środa, 31 grudnia 2008
wtorek, 30 grudnia 2008
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Należy się

Znajomy wypomniał swemu szefowi, że nie dostał od niego żadnej premii z okazji świąt. Co więcej, nie skończyło się tylko na wypomnieniu. Przedstawiona została też argumentacja mająca przemawiać za tym, że ta premia mu się przecież należała. Wyliczono między innymi, że szef oszczędza na swoim pracowniku choćby z tego powodu, że zatrudnia rencistę. Ba, znajomy wyliczył nawet dokładnie, ile na nim zaoszczędzono, oraz jakie zyski osiągnął pracodawca podczas jego godzin pracy.
I wielce się dziwię, że po czymś takim mój znajomy nie musi szukać nowej roboty. Ja bym takiego pracownika chciał jak najszybciej się pozbyć...
I choć cała sprawa miała miejsce prawie na Pomorzu, to mentalność mojego znajomego mogłaby równie dobrze posłużyć jako przykład myślenia typowego górnika ze Śląska - jak firmie dobrze się powodzi, to żąda udziału w zyskach, jak idzie gorzej, to nic go nie obchodzi, ale on nie odpuści, jeśli swojej doli na czas nie otrzyma.
Ja wiem, że gdy się pracuje, to pewne rzeczy się należą. Ale żeby od razu upominać się o coś, co wynika tylko i wyłącznie z dobrej woli szefa? Przykre. Tym bardziej, że wspomniany incydent wynika z głębokiego przekonania o słuszności swoich racji...
Autor:
Ramzel
23
x reakcje
niedziela, 28 grudnia 2008
Logika & Absurd

Znalazłem w Internecie zagadkę zatytułowaną:
'W krainie Logiki&Absurdu'.
Pewna grupa wędrowców podróżuje przez krainę Logiki&Absurdu. Od jakiegoś czasu wiedzą, ze powinni porzucić trasę na północ wzdłuż wybrzeża i zapuścić się w głąb lądu. Nie znajdują jednak żadnej wskazówki. Do czasu, gdy nagle dostrzegają na plaży muszlę, a na niej wyryty tajemniczy napis: vademecum011235813213455∅Nie wysilajcie się jednak zbytnio próbując to rozwikłać.
Wiedzą, że każda zagadka jest rozwiązywalna. Nawet ta.
W którą stronę świata po krótkim namyśle wyruszyli wędrowcy?
Oto 'oficjalne' rozwiązanie:
Na muszli zapisano ciąg Fibonacciego. Sama muszka jest doskonałym przykładem takiego ciągu występującego w przyrodzie, a grecka litera phi użyta do określenia kąta - ostatniego elementu ciągu jest przy okazji używana do kreślenia "złotej proporcji" czyli mnożnika do tworzenia kolejnych elementów ciągu Fibonacciego. Ostatnie dwa elementy ciągu zapisanego na muszli to 34 i 55 ich suma - kolejny element ciągu to oczywiście 89. Wędrowcy zatem wyruszyli na wschód.Od razu szczerze przyznam, że nie rozumiem w jaki sposób liczba 89 wskazuje wschód. Czy ktoś może mnie uświadomić?
PS. Gdyby było wiadomo z której strony wędrowcy mieli wodę, wędrując na północ, to zagadka wręcz banalna by była. Tylko, skoro oni to wiedzieli, to po co była im potrzebna jakaś wskazówka? ;)
Ale może właśnie w tym tkwi sens nazwy łamigłówki - 'Znajdź logiczne rozwiązanie absurdalnej zagadki'?
Autor:
Ramzel
2
x reakcje
sobota, 27 grudnia 2008
Śmieci

Nie jestem w stanie pojąć chamstwa i głupoty co niektórych. I chyba nikt normalny nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego ludzie mając kilka metrów od siebie kosz na śmieci, wyrzucają papierki pod nogi. Nie chce mi się wierzy, że w miejscu swego zamieszkania również nie ruszy za przeproszeniem dupska, by śmieci umieścić tam, gdzie ich miejsce. Dlaczego więc w miejscu publicznym jest inaczej? Bo wspólne to niczyje? Bo przyjdzie pani, która dostaje trzy i pół złotego na godzinę za to, by jaśniepan nie musiał fatygować się tych parę metrów do pojemnika na śmieci?
Czasem mam ochotę zademonstrować tym kulturalnym ludziom, jak się powinni zachować. Na przykładzie ich samych. Bym z chęciom im zafundował wycieczkę krajoznawczą pod hasłem "Do kosza - ty albo twój śmieć. Wybór należy do ciebie"...
Dziwność tego zjawiska jest porównywalna z niezrozumieniem graficiarzy, którzy sami z ochotą sprawiają, że miasto w którym egzystują praktycznie każdego dna wygląda tak, że nabiera się chęci, by je opuścić.
Przykre.
Autor:
Ramzel
5
x reakcje
piątek, 26 grudnia 2008
Literaki

Jeśli nie kręcą Cię Numerki, to może Literaki?
Jest to gra Scrabble'opodobna. A jej podobność wynika raczej z faktu braku praw do wykorzystania marki Scrabble, niż z przekonania autora, że wie lepiej, jak to naprawdę powinno wyglądać.
Polecam serdecznie.
Zwłaszcza z żywym przeciwnikiem gra się wyśmienicie. :)
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
czwartek, 25 grudnia 2008
Mózg jak PC

A gdyby tak mózg działał jak komputer?
Procesor - Twoje możliwości umysłowe i wbudowane reguły przetwarzania.
Pamięć RAM - Ilość informacji, które możesz przetwarzać jednocześnie.Dysk twardy - Zgromadzona przez Ciebie wiedza, zgromadzone myśli, wspomnienia, doświadczenia...
System operacyjny - Twój model świata.
Programy - Sposób w jaki funkcjonujesz w świecie, by osiągnąć różne cele.
Zauważ też, że niezależnie od wybranego przez Ciebie systemu, do osiągnięcia konkretnych celów nie musisz korzystać z wbudowanego oprogramowania systemowego. Możesz użyć zupełnie inne, nawet, jeśli różni się 'filozofią' dojścia do pożądanego efektu.
Co więcej. Przez całe swoje życie pozwalasz, bardziej lub mniej świadomie, na instalację oprogramowania, którego nie chcesz, a które nie zawsze jest dla Ciebie dobre.
Nie wiem jak Ty, ale ja mam zamiar zainstalować Firewall, przeskanować system Antywirusem, po czym zabrać się za naukę Języka Programowania mózgu. By mój sprzęt działał tak, jak ja tego oczekuję.
Autor:
Ramzel
9
x reakcje
środa, 24 grudnia 2008
wtorek, 23 grudnia 2008
Póki co

Fragment zapowiedzi gry 'Dragon Age Origins' autorstwa (tekstu, nie gry) Allora.
CD-Action 12/2008
Nie wiem, jak u Was, ale mi po przeczytaniu tych kilku zdań zostało w głowie przede wszystkim stwierdzenie 'póki co'. I nie przytaczam tu tego tekstu, by się z Allora naśmiewać, gdyż wiem, że sam jestem znakomitym przykładem nie istnienia nieomylności. Tym niemniej, miło jest przekonać się, że nawet profesjonalistom z wieloletnim doświadczeniem, nad którymi czuwa sztab 'kontrolerów jakości', trafiają się wpadki. ;)O historii i świecie wiadomo już całkiem sporo. Gracz będzie należał do Opiekunów (czy jak tam zostanie przetłumaczony Warden), którzy chronią świat przed Blight. Czego nie podejmuję się przetłumaczyć, bo o Źle wiadomo póki co tylko tyle, że maczają w nim palce między innymi demony, ale czy ma coś wspólnego z Plagą, nie wiadomo. Niezbyt jasna w tym wszystkim jest także rola smoków, bo póki co na żadnych screenech nie występują - otwartą więc pozostaje kwestia, czy są czymś więcej niźli tylko stworami z legend.
Wróćmy jednak do Opiekunów świata. Na początku otrzymamy jedną postać wybranej profesji i rasy (póki co wygląda na to, że do wyboru są ludzie i mające status osobników drugiej kategorii elfy (...)).
Autor:
Ramzel
5
x reakcje
poniedziałek, 22 grudnia 2008
niedziela, 21 grudnia 2008
Pytanie

Załóżmy, że w mej głowie pojawia się pytanie na które bardzo pragnę odpowiedzi. Do kogo więc powinienem zwrócić się z mym problemem?
Odpowiedź wydaje się być oczywista - do fachowca specjalizującego się w dziedzinie, której dotyczy pytanie, czyli do osoby, która się na tym po prostu zna. W końcu nie potrzebuję odpowiedzi, która nie będzie zgodna z prawdą.
Jeśli więc nie wiem, jak ugotować jajko na miękko, to udaję się do kucharza. Gdy nie potrafię rozwiązać układu równań z pięcioma niewiadomymi - wybieram się do profesora matematyki. Jak stworzyć stronę internetową, podpowie mi informatyk. Itd.
Co jednak, gdy me pytanie dotyczy sensu życia? Kogo powinienem zapytać o cel mojej obecności na świecie? Kto będzie w stanie odpowiedzieć mi na pytanie, dlaczego jestem? I co będzie, gdy przestanę być?
Ktoś może stwierdzić, że w takim przypadku każdy powinien udać się do odpowiedniego przedstawiciela 'instytucji duchowej', której jest wyznawcą. Pytam się więc, czy uzyskana odpowiedź będzie wyczerpująca i prawdziwa? W czym odpowiedź papieża będzie lepsza od odpowiedzi Dalajlamy? I gdzie w takim razie powinni wybrać się ateiści?
PS. Dzisiejszą notkę sponsoruje znak zapytania - ?
Autor:
Ramzel
8
x reakcje
sobota, 20 grudnia 2008
piątek, 19 grudnia 2008
Wesołych!

Od kilku dni firma w której (jeszcze) pracuję, otrzymuje od firm z którymi współpracuje, kartki pocztowe ze świątecznymi życzeniami. Od operatora sieci komórkowej z której korzystam dostałem wiadomość tekstową z życzeniami. Osoby korzystające z usług 'mojej' firmy wychodząc życzą "wesołych świąt".
Skąd ci wszyscy ludzie wiedzą, że ja te święta obchodzę? Nie, żeby tak właśnie nie było, ale w sytuacji, kiedy to życzenie przesyła się każdemu, prawdopodobieństwo pomyłki jest jednak całkiem spore. Po co więc ryzykować?
Nie złożenie życzeń krzywdy nikomu nie czyni, ale już złożenie życzeń niewłaściwym osobom może sprawić, że poczują się one co najmniej zakłopotane.
A z resztą, można to sprawdzić:
Autor:
Ramzel
3
x reakcje
czwartek, 18 grudnia 2008
środa, 17 grudnia 2008
wtorek, 16 grudnia 2008
Foto
Publikowanie swych fotek w Internecie - czym się kierują osoby to czyniące? Samouwielbieniem? Dowartościowaniem? Potrzebą pochwalenia się jakąś bryką, chatą, czy sprzętem Hi-Fi? A może presja otoczenia jest tak silna, że 'lans' w globalnej sieci to obecnie czynność niezbędna, chroniąca przed mrokami odrzucenia przez środowisko?
Niezależnie od genezy zjawiska pewne jest, że można na nim zarobić. I to niemało! Wiedział o tym niejaki Rafał Agnieszczak, który osiem lat temu stworzył serwis internetowy, którego wartość jest obecnie wyceniana na 455 mln zł. Nie wiem, czy powstanie strony 'fotka.pl' było odpowiedzią na zapotrzebowanie ogółu, czy też pan Rafał sprytnie to zapotrzebowanie wygenerował. Ważne, że interes jest dochodowy.
Nie radzę jednak liczyć na to, że nagle agencje modelek i/lub modeli zaczną się do nas zgłaszać z propozycjami milionowych kontraktów. Aby czerpać z tego jakieś zyski, należy stanąć po drugiej stronie obiektywu! Wystarczy dobry aparat, niebanalny pomysł, odrobina talentu i już możemy proponować światu sesje zdjęciowe.
Mimo ogromu ogłoszeń znajdujących się pod podanym wyżej linkiem, nie znalazłem tam oferty skierowanej do osób chcących się wylansować w Internecie. To nie przelewki - jest nisza do zagospodarowania. Popyt ogromny, podaż praktycznie zerowa. Gdybym tylko miał aparat...
PS. Dobra rada na koniec - w umowach, jakie będziecie podpisywać z klientami warto zastrzec, że nie ponosicie odpowiedzialności za ewentualne, negatywne skutki publikacji efektów waszej współpracy. A z tym bywa różnie...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
poniedziałek, 15 grudnia 2008
Dusza

Kilka prawd Kościoła Katolickiego:
- Teoria ewolucji nie stoi w sprzeczności z nauką KK.
- Zwierzęta nie posiadają duszy nieśmiertelnej.
- Człowiek posiada duszę nieśmiertelną od momentu poczęcia.
Pytania:
Który gatunek człekokształtnych, biorących udział w procesie ewolucji człowieka dostąpił zaszczytu bycia tym pierwszym z duszą nieśmiertelną? Nastąpiło to na zasadzie: 'pstryk' - i oto wszyscy przedstawiciele danego gatunku zyskali szansę na nieśmiertelność, czy też tylko nowo narodzeni, po określonej dacie uzyskali ten przywilej? Skoro ewolucja jest raczej procesem płynnym niż skokowym, to dlaczego dany gatunek okazał się być bardziej godny wieczności od innego, skoro w gruncie rzeczy niewiele ich różniło?
Czy aby na pewno to człowiek jest istotą, która najbardziej zasługuje na wieczność?
Autor:
Ramzel
4
x reakcje
niedziela, 14 grudnia 2008
Człowiek

- Na początku Bóg stworzył człowieka i kobietę. - Taką oto rewelację przekazał mi Świadek Jehowy. Na mej twarzy pojawił się wielki banan rozbawienia, a tymczasem kobieta, która towarzyszyła panu od 'rewelacji' rzekła do niego:
- No wiesz!? - Czyniła mu wyrzuty. - Dzięki! - Dodała ironicznie.
Słyszałem też teorię, że jeśli ktoś zadzwoni do pogotowia z informacją, że na ulicy leży człowiek, to na 100% wiadomo, że to mężczyzna. Bo jeśli leży kobieta, to zawsze jest to zaznaczane w zgłoszeniu...
Tylko, czy aby na pewno to kobiety mają powód do ewentualnej obrazy? Przecież równie dobrze powyższe sytuacje można zinterpretować, jako stawianie kobiety powyżej człowieka. Czy zatem negatywny odbiór przez panie opisanych przykładów, to efekt ciągłego wmawiania sobie (i innym), że kobiety mają w życiu źle i są gorzej traktowane od ludz... - tfu! - od mężczyzn?
Autor:
Ramzel
1 x reakcje
sobota, 13 grudnia 2008
Czas

Czas to pieniądz. Zwłaszcza w pracy. Tymczasem musiałem zostać po godzinach - czekać na przyjazd szefa. Trwało to prawie 60 minut. Oczywiście nie spodziewałem się, że ktoś będzie mnie za to przepraszał, choć nie obiecałem nikomu dyspozycyjności. Ale już na przykład wyjaśnienie powodu spóźnienia chyba mi się jednak należało? Zwłaszcza, że nikt mi za tę godzinę nie zapłaci.
To przykre, że można kompletnie nie mieć poszanowania dla czyjegoś czasu. W normalnych warunkach, to bym się tym w ogóle nie przejął. Tym razem jednak poziom mojej frustracji rósł z każdą mijającą w oczekiwaniu sekundą - bałem się, że nie zdążę na pociąg do m.
Ale i tak muszę o tym zapomnieć, by było miło...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
piątek, 12 grudnia 2008
czwartek, 11 grudnia 2008
środa, 10 grudnia 2008
Świątecznie

Tak się zastanawiam, w jakim celu producenci artykułów wszelakich tworzą 'odmiany świąteczne' swych produktów?
- Czy czekolada będzie bardziej czekoladowa, jeśli na opakowaniu będzie bombka?
- Czy herbata będzie bardziej herbaciana, jeśli jej pudełko ozdobione będzie choinką?
- Czy chusteczki higieniczne będą lepiej zbierały zawartość nosa, jeśli będzie je ozdabiała postać Mikołaja?
- Czy napój będzie bardziej gasił pragnienie, jeśli z etykiety na butelce będzie spoglądał renifer?
.
.
.
- Czy syrop będzie skuteczniejszy, jeśli opakowanie będzie przyozdobione płatkami śniegu?
Takich pytań można by mnożyć bez końca. A zaczęło się od tego, że próba zakupienia prezentu imieninowego okazała się być zadaniem o niebotycznie wyśrubowanym poziomie trudności. Znalezienie czegoś bez motywu świątecznego było nie lada wyzwaniem. Dobrze chociaż, że w niektórych przypadkach te ozdobniki są łatwo usuwalne...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
wtorek, 9 grudnia 2008
4WD
Zastanawialiście się kiedyś, do czego ludziom w mieście samochody terenowe z napędem na cztery koła? Ja tak. I znalazłem odpowiedź:
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
poniedziałek, 8 grudnia 2008
Miło

Chyba znalazłem sposób na to, by w pracy zawsze było radośnie, miło i przyjemnie - wystarczy regularnie zmieniać miejsce zatrudnienia!
Gdy przyjmuje się pracownika do pracy, to zwykle traktuje się go na początku ulgowo, czyli jest dobrze. Kolejne kilka miesięcy należy przeznaczyć na tworzenie przyjaznych relacji pomiędzy współpracownikami i szefami, czyli nadal jest ok. Gdy już wszystko będzie się kręcić, jak należy - znajdujemy sobie inną pracę, a w aktualnej składamy wypowiedzenie. Oczywiście najlepiej odejść "za porozumieniem stron", co gwarantuje nam sielankowe wręcz warunki do końca pracy. W końcu każdy chce, by rozstać się w przyjaznej atmosferze, jeśli już musi do tego dojść. Wszak chyba nikt nie lubi, gdy się go źle wspomina.
I tym oto banalnym sposobem zapewniamy sobie komfortowe warunki pracy.
Uwaga! Zaleca się nie stosowanie powyższej metody przez osoby ciężko znoszące sytuację stresową, jaką dla wielu jest na przykład zmiana środowiska pracy.
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
niedziela, 7 grudnia 2008
Upominek

Radość z obdarowania kogoś prezentem jest tym większa, im większe zaskoczenie obdarowanego. I nie myślę tu wcale o wielkości bądź jakości prezentu, a raczej o samym fakcie jego zaistnienia. Wybrałem się w dniu imienin Mikołaja do szefostwa w celu wręczenia małej słodkości dla każdego pracownika firmy. Ponieważ w ten dzień miałem wolne, już samo moje pojawienie się w miejscu pracy było zaskoczeniem, a co dopiero gdy wręczyłem to z czym przyszedłem.
W sumie nie powinno dziwić, że satysfakcja moja była ogromna, a z pewnością większa, niż gdybym otrzymał na szybko wymyślony reprezent. Chyba więc normalną rzeczą jest, że nieotrzymanie prezentu sprawiło mi większą radość niż otrzymanie. W końcu nie od dziś wiadomo, że dając - dwa razy się otrzymuje.
Autor:
Ramzel
2
x reakcje
sobota, 6 grudnia 2008
Awaria

Ktoś chętny na zakup awarii komputera.
W razie potrzeby nie musicie dzwonić pod widoczne numery telefonów. Zgłoście się do mnie, a załatwimy sprawę za pół ceny. Przy większej ilości awarii - wysokie rabaty!
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
piątek, 5 grudnia 2008
Bańka

W jednym z czasopism można zapoznać się z listą dziesięciu firm, które zakładane były przez studentów, a obecnie warte są nawet kilkaset milionów złotych! To, co zwróciło moją uwagę w rankingu to fakt, że wszystkie wymienione firmy osiągnęły sukces dzięki Internetowi (9 portali i 1 komunikator).
Wniosek jest więc prosty - chcesz szybko zarobić miliony? Zainwestuj w Internet! Jeśli zatem masz pomysł na nowatorski i jednocześnie użyteczny serwis internetowy, daj znać - chętnie wesprę Twój projekt. Nie jestem szczególnie wymagający, skromne pięćdziesiąt procent udziału w zyskach w zupełności mnie zadowoli. :)
Autor:
Ramzel
1 x reakcje
czwartek, 4 grudnia 2008
Full trial

Trial - w informatyce to nazwa licencji oprogramowania. Programy z tą licencją są rozpowszechniane za darmo i w pełni funkcjonalne, bez jakichkolwiek ograniczeń - wszystko działa tak, jak w pełnej wersji (full). Jedyna różnica jest taka, że po określonym przez producenta czasie tracimy możliwość bezpłatnego korzystania z aplikacji. Dalsze użytkowanie możliwe jest po dokonaniu odpowiedniej wpłaty na konto twórcy oprogramowania.
Czy wobec tego, może mi ktoś wyjaśnić, jakim prawem programy, które dołączane są do czasopism o tematyce komputerowej, działające na zasadach wersji trial (ograniczenie czasowe) nazywane są pełnymi wersjami? (W 99 przypadkach na 100 tyczy się to programów antywirusowych.)
W ogóle ciężko nazwać rodzaj licencji takiego oprogramowania. Nawet tytułowe 'full trial' nie bardzo pasuje, gdyż 'trial' z definicji jest darmowy, natomiast 'full' (commercial) to soft bez ograniczeń czasowych. A my rozmawiamy tu o wersji ograniczonej czasowo za którą trzeba płacić. Taki ni pies, ni wydra.
Autor:
Ramzel
2
x reakcje
środa, 3 grudnia 2008
Oklaski
Reklama - wytwór marketingowców, którego zadaniem jest sprawienie, by widzowie zapamiętali prezentowany produkt (a przynajmniej markę jego producenta. Tylko czy dążenie do tego celu przy pomocy kiczu i ocierania się o granice dobrego smaku, to aby na pewno dobry pomysł?
Trudno mi, jako facetowi określić, czy taka forma przekazu w tym konkretnym przypadku może zostać uznana za skuteczną - na mnie nie podziałało. Mogę jednak stwierdzić, że prawa rynku bywają zaskakujące. Nieważne co o tobie mówią - ważne, że mówią?
Ta ja już nic nie mówię.
Autor:
Ramzel
0
x reakcje
wtorek, 2 grudnia 2008
Prowokacja

Jestem zły.
Na siebie.
Zarzucono mi popełnienie czynu z którym nie miałem nic wspólnego. Ba, nikt nie miał z nim nic wspólnego, ponieważ go w ogóle nie popełniono. Postawiony między młotem a kowadłem - 'winny się tłumaczy' kontra 'każdy oskarżony ma prawo do obrony', wybrałem tę drugą opcję. Zacząłem więc tłumaczyć, że jestem niewinny. Szybko się jednak okazało, że popełniłem błąd w doborze strategii działania. Im więcej, dokładniej i dosadniej wyjaśniałem, że zarzucane mi czyny nie mają kompletnie żadnego uzasadnienia, ataki na moją osobę stały się jeszcze bardziej zaciekłe.
Nim zdążyłem zorientować się, że moje tłumaczenie, a przede wszystkim rosnące poddenerwowanie staje się bodźcem wywołującym chytry uśmieszek na twarzy oponenta, sprawa zaszła już tak daleko, a ja sam byłem już tak sfrustrowany, że niczego nie dało się już odkręcić.
Z jednej strony czuję się usprawiedliwiony. W końcu chyba mało kto by się nie zdenerwował, gdyby zarzucono mu robienie czegoś, czego z pewnością nie robił. Tym bardziej, że osoba oskarżająca nie miała kompletnie żadnych podstaw do formułowania zarzutów. Z drugiej jednak, strony jestem bardzo zły. I to wcale nie na prowokatora, lecz na siebie, gdyż dałem się sprowokować w tak prostacki sposób. Było tak źle, że zacząłem nawet głos unosić. Nawet bardzo...
Dobrze, że okoliczności nie sprzyjały dalszemu rozwojowi konfliktu, gdyż groziło to spóźnieniem się na pociąg, a to z kolei mogłoby prowadzić do jeszcze większej frustracji, gdyż w takiej sytuacji poprzedni wpis z pewnością straciłby rację bytu...
Autor:
Ramzel
3
x reakcje
poniedziałek, 1 grudnia 2008
Lokum

Jeden z istotniejszych kroków na drodze do osiągnięcia postawionych przed sobą celów wykonany - mam już gdzie mieszkać w Bydgoszczy! W atrakcyjnej cenie i dogodnej lokalizacji. Tylko 20 minut spacerkiem do m. - sprawdzone! Toż to tyle samo, ile dzieliło nas w Chojnicach. Biorąc pod uwagę wielkość Bydgoszczy, można śmiało stwierdzić, że będziemy mieszkać tuż obok siebie.
Co prawda jest pewne coś, co może sprawić (aczkolwiek niekoniecznie), że odległość dzieląca mnie od m. ulegnie zwiększeniu, ale fakt przeprowadzki do Bydgoszczy faktem pozostanie. Co najwyżej lokal zmienię, ale miasta nie.
Czujecie jak ziemia drży?
To Bydgoszcz ze strachu się trzęsie.
Nad miastem niebo się skrzy,
Bo Ramzel tam przybędzie.
Co to będzie, co to będzie...
Autor:
Ramzel
0
x reakcje






