Gapa

Wybraliśmy się z m. wraz z kilkoma znajomymi w pewne oddalone od nas miejsce, dokąd dojechaliśmy autobusem. Gdy załatwiliśmy tam to, co mieliśmy do zrobienia, trzeba było wrócić do swych mieszkań. Oczywiście w grę wchodził tylko powrót autobusem (lub tramwajem). Ponieważ godzina była już niemłoda, wszelkie miejsca gdzie można było nabyć bilety zostały już dawno pozamykane.
Miałem więc dwa wyjścia - albo pojadę na gapę, albo zakupię bilet u kierowcy. Ponieważ jestem przykładnym obywatelem (che che), zdecydowałem się na to drugie rozwiązanie. Nim podszedłem do pana kierującego pojazdem, zatroszczyłem się o to, by mieć w miarę odliczone pieniążki, po czym grzecznie poprosiłem o bilet.
Niestety, okazało się, że kierowcy bardzo się nie spodobało, że miast 2,6 dałem mu 3 zł. Ma być odliczone i koniec! Na nic zdała się nawet moja deklaracja, że wcale nie oczekuję wydania reszty, proszę tylko o bilet. Pan się uparł i się nie dogadaliśmy.
W efekcie zostałem postawiony przed problemem z jakim musiał się kiedyś zmierzyć imć Wałęsa - "Nie chcem, ale muszem". Nie chciałem jechać bez biletu, ale zostałem do tego zmuszony. Jedno dobre, że nie dane mi było przekonać się, jak na taką sytuację zareagowałby osobnik potocznie kanarem zwany. Prawdopodobnie dzięki temu uniknąłem nielichego sporu...


4 x reakcje:
No co za Gapa z tego Ramzela ;-)!!!
to zalezy w jakim miescie , u nas pewnie bys sie dogadal tak czy siak :P lapowki biora wszyscy ;P jedni 10 inni 50 zl ;p ale u nas tez nie spotkalam sie zbey kierowca odmawial sprzeda biletu, jesli sie zaproponowalo, ze bez reszty :D
pozdrawiam
Stwierdził, że nie może i nie wziął...
Jego strata, mój zysk. ;)
Lokalnie kontrolerzy sprawdzają zawsze, czy motorniczy (myślę o tramwajach) ma bilety. Bo jeśli nie ma, to pasażer może jechać bez własnej winy bez biletu.
Dodam tylko, że wcale często nie mają biletów...
Prześlij komentarz