środa, 29 kwietnia 2009

Przelew


Dostałem wiadomość od serwisu aukcyjnego, że nadszedł czas na wpłatę należności za korzystanie z jego usług. Grzecznie więc zalogowałem się na konto bankowe i dokonałem przelewu posługując się przy tym tymi co zawsze, zapisanymi na koncie danymi odbiorcy. Uradowany, że mam to już z głowy, zapomniałem o sprawie. Przynajmniej do czasu, gdy dostałem ponaglenie do zapłaty...

Zdezorientowany napisałem prośbę o wyjaśnienie sprawy. Po kilku dniach otrzymałem odpowiedź z której dowiedziałem się, że uległy zmianie numery kont na które należy przesyłać pieniądze, w związku z czym mój przelew nie dotarł do adresata.

Dlaczego więc nie zostałem poinformowany o tym mailowo? Tłumaczyli się, że przecież informacje o zmianie numerów kont bankowych były dostępne na stronie serwisu. Kłopot w tym, że już długo z niego nie korzystałem, więc nie miałem jak się o tym dowiedzieć. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że z pośród wszystkich banków tylko dwa nie zwracają automatycznie pieniędzy przelanych na nieaktywne konto. I ja oczywiście korzystam z usług jednego z tych banków.

Zafundowano mi więc papierkową robotę - muszę zanieść do siedziby banku pisemną prośbę o zwrot pieniędzy, stratę czasu i niemałą dawkę (niepotrzebnych przecież) nerwów. A to wszystko dlatego, że komuś nie chciało się wysłać do swoich użytkowników wiadomości z informacją o zmianie numeru konta.

Swoją drogą, ciekawe co dzieje się z pieniędzmi wysłanymi na nieistniejące konta, o które nikt się nie upomniał.

4 x reakcje:

pajeczaki pisze...

o takich sprawach powinni uprzedzac! przeciez wygenerowanie takiego maila nie jest trudne. tez mnie nurtowalo zawsze co sie dzieje z taka kasa, bo przeciez COS musi. sama bankow nie lubie i jesli cos musze zalatwiac w siedzibie, to zawsze sie wsciekam :)

PAK pisze...

No właśnie...
Kiedyś przelewałem pieniądze na nieistniejące konto (ha! ZUS mi podał niewłaściwe...) -- pani z banku (bo bank był internetowy) zadzwoniła do mnie, czy ja tak na serio... Musiałem zadzwonić do ZUSu, a tam zdziwiona pani stwierdziła, że owszem, mieli mieć jakieś nowe konto pół roku temu, ale ona jeszcze tego nie sprawdziła...

Ramzel pisze...

Poczta ma jedną taką placówkę do której trafiają wszystkie przesyłki, które nie dotarły do adresata. Proponuję więc, by banki uznały moje konto jako właśnie takie miejsce do którego trafiają 'niczyje' przelewy. ;P

PAK pisze...

Wielu by tak chciało :)

Prześlij komentarz