sobota, 31 stycznia 2009

Całkiem szybkie


Siedzimy sobie z barze i konsumujemy. W pewnym momencie podchodzi do nas kobieta i pyta, wskazując na dwa krzesła stojące obok:
- Przepraszam, czy te krzesła są wolne?
- Nie, całkiem szybkie.
Odpowiadam zanim pomyślę.
Moich towarzyszy tak to rozbawia, że mało kto nie płacze ze śmiechu...

Dlaczego o tym wspominam?
Bo wielce mnie zdziwiło, jak niewiele ludziom potrzeba, by pokładać się ze śmiechu. Nigdy bowiem bym nie przypuszczał, że tak banalny tekścik może wywołać tak silny, niekontrolowany atak śmiechu, jakiego byłem świadkiem (i zupełnie niechcący - sprawcą).

A może to po prostu ja jestem już tak zwichrowany, że potrzebuję żartu naprawdę wielkiego kalibru, by uśmiać się do łez?

piątek, 30 stycznia 2009

Pazyl


Jeśli ktoś ma przemożną potrzebę tworzenia nowych połączeń między neuronami - proponuję odwiedzić stronę PAZYL.PL - istna siłownia dla mózgu.

Tylko pamiętajcie, ćwiczymy bez sterydów!

czwartek, 29 stycznia 2009

Nie wiem


Nie wiem...

Ale czy muszę wiedzieć?

środa, 28 stycznia 2009

Przemyślenia


- Co to jest? - Zapytał mnie współpracownik, zainteresowany widokiem ogromu tabelek i wykresów na ekranie komputera.
- Sprawdzam sobie statystyki oglądalności strony. - Wyjaśniłem.
- Masz swoją stronę internetową? - Zaciekawił się.
- No, powiedzmy - prowadzę blog. Ale nie taki w którym piszę co jadłem na śniadanie, dlaczego nie chciało mi się naczyń pomyć, albo czemu uważam, że mój sąsiad zdradza żonę. Staram się raczej pisać tam różnego rodzaju przemyślenia. - Wytłumaczyłem grzecznie.
- Blog z przemyśleniami!? Eeee, to nie dla mnie. Ja tam wolę kilku kumpli z flaszką wódki i też mamy głębokie przemyślenia.

wtorek, 27 stycznia 2009

Kobietą być


Dwa razy w ciągu trzech dni spotkałem się ze stwierdzeniem, jakoby kobiety miały większy obowiązek niż mężczyźni w utrzymywaniu swego ciała w czystości.

Nie, żebym miał do was o to pretensje, moje drogie Panie, że o siebie dbacie. Wręcz przeciwnie.

Zastanawia mnie jednak, dlaczego, jeśli kobieta jest delikatnie pisząc 'niepachnąca', to mówi się:
- Jak ona tak może!? Przecież jest kobietą!
Natomiast, gdy trafi się nie pierwszej świeżości mężczyzna, to komentarze brzmią zwykle:
- Trzeba mu wybaczyć. Przecież to facet...

Czy naprawdę 'one' muszą bardziej dbać o siebie niż 'oni'?

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Security


W pracy pojawił się nowy.

Typ kwadratowego mięśniaka z bicepsem szerszym niż głowa - przynajmniej fizycznie. Psychicznie jest to bardzo sympatyczny osobnik o pozytywnym nastawieniu do życia.

Spędziliśmy w pracy razem kilka godzin w trakcie których dowiedziałem się między innymi kto rządzi w jakiej dzielnicy, oraz jacy mafiozi są w Bydgoszczy i gdzie ich znaleźć.

Polecił też, bym w razie kłopotów powołał się na niego.

Teraz czuję się bezpiecznie w Bydgoszczy...

niedziela, 25 stycznia 2009

Wypłata


Stało się coś w co wielu nie wierzy. Zarobiłem konkretne, realne pieniądze na blogu. Może 100 zł. to suma niewystarczająca, by się z tego utrzymać, ale jak na wynagrodzenie za pięć wpisów na blogu, to kwota całkiem niemała. Choć z uwagi na fakt, że notki komercyjne pojawiały się w takiej częstotliwości, by nie wzbudziły w Czytelnikach niesmaku i poczucia komercjalizacji, można spokojnie stwierdzić, że w przypadku zwiększonej częstości notek 'sponsorowanych', dochód za ich publikowanie mógłby stanowić całkiem spory procent domowego budżetu.

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że rola zamawiającego ograniczała się tylko do narzucenia tematu, bez jakiegokolwiek wpływu na samą treść. Przy czym stwierdzenie 'narzucenie' należy rozumieć jako 'propozycja', gdyż jeśli nie miałem zamiaru o czymś pisać, to po prostu o tym nie pisałem.

Najbardziej jednak cieszy mnie fakt, że pieniądze otrzymałem akurat teraz, gdy są mi najbardziej potrzebne...

sobota, 24 stycznia 2009

Dziękuję

Dziękuję Ci m., że już 4 lata ze mną wytrzymujesz. :*

piątek, 23 stycznia 2009

CD-(Sex)Action


W sprzedaży pojawił się nowy numer CD-Action. Udałem się więc do kiosku w celu zaspokojenia nałogu. Wpierw sprawdziłem, czy magazyn jest w ofercie, po czym podszedłem do okienka i rzekłem:
- Poproszę 'SiDi Akszyn'.
Pani natychmiast zaczęła poszukiwania. Tyle, że udała się w odwrotnym kierunku, niż powinna. Jako, że nie mogła tam znaleźć czegoś, czego tam nie było, zapytała:
- A widzi pan gdzieś tę gazetę?
Przełknąłem ślinę i wziąłem głęboki oddech, by powstrzymać się od skomentowania nazywania CDA gazetą, po czym skierowałem palec w odpowiednie miejsce, mówiąc:
- Tam, pierwszy z lewej.
Pani znalazła to, po co przyszedłem i dokonałem zakupu.

Jak później sprawdziłem, miejscem w którym kioskarka szukała magazynu o grach był regał z prasą na której widniała informacja - "Tylko dla dorosłych".

Na początku wydawało mi się to nawet dosyć zabawne, jednak po wysłaniu do Infobota komendy 'ap action' okazało się, że wcale nie ma się z czego śmiać. Otrzymałem bowiem taką odpowiedź:

1 mechanizm
2 akcja; działanie
3 bój; walka
4 akcja (książki, filmu)
5 stosunek seksualny
6 ruch (w interesie); ubaw
7 bój; potyczka
8 pozew
9 powództwo
10 postępowanie (sądowe)
11 udział (w czymś)
Punkt numer 5 każe twierdzić, że kobieta w pewnym sensie miała rację. Ba, w powyższych kilkunastu znaczeniach nie ma nic o grach komputerowych. Choć szczerze mówiąc - powinno, bo to przecież jeden z gatunków gier...

czwartek, 22 stycznia 2009

Kot



Z dedykacją dla Hoko. ;)

środa, 21 stycznia 2009

Ofiara


Kocha się kogoś za to, jaki jest, czy pomimo tego, jaki jest?

Osobiście uważam, że tę drugą osobę kocha się za to, jaka jet oraz pomimo tego, jaka jest. Dzięki takiemu podejściu człowiek nie musi przeczyć samemu sobie, nie musi postępować wbrew sobie i wbrew własnym zasadom/przekonaniom. Oczywiście wielką rolę w związku odgrywa kompromis, dzięki czemu wszyscy są równorzędni.

Kompromis ma to do siebie, że zwykle nikt nie otrzymuje do końca tego, czego pragnął. Jeśli jednak wziąć pod uwagę tylko kompromisy partnerskie, to mamy do czynienia z klasycznym 'win -win'. Mechanizm jest bardzo prosty - spełnienie części postulatów drugiej strony sprawia, że staje się ona szczęśliwa, co z kolei uszczęśliwia mnie. Dodatkowo spełniona jest część moich roszczeń, co również poprawia moje samopoczucie.

Co w takim razie sprawia, że człowiek potrafi całkowicie wyrzec się samego siebie, by utrzymać związek. Znam pewną parę w której mężczyzna tłumi swoje prawdziwe oblicze, byle tylko nie urazić partnerki. Wielu rzeczy nie robi, mimo iż by chciał. Wiele rzeczy robi, mimo, że nie chce. Ba, nawet nie dzieli się z drugą stroną swoimi obiekcjami.

Ktoś może stwierdzić, że to wyraz największej miłości, jaka może istnieć - robić wszystko dla uszczęśliwienia osoby, którą się kocha, zapominając o samym sobie. Kłopot w tym, że jeśli przyjmie się taką filozofię, jako słuszną, to łatwo można dojść do wniosku, że 'miłość' jest tu jednostronna. Z drugiej strony mamy dominację, wyzysk i manipulację.

Czasem w miłości trzeba ponieść jakąś ofiarę.
W źle pojmowanej miłości ofiarą się jest.

wtorek, 20 stycznia 2009

Zajęta


- Zamierzasz tu zostać na dłużej, czy tylko tak tymczasowo jesteś? - Zapytała koleżanka z pracy.
- To zależy, jak nam się będzie układać. - Odparłem.
- Ale ja jestem zajęta! - Pospieszyła z wyjaśnieniem znajoma.

poniedziałek, 19 stycznia 2009

McBezdomny


McBezdomny to nie nowy produkt oferowany przez Żółte M, lecz pseudonim, jaki nadałem pewnemu osobnikowi. A było to tak:

Stałem sobie grzecznie przy kiosku, sprawdzając jego zawartość, kiedy to podszedł do mnie jakiś mężczyzna.
- Przepraszam. - Zaczął uprzejmie. - Jestem bezdomny i zbieramy z małżonką na jedzenie. Brakuje nam dosłownie 1 zł na Cheeseburgera w McDonaldzie.
- W McDonaldzie? - Zdziwiłem się niemało. - To chyba akurat nie jest najlepsze miejsce, by zjeść coś pożywnego i taniego zarazem?
- No ale brakuje nam tylko złotówki. Pomoże pan?
- To może zamiast piwa trzeba było sobie coś do jedzenia kupić? - Co stwierdziłem, widząc wystającą puszkę z kieszeni kurtki osobnika.
- Znalazłem ją. Ja zbieram puszki, żeby później sprzedać i mieć na jedzenie.
- To może zechce mi pan zdradzić, gdzie można znaleźć nieotwarte puszki piwa?
Facet obrócił się na pięcie i odszedł.
Zapewne do domu...

niedziela, 18 stycznia 2009

Łyso



Oglądałem z bratem fotografie z jednej z uroczystości rodzinnych, jaka miała miejsce kilka lat temu. I tak sobie wspominaliśmy, jak jeden z braci był dużo chudszy, kolejny wyglądał jeszcze jak dziecko, jak ciocia i dziadek utrwaleni na tych zdjęciach jeszcze żyli... Aż tu nagle usłyszałem:
- Ty też inaczej wyglądałeś. Miałeś więcej włosów niż teraz.

Osobiście nie uważam by było to aż tak widoczne. Ba, sam (prawie) w ogóle tego nie dostrzegam. Tym niemniej, brat przecież od tak sobie tego nie wymyślił.

I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu powyższą piosenkę zadedykowaliśmy wraz ze znajomymi pewnemu 'Xiencu'... Czyżby nadszedł czas, by sobie ją zadedykować? :(

sobota, 17 stycznia 2009

Wymiana


Przeczytałem gdzieś, że jeśli komuś obecnie wyprodukowany i zakupiony laptop wytrzyma bez naprawy chociaż rok, to właściciel takiego sprzętu może się uważać za niezwykłego szczęściarza. No cóż, ja takim szczęściarzem niestety nie jestem - zabrakło trzech miesięcy... I choć laptop ma jeszcze ponad rok gwarancji, to nie mogę sobie pozwolić na skorzystanie z niej. Pozbycie się sprzętu na dwa, może nawet trzy tygodnie nie wchodzi w rachubę. Tak samo, jak nie można wymienić wadliwej nagrywarki bez wysłania całego sprzętu. To przecież logiczne...

piątek, 16 stycznia 2009

Hala


Oglądaliśmy z m. TV. W pewnym momencie pokazano boisko na którym grano w piłkę nożną. To w sumie nic niezwykłego poza tym, że to boisko było niestandardowych rozmiarów. W pomieszczeniu w którym przebywaliśmy toczyły się głośne rozmowy, które sprawiły, że nie słyszeliśmy czym jest to, co pokazują na ekranie. Zaczęliśmy więc domyślać się, że to piłka halowa. Dlaczego zatem grają na trawie? Czyli to nie halówka, ale czy zawodniczy rzeczywiście biegaliby na kilkustopniowym mrozie w krótkich spodenkach? Więc to zapewne halówka ze sztuczną trawą. Ale dlaczego wobec tego było widać na ekranie mgłę?

I tak każda koncepcja od razu otrzymywała argument ją obalający. Aż do momentu, gdy m. znalazła rozwiązanie problemu.

To hala bez dachu!

PS. Remes Cup. :)

czwartek, 15 stycznia 2009

Uczciwa


Pewna kobieta kupuje w salonie prasowym gazety, po czym wychodzi z lokalu, by za moment do niego wrócić. Udaje się do ekspedientki i daje jej jedną z przed momentem kupionych gazet, wyjaśniając:
- Dała mi pani dwie, a chciałam i zapłaciłam za jedną.
W tym momencie odzywa się pewien pan stojący w kolejce:
- O! Jaka uczciwa! Widać, że do kościoła chodzi!
Choć sam jestem zdania, że religia w bardzo dużym stopniu ma wpływ na wydobycie z człowieka pozytywnych zachowań, nie rozumiem, skąd w ludziach przekonanie, że to właśnie ich religia ma monopol na czynienie ludzi lepszymi. Opisana powyżej kobieta, która wykazała się uczciwością, nigdy w życiu w kościele nie była. W synagodze i owszem, ale nie w kościele...

środa, 14 stycznia 2009

Żelki



Żelki są pyszne.
Ale w nadmiarze...

wtorek, 13 stycznia 2009

Szybko


Tak bardzo bałem się spóźnienia na pociąg, że pojawiłem się na dworcu dokładnie godzinę za wcześnie. O czym dowiedziałem się w momencie, gdy konduktor wyprosił mnie z pociągu. I trudno się dziwić, że to zrobił, skoro pociąg którego oczekiwałem miał pojawić się na stacji dopiero za 60 minut...

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Akcja - reakcja


Każda akcja wywołuje odpowiednią reakcję. Jest to prawda oczywista i powszechnie znana. Ale czy równie dobrze znana jest prawda, że siedzenie z tyłkiem na kanapie i myślenie o niebieskich migdałach, to taka sama akcja, jak gra w piłkę, czy nauka na zajęciach?

Problem w tym, że nasze działanie, a wszystko co robimy jest działaniem (nawet gdy "robimy nic"), nie zawsze prowadzi do tego, co byśmy chcieli osiągnąć. Dobra wiadomość jest jednak taka, że już sama świadomość oddziaływania prawa akcji-reakcji w praktycznie każdym aspekcie naszego życia sprawia, że nie raz i nie dwa człowiek przystaje i myśli sobie: "Ejże! Po co ja to robię? Przecież nie doprowadzi mnie to do upatrzonego celu, ani nawet mnie do niego nie przybliży!" Ba, często się nawet okaże, że wykonywane czynności nie przynoszą nam żadnego pożytku, nie mówiąc już o przyjemności...

Świadome działanie bywa czasem trudne w realizacji. Gwarantuję jednak, że profity, jakie się dzięki temu uzyskuje w pełni włożony trud wynagradzają.

niedziela, 11 stycznia 2009

Real Trial


Nie tak dawno, bo nieco ponad miesiąc temu pisałem o dziwnym zjawisku traktowania programów w wersji trial jako full, czyli pełne wersje. Manewr ten stosowany był przez wszystkich wydawców prasy wydających czasopisma o tematyce komputerowej.

Tymczasem na horyzoncie pojawiła się jaskółka nadziei - do magazynu Komputer Świat Ekspert (1/2009) dołączono płytę na której znajduje się między innymi program Norton Internet Security 2009 (pakiet bezpieczeństwa - polecam!) w wersji 90-dniowej, który o dziwo nie został opisany przez redakcję jako pełna wersja!

Ile w tym przeoczenia działu promocji, a ile poważnego traktowania czytelnika? Nie wiem. Mam jednak nadzieję, że ta druga wersja jest prawdziwsza.


PS. A może ktoś z redakcji po prostu przeczytał moją poprzednią notkę na ten temat i stwierdził, że tak dalej być nie może? A to oznacza, że mam Moc tak wielką, że król Julian może się schować. ;)

sobota, 10 stycznia 2009

PageRank

PageRank jest dziwny.

Może 2 punkty na 10 to niewiele, ale jak na tak (delikatnie mówiąc) dziwny projekt, jakim jest moja 'Strona zakazana', to osiągnięcie tyleż wielkie, co niezwykłe. Nawet ten blog ma obecnie 3 punkty, a bywało, że i 4 miał.

Z jednej strony to dobrze, bo trafiają tu osoby, które wcale tego nie chcą, ale z drugiej strony, właśnie taka omylność w dobieraniu wyników wyszukiwania jest jedną z najgorszych rzeczy z jakimi można się spotkać, gdy poszukuje się konkretnych informacji.

Wiele naprawdę wartościowych stron i blogów w ogóle nie jest klasyfikowanych, a takie coś, jak Ramzel's World czasem nawet na pierwszej pozycji w wynikach wyszukiwarki się pojawia.

Wniosek?
Ponoć najciemniej jest pod latarnią. Nie sprawdza się to jednak w przypadku Google. Należy zatem pamiętać, że to co jest wartościowe nie zawsze jest najbardziej widoczne. Tym bardziej, że wiele firm za grube pieniądze zajmuje się tym, by wysoki PageRank miały strony, które na to nie zasługują...

piątek, 9 stycznia 2009

Błyskawicznie


Wpadła mi w ręce publikacja zatytułowana: "Błyskawiczny kurs liczenia w pamięci". Prócz niezwykle przydatnej zdolności, jaką niewątpliwie jest umiejętność sprawnego liczenia w pamięci, można się z tej książeczki dowiedzieć, ile czasu trwa robienie czegoś 'błyskawicznie'.

Myli się ten, kto sądzi, że błyskawicznie to tak, jakby coś błysnęło, czyli w sumie z prędkością światła. "Błyskawiczny kurs..." podzielony jest na lekcje, a każda lekcja przeznaczona jest na jeden dzień. Lekcji jest dwadzieścia osiem.

A zatem - zrobić coś błyskawicznie, to zrobić to w ciągu czterech tygodni!

W sumie podoba mi się taka perspektywa. Przynajmniej gdy ja mam coś do zrobienia. Gorzej, gdy potrzebuję, by to inni zrobili coś błyskawicznie dla mnie...

PS. A książkę polecam. Przydatnej wiedzy nigdy za wiele. :D

czwartek, 8 stycznia 2009

Tea time


Czas na "herbatkę"!

Jako Kaszub nie mogę przecież nie poczęstować swych znajomych.

NO TO NIUCH!

PS. Ciekawe fotografie można znaleźć porządkując archiwum... ;)

środa, 7 stycznia 2009

Uczciwość


"Uczciwi niczego się nie dorobią."

Taką oto 'prawdę' dane mi było poznać od osoby, która użalała się, że jest za dobra i dlatego jedynie mieszkania się dorobiła. Czy wobec tego, jeśli mam zamiar dorobić się 'troszkę' więcej niż 'tylko' własnego mieszkania, to powinienem już zacząć oszukiwać? Bynajmniej. A takie użalanie się, że jest się za dobrym, by do czegoś dojść traktuję jako marną próbę dowartościowania się, lub po prostu kamuflowania własnej nieudolności.

Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy, którzy niewiele się dorobili, to życiowi nieudacznicy. Twierdzę jedynie, że oszustwo nie jest kluczem otwierającym drzwi do sukcesu, a dobroć kluczem te drzwi zamykającym.

wtorek, 6 stycznia 2009

Niepokój


Jeśli ktoś się niepokoi, to znaczy, że się kuchni?

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Praca


Aby żyć na własny rachunek, trzeba mieć za co ten rachunek zapłacić. Sprawą oczywistą jest więc potrzeba znalezienia stałego źródła dochodów, jakim jest praca. Ponieważ od wczoraj jestem w nowym miejscu, wyruszyłem dzisiaj na łowy w poszukiwaniu nowego pracodawcy.

Wyszedłem z bloku, szedłem sobie spacerkiem, a po pięciu minutach wszedłem do pewnego budynku. Tam porozmawiałem kilka minut z bardzo miłą panią, która pod koniec konwersacji wyszła po coś na zaplecze, po czym wróciła z gratulacjami zdobycia przeze mnie pracy.

Nie minęło 15 minut od rozpoczęcia poszukiwań, a ja miałem już robotę.

Król wszystkich lemurów na Madagaskarze powiedziałby zapewne:
Mam moc! Mam moc! ;)

niedziela, 4 stycznia 2009

Pierwsza noc


Pierwsza noc w nowym miejscu zamieszkania.
Podobno pierwszy sen jest proroczy.

Aż boję się zasnąć...

sobota, 3 stycznia 2009

Arka Noego



Powyżej cały koncert (prawie 50 minut!) zespołu Arka Noego, jaki miał miejsce w parafii Chrystusa Króla i błogosławionego ojca Daniela Brottier w Chojnicach, dnia 3 I 2009 roku.

Nagranie wykonane telefonem, co jest istotne z dwóch względów:
1. Jakość obrazu i dźwięku do najwyższych nie należy;
2. Można w praktyce sprawdzić, jak Sony Ericsson W890i radzi sobie z filmowaniem.

PS. Kilka utworów z koncertu można śmiało zadedykować Przyjaciołom z południa Polski. :)

piątek, 2 stycznia 2009

Zrób coś!


Usłyszałem w filmie taką oto wymianę zdań:

- Zrób coś!
- Robię. Ale nie przynosi to ani przyjemności, ani pożytku.
I tak sobie myślę, że gdyby ostatnie zdanie sformułować troszkę inaczej, oraz dodać do niego co nieco od siebie, to mogłaby z tego całkiem niezła sentencja życiowa powstać:
Rób tylko to, co daje Ci przyjemność lub korzyść,
a przy tym nie sprawia przykrości innym.
Ale przecież to nic nowego, że robienie rzeczy bezcelowych jest bezcelowe. ;)

czwartek, 1 stycznia 2009

Deadline


Czy można wykonać pracę, która zwykle zajmowała nam dwie godziny w czasie pół godziny? Okazuje się, że można! A wystarczy do tego jedna mała sztuczka:

Powiedz sobie, że masz tylko pół godziny na zrobienie tego, co masz do zrobienia.
W ten prosty sposób zmusisz siebie i swój mózg do takiego zagospodarowania czasem, by zdążyć wykonać powierzone zadanie.

Psychologowie nazywają to 'zjawiskiem kompresji czasu'.
I to działa. Sprawdź!