sobota, 11 kwietnia 2009

Nieswojo


Zauważyłem, że nie personalizuję swego obecnego miejsca zamieszkania. Ja tę przestrzeń po prostu użytkuję. I nie wynika to z faktu, że dzielę tę powierzchnię ze współlokatorem. Na poprzednim miejscu było tak samo, a tam miałem pełną swobodę.

Czy to znaczy, że jest mi tu źle? Bynajmniej. Mam po prostu świadomość, że jeszcze nie raz będę zmieniał adres. Najgorsze jest jednak to, że nie wiem, czy mogę wiązać się z Bydgoszczą emocjonalnie. Jeśli bowiem za dwa lata okaże się, że oto nadeszła pora na powrót do Chojnic, co jest prawdopodobne i nie tylko ode mnie zależne, pozostawienie tego wszystkiego może stać się aż nazbyt bolesne.

Choć biorąc pod uwagę fakt, że człowiek bardziej do ludzi niż przedmiotów się przywiązuje, już teraz mam świadomość, że lekko nie będzie...

2 x reakcje:

Kobieta z lekką dłonią pisze...

Mam podobny problem. Głęboko zastanawiam się nad powrotem do mojej rodzinnej miejscowości. Czuj, że nie mam domu...i tak od 7 lat.
Trudno będzie opuścić Wrocław.

Ramzel pisze...

Taaa... Brak własnego miejsca z którym by się człowiek całkowicie utożsamiał, sprawia, że w pewien sposób jest się bezdomnym...

Prześlij komentarz