludzie stają się coraz odporniejsi na tradycyjne reklamy. Trzeba więc było wynaleźć coś nowego. No i tęgie głowy marketingu wymyśliły, że nie ma co zmuszać ludzi do oglądania reklam. Trzeba natomiast sprawić, by sami chcieli w nich uczestniczyć, by sami zaczęli wykazywać inicjatywę. I tak powstał Choca... Wróć! I tak powstała 'reklama wirusowa'. Jak widać - skuteczna. Jest na tyle ciekawa i niezwykła, że człowiek z własnej, nieprzymuszonej woli pragnie się nią podzielić z innymi, co niniejszym czynię. :)
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
sobota, 2 maja 2009
Na złość

Przygód z bankiem (w tle) ciąg dalszy. ;)
Opisałem niedawno nieciekawą sytuację, w której miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć. Przypomnę, że chodziło o nieprzyzwoicie długie wyczekiwanie w nieprzyzwoicie długiej kolejce w banku.
Jeden z klientów ze smutkiem stwierdził, że nie chce, ale musi tu stać i czekać, gdyż właśnie mija mu termin spłaty raty. Po pewnym czasie jednak sytuacja przerosła jego cierpliwość. Pan wstał z krzesełka i kierując się w stronę wyjścia rzekł:
"Mam was gdzieś! Dzisiaj wam nie zapłacę."Urocze, prawda? Niczym dziecko, które na złość rodzicom robi kupkę w majtki...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
piątek, 1 maja 2009
Płytko

Nie wiem, czy istnieje określenie opisujące człowieka niezdolnego do głębokich przemyśleń, ale jeśli tak, to idealnie by do mnie pasowało... Nie twierdzę, że kiedyś było inaczej, ale teraz mam przynajmniej tego świadomość. Choć z drugiej strony, tworzy to pewien paradoks. Przecież by dojść do powyższego wniosku trzeba jednak poważnie się nad sobą zastanowić. ;)
W każdym bądź razie, nie stać mnie na jakieś wielkie ambitne notki. Dlatego też przez pewien czas będą się tu pojawiać treści raczej lekkie. Rzekłbym nawet, że płytkie. A wszystko po to, by uchronić ten skrawek sieci przed wyginięciem poprzez zapomnienie...
Szkoda by mi było rozstać się z tym blogiem, a zwłaszcza z jego stałymi i okazjonalnymi Czytelnikami. Jest to mój osobisty fragment Internetu. Ba, jest wręcz częścią mnie. Wszak człowiek jest tym, co myśli. A moje myśli są tym, co tworzy ten blog.
Autor:
Ramzel
7
x reakcje








