piątek, 31 października 2008

Do m.

Do m.

Z okazji urodzin życzę Ci : Szczęścia w życiu osobistym, sukcesów w pracy, dobrego zdrowia, domku z ogrodem i basenem, eleganckiej limuzyny, samych zwycięstw, spełnienia marzeń, miłych niespodzianek losu, grona prawdziwych przyjaciół, niewyczerpanych pokładów energii, uśmiechu na co dzień , drogi usłanej różami, satysfakcji z pracy, genialnych pomysłów, słodkiego, miłego życia, anielskiej cierpliwości przy czytaniu tych życzeń, świeżości spojrzenia, głównej wygranej na loterii, pozytywnej aury, pogody ducha, pomyślnych wiatrów, gorącej miłości , wygodnych butów, cudownych wakacji, szczęścia, punktualnych pociągów, świętego spokoju, jachtu, żadnych trosk, wysokich lotów, rześkich poranków, pomyślności, trafnych decyzji, intuicji w interesach, prezentów od losu, dużego łóżka, pękatego portfela, szerokiej drogi, miłego szefa, jasności umysłu, niebanalnych wyzwań, miłych snów, pewności siebie, wielkiej fortuny, wielu uśmiechów, bogatego wujka, błyskotliwych ripost, romantycznych wieczorów, udanych łowów, pasjonującej pracy, szansy na sukces, dużo słodyczy, pozycji lidera, szampańskiej zabawy, mocnego dachu nad głową, samych pozytywnych wibracji, pełni życia, wielu niezapomnianych chwil, dużo słońca, olimpijskiej kondycji, pomyślności, jak najmniej zmartwień, wyjścia z każdej sytuacji, uwielbienia u podwładnych, pasma sukcesów, niezmiennie zielonego światła, czystego nieba, stu lat życia, końskiego zdrowia, sławy, pokaźnego konta, manny z nieba, wysokich wygranych, ciągle nowych rekordów, wielu ciekawych znajomości, wygranych przetargów, sumiennych dłużników, taaaakiej ryby, najwyższego miejsca na podium, dobrego fryzjera, radosnych świąt, serca jak dzwon, pewnej ręki, komfortowych warunków, przyjemnych doznań, wielu wzruszeń, mocnej głowy, powodzenia, stopy wody pod kilem, otrzymania najwyższych odznaczeń, osiągnięcia wyznaczonych celów, pełnego sejfu, szczęścia w kartach, sprzyjającej pogody, dobrych zbiorów, kolorowych chwil, twórczego podejścia do pracy, połamania pióra, góry pieniędzy, mnóstwa prezentów, udanych negocjacji, serdecznych przyjaciół, grzecznych dzieci, udanych wakacji, miejsca w Księdze Rekordów Guinnessa, większości w parlamencie, miłego wypoczynku, wesołego towarzystwa, dobrego apetytu , szczęśliwej podróży, złotej jesieni, poczucia humoru, wiecznej młodości, licznego potomstwa, nie wieszającego się komputera, sławy i chwały, lekkości bytu, pokojowego rozwiązania wszystkich konfliktów, szybkiego rozwoju gospodarczego, hojnych sponsorów, korzystnego układu gwiazd, miłosnych uniesień , czytelnych instrukcji, cichych wielbicieli, mistrzowskich zagrań, dobrej nocy, wielkiej przygody, słodkich snów, zgranej ekipy, pomyślności na nowej drodze życia, pociechy z pociechy, lojalnych współpracowników, bujnej wyobraźni, interesujących przeżyć, rodzinnej atmosfery, pomyślnych wieści, radości życia, dobrego serca, pełnego szkła, syto zastawionego stołu, złotej rybki, zimnego piwa, zasięgu w każdym miejscu, gry fair play, nieomylnych decyzji, miejsca w historii, głównych ról, kreatywności, podróży dookoła świata , udanych szkoleń, efektywnych poszukiwań, pakietu kontrolnego, bogatej kolekcji, dużo wolnego czasu, beztroskiego życia, dobrej passy, celnych strzałów, zdobycia Mount Everestu, wolności, trafnych wyborów, gradu prestiżowych nagród, spokoju ducha, oddechu od codzienności, samych piątek na uczelni, godnych przeciwników, szczerych komplementów, wszelkiej pomyślności, codziennych atrakcji, świetlanej przyszłości, hossy na giełdzie, korzystnego horoskopu, zdjęcia na okładce, miłych sąsiadów, wiary w sukces, mocy zawsze z Wami, wielu alternatyw, przychylności bogów, tolerancji, własnego odrzutowca, gorączki sobotniej nocy, piwniczki pełnej wina, silnej woli, wyrozumiałego spowiednika, zamku w Szkocji, ambitnych planów, kilku odkryć i kilku wynalazków, owacji na stojąco, zniewalającego uśmiechu, szczęśliwego trafu, płomiennych uczuć, pomocnej dłoni, niezawodnej pamięci, nieprzemijającej urody, asa w rękawie, nadzienia w pączku, strumieni szampana, kominka, rozbicia banku, recepty na szczęście, zabawy do białego rana, odwagi cywilnej, dobrej prasy, ptasiego mleczka, przygód z happy endem, długich wakacji, dużo rodzynek w cieście, zmysłowych nocy, gwiazdki z nieba, wiernego psiaka, celnego oka, sportowego wozu, różowych okularów , ruchu w interesie, zgrabnej figury, siły perswazji, zdolności nadprzyrodzonych, ostatniego słowa, dobrego smaku, własnego sposobu na życie, w zdrowym ciele - zdrowego ducha, właściwych wniosków, widoków na przyszłość, podzielnej uwagi, czterolistnej koniczyny.

czwartek, 30 października 2008

Chrrrr...


Tak to jest. Człowiek sobie żyje w błogiej nieświadomości, a tu nagle ktoś mu mówi coś, co przewraca jego świat do góry nogami.
M. poinformowała mnie, że chrapię. No to chrrrrr... :P
A tak serio, to mam nadzieję, że nie byłem zbyt uciążliwy. :/

środa, 29 października 2008

500!



Ten pociąg jeździ z prędkością 500 km/h.

A mój blog dojechał do stacji: "500 postów". :D

wtorek, 28 października 2008

Padło


Moje drzewko Bonsai utraciło swą żywotność.
A tak dbałem...
Tak się starałem...
A ono sobie padło... :(

poniedziałek, 27 października 2008

Kryzys?


Wybrałem się do banku, by zapłacić kolejną ratę za laptop. Po uiszczeniu należności pani w kasie poinformowała mnie z uśmiechem na ustach, że pojawiła się dla mnie oferta - w związku z bezproblemową współpracą wystarczy mi dowód osobisty, bym mógł wziąć pożyczkę. I to wcale niemałą kwotę (przynajmniej, jak na mnie).

Zastanawiam się więc, jak to się ma do światowego kryzysu? Bo z jednej strony słyszy się o trudnościach w uzyskaniu kredytu, a tu sami mi proponują, bym się zadłużył. Z drugiej strony zaś, jeśli ludziom takim, jak ja proponuje się naprawdę spore pieniądze, a na pewno trafią się tacy, co skorzystają, to trudno się dziwić, że ten kryzys (ponoć) trwa.

Na chwilę obecną dla mnie ten kryzys to dla mnie same korzyści. Bo i kredyt mi wciskają, i poprzedni 'kryzysowy' wpis stał się jednego dnia istnym przebojem sprawiając, że wykres na osi oglądalności mego blogu podskoczył o 500% dziennej normy. :P

niedziela, 26 października 2008

(Nie)Konsekwencja


Jednym z największych błędów, jakie mogą popełnić rodzice podczas wychowywania swych dzieci jest niekonsekwencja w egzekwowaniu swych decyzji. Tyczy się to zarówno nagród, jak i kar.Nie ma nic gorszego, jak mówienie dziecku 'nie', by chwilę później zezwolić na rzecz/czynność zabronioną. Skutki antywychowawcze gwarantowane.

Ja zostałem wychowany konsekwentnie. Nie wiem tylko, czy wynikało to z determinacji rodziców, czy też z faktu, że jeśli powiedziano mi, że czegoś nie mogę, to zwykle nawet nie próbowałem postąpić wbrew zaleceniom (Inna rzecz to powód dla którego tak się działo). Natomiast część moich braci zorientowało się, że 'nie' kierowane do nich z ustach rodziców, nie jest bezwzględne i jednoznaczne. Efekty takiego postępowania wymownie przemilczę. ;)

Nie chcąc podważać autorytetu rodziców, nie wtrącałem się w sprawy wychowawcze. Sądziłem też, że co jak co, ale ewentualne perturbacje na linii bracia - rodzice są wobec mnie neutralne. O jakże się myliłem! Skutkiem ostatnich spięć była decyzja, która w bolesny sposób dotknęła i mnie. Postanowiono bowiem o rezygnacji z Internetu.

I co? I myślałem, że tak, jak to wcześniej bywało, po jakimś czasie im przejdzie i wszystko wróci do normy, a widmo utraty połączenia ze światem odejdzie gdzieś daleko, hen za horyzont. Tym razem tak się jednak nie stało, w związku z czym będę musiał płacić dwa razy więcej niż dotychczas, bo wszystkie koszta spadną na mnie. Ale z drugiej strony, zmienię dostawcę, przez co zyskam mobilność, bo sobie bezprzewodowy internet wykupię.

Mimo wszystko szkoda, że rodzice moich braci akurat w tej kwestii okazali się niekonsekwentni w swej niekonsekwencji... :(

sobota, 25 października 2008

Czytelnia


Wybrałem się na weekend do Bydgoszczy, by spędzić mile czas u boku m. Aby się tam dostać musiałem skorzystać z transportu publicznego - kolejowego. Na szczęście pojazd nie należał do PKP, więc wszystko było czyste, ładne, pachnące i niezniszczone, co sprawiało, że kilkugodzinną podróż można było uznać za przyjemną. Ale nie to wzbudziło moje największe zdziwienie w wagonie.

Gdy w którymś momencie oderwałem wzrok od książki, by się trochę rozejrzeć, spostrzegłem, że większość pasażerów zajęta jest czytaniem! I to nawet nie gazet, czy innych czasopism, ale najprawdziwszych książek. Zauważyłem też, że każdy, kto coś czytał kontynuował lekturę, co pozwala stwierdzić, że nie był to przymusowy sposób na zabicie czasu w pociągu.

Co prawda istnieje też możliwość, że owe książki są w użyciu tylko na czas podróży właśnie, ale nie zmienia to faktu, że dalekie wyjazdy sprzyjają czytelnictwu. Może więc warto by było zapisać każdego ucznia do szkoły na tyle dalekiej od jego miejsca zamieszkania, by w czasie dojazdu zdążył lekturę szkolną przeczytać? ;)

piątek, 24 października 2008

Znajomość


Pan który był mi znany i z którym praktycznie codziennie wymieniałem się grzecznym 'dzień dobry', nagle stał się osobą z którą witał się będę luźnym 'część'. A to wszystko dzięki temu, że osoba ta jest bardzo dobrym znajomym mojego kolegi obok którego spędziłem kilka lat w szkolnej ławie.

Tak się zdobywa znajomości. ;)

czwartek, 23 października 2008

9,99


W pewnych mediach zaczęto nawoływać do bojkotu produktów i usług, których cena wynosi 9,99 zł. Dlaczego? To oczywiste! Jest to przecież zakamuflowany apokaliptyczny znak Antychrysta - odwróćcie cenę w poziomie, a sami się przekonacie. Miejcie się więc na baczności i kontrolujcie swoje zakupy. Chyba nikt z nas nie chce zostać potępiony?

Teraz jeszcze czekamy na instrukcje, by po pomoc na pogotowie nie dzwonić...

środa, 22 października 2008

x64

64-bitowa architektura procesorów pozwala na dość znaczne przyspieszenie pracy komputerów. Jednak aby w pełni wykorzystać możliwości tej technologii, potrzebne jest odpowiednio przystosowane oprogramowanie (w tym system operacyjny i sterowniki) oraz duża ilość pamięci RAM - rozsądne minimum to 4 GB.

I wszystko pięknie, bo to naprawdę działa. Zastanawiam się tylko, po co montowane są procesory 64-bitowe w laptopach, które mają sprzętowe ograniczenie instalowanej pamięci operacyjnej do 2 GB?

A może pytanie powinno być postawione odwrotnie - po co stosuje się sprzętowe ograniczenie instalowanej pamięci operacyjnej do 2 GB w laptopach wyposażonych w procesory 64-bitowe?

Czyż nie jest to jawne marnowanie potencjału?

wtorek, 21 października 2008

Odlot



Koty też ludzie. :P

poniedziałek, 20 października 2008

Połówka


Rada Miejska w Chojnicach uchwaliła dawno temu, że bilety miejskie będą sprzedawane w trzech wersjach: normalnej, ulgowej 50% i ulgowej 44%. Ulga 50% przysługuje ustawowo kombatantom wojennym i studentom, pozostali 'ulgowi' mogą skorzystać ze zniżki 44%.

Od wprowadzenia opisanej wyżej zmiany minęło już bardzo dużo czasu (w latach można liczyć), mimo to w świadomości chojniczan bilet "połówka" to ten z ulgą 44%. Czy naprawdę przyzwyczajenie jest tak bardzo silne, że nawet logikę przewyższa?

niedziela, 19 października 2008

Vista: a jednak?


Wiele czytałem i słyszałem o Windows Vista. I nie będzie przesadą, jeśli stwierdzę, że wszystkie opinie były dalekie od przychylnych, delikatnie mówiąc. Od 08-11- 2006 r. minęło już trochę czasu i Microsoft zdążył wypuścić zestaw poprawek, czyli Service Pack 1 do swojego najnowszego systemu. Czy jednak zmiany wprowadzane przez SP1 są na tyle istotne, by mogły zmienić sposób postrzegania Visty?

Przeglądałem dzisiaj magazyn CHIP (06/2008), gdzie umieszczono test Visty z zainstalowanymi poprawkami. Wyniki porównano z testem systemu bez Service Packa. Rezultaty przedstawiają się następująco:

  • Bezpieczeństwo:
    • bez SP1 - 4/5
    • z SP1 - 5/5
  • Wydajność:
    • bez SP1 - 3/5
    • z SP1 - 4/5
  • Niezawodność:
    • bez SP1 -3/5
    • z SP1 - 4/5
Co prawda, do pełnego obrazu brakuje wyników XP z SP3, tym niemniej efekty wprowadzonych zmian są zauważalne. Co więcej, redakcja rekomenduje Vistę z SP1 i zachęca do przejścia na ten system nawet, jeśli dotychczas używaliśmy XP - o ile dysponuje się odpowiednim sprzętem, oczyViście. ;)

Może więc nie taki diabeł straszny i warto dać Viście szansę?

sobota, 18 października 2008

Planescape Torment


Dowiedziałem się, że jedyną możliwością nabycia gry Planescape Torment, jest zakup z drugiej ręki. Jest to jedna z najwybitniejszych przedstawicielek gatunku cRPG, przez wielu uważana za najlepszą. Nie zdecydowano się jednak na jej wznowienie, prawdopodobnie ze względu na dość niską, jak na obecne czasy jakość grafiki. Gra ma już w końcu swoje lata.

Zastanawiam się jednak, czy powinienem się cieszyć posiadaniem oryginalnego egzemplarza gry, którego ceny na aukcjach internetowych już teraz są wyższe niż cena, jaką zapłaciłem w sklepie? A może raczej powinienem się wstydzić, że mimo wieloletniej obecności gry w moim zbiorze (i jej kultowości), ani razu nie przeszedłem jej w całości?

Można też poczekać jeszcze trochę i sprzedać grę za wielokrotność zakupu. ;)

piątek, 17 października 2008

Minimum


Otrzymałem reprymendę od szefa, za wykonywanie czynności, które wykraczają poza zakres moich obowiązków. I nie chodziło tu o wchodzenie w czyjeś kompetencje, czy też nadmierne dążenie do awansu zawodowego poprzez pokazanie, czego to ja nie potrafię. W firmie w której pracuję pojęcie awansu po prostu nie istnieje. Co więc stało się powodem upomnienia? Nazbyt uprzejme podejście do usługobiorców!

Zawsze myślałem, że sposób w jaki jest się traktowanym w danej firmie jest jednym z głównych czynników decydujących o ewentualnym powrocie klienta. Człowiek ma to do siebie, że lubi być traktowany wyjątkowo. Wymaga to osobistego zaangażowania i indywidualnego podejścia do każdej osoby. Nie jest to całkiem prosta sprawa, ale wysiłek się opłaca, gdyż pozostawia miłe wspomnienie. A miło wracać do miłych rzeczy. Przyjemność uzależnia.

Tymczasem oczekuje się ode mnie chłodnego, "profesjonalnego" podejścia minimum - rób tylko to, co do ciebie należy i nie wychylaj się. Mam więc być maszyną? Jak pralka, co nie podgrzeje zimnego obiadu, bo nie ma zaprogramowanej opcji 'mikrofalówka'? A ja tak bardzo pragnę być człowiekiem...

czwartek, 16 października 2008

Finanse


Zainstalowałem sobie program do prowadzenia budżetu domowego. I bynajmniej nie jest to efekt wielkiego kryzysu na świecie. Po prostu mam nadzieję, że jeśli aplikacja jasno i wyraźnie przedstawi mi ile pieniędzy wydałem na rzeczy, których nie musiałem nabyć, to następnym razem bardziej się zastanowię nad ewentualnym zakupem. Oczywiście istnieje niebezpieczeństwo fałszowania wprowadzanych danych, ale czy miałoby sens oszukiwanie samego siebie?

Na szczęście nie jest ze mną tak źle, bym kupował dla samego kupowania. Do zakupoholizmu to mi jeszcze bardzo daleko. Chciałbym jednak zaoszczędzić trochę grosza, a przy funduszach jakimi dysponuję, trzeba bardzo ograniczyć wydawanie pieniędzy na coś, co może i nie jest niepotrzebne, ale na pewno nie jest niezbędne. Trochę to głupie, że muszę w tym celu posiłkować się programem komputerowym. Mimo to uważam, że lepiej w porę postawić sprawę jasno, niż łudzić się, że wszystko jest w należytym porządku i ocknąć się dopiero, gdy nie będzie się miało za co spłacić długu zaciągniętego w celu spłacenia długu, który z kolei był na spłatę długu...

środa, 15 października 2008

Sport



Sport jest piękny.
Piłka nożna jest piękna.

Mecz ze Słowacją był...
Niezwykły był. ;)




Czegoś takiego często się nie ogląda. Ostatni raz pamiętam podobną sytuację w finale Ligi Mistrzów, kiedy to Bayern Monachium prowadząc do ostatnich minut 1:0, ostatecznie przegrał 1:2 z Manchesterem United. Wtedy było jednak o tyle lepiej, że byłem właśnie po stronie ostatecznych zwycięzców. Tym niemniej wiem, jak teraz czują się Słowacy. I właśnie dlatego twierdzę, że sport jest piękny! Nawet, jeśli (tymczasowo) reprezentuje się przegranych.

wtorek, 14 października 2008

Sony Ericsson W890i


Z racji przedłużenia umowy z operatorem sieci komórkowej, stałem się posiadaczem nowego telefonu: Sony Ericsson W890i. Mam go dopiero kilka godzin, ale sprzęt zdążył mnie już kilka razy zaskoczyć (zawsze pozytywnie). Biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze nie ze wszystkimi możliwościami się zapoznałem i nie wszystkie funkcje wykorzystałem, zapowiada się naprawdę obiecująco. Muszę tylko uważać, by mi nie spadł. ;)

poniedziałek, 13 października 2008

Doll face


Nie wszystko warte jest naśladowania.
A już na pewno nie za wszelką cenę.

Bądź sobą.

niedziela, 12 października 2008

Microsoft LifeChat LX-3000

Słuchawki z mikrofonem firmy Microsoft, podłączane do portu USB. Prezentują się bardzo ładnie, ale czy to wystarczy, by wydać na nie kilkadziesiąt złotych? Miałem sposobność przetestowania sprzętu, co uczyniłem i me wrażenia spisałem.

Już na samym początku testów, pojawiły się kłopoty z detekcją urządzenia przez programy, które są uruchomione w trakcie podłączenia słuchawek do komputera. I to pomimo prawidłowej instalacji sterowników. Oznacza to, że jeśli w trakcie oglądania filmu lub słuchania muzyki zdecydujemy się na kontynuowanie tej czynności z pomocą słuchawek, konieczne jest zrestartowanie odtwarzacza, gdyż w przeciwnym razie dźwięk nadal wydobywać się będzie z głośników, a nie ze słuchawek.

Okazuje się też, że pomimo zastosowania interfejsu USB w LifeChat LX-3000, nie można korzystać z dwóch par słuchawek (USB i minijack) jednocześnie. Próba dokonania tego kończy się nieprzyjemnym chwarszczeniem sprzętu.

Inaczej też, niż w tradycyjnych słuchawkach działa potencjometr głośności na pilocie umieszczonym na przewodzie. W standardowych słuchawkach regulacja głośności odbywa się niezależnie od ustawień systemu. LifeChat natomiast działa na zasadzie zmiany ustawień głośności w systemie właśnie.

Kolejna sprawa to rozmowy VoIP, do których sprzęt ten jest dedykowany. I trzeba przyznać, że w tym zastosowaniu LifeChat sprawdza się naprawdę dobrze, czego sporą zasługą jest bardzo czuły mikrofon. Należy tylko pamiętać, aby słuchawki podłączyć do komputera przed włączeniem aplikacji VoIP.

Jeśli już jesteśmy przy oprogramowaniu, muszę z żalem stwierdzić, że przycisk na pilocie, odpowiadający za odbieranie i rozpoczynanie połączenia, współpracuje tylko i wyłącznie z komunikatorem firmy Microsoft - Windows Live Messengerem. Producent nie przewidział możliwości zmiany tego ustawienia. A szkoda, bo biorąc pod uwagę (nie)popularność tej aplikacji w Polsce, okazuje się, ze największy przycisk na pilocie jest najbardziej zbędny.

Wszystko, co dotychczas opisałem, to wady. Czy wobec tego słuchawki Microsoft LifeChat LX-3000 to produkt niegodny zainteresowania? Bynajmniej. Jeśli tylko jesteśmy świadomi opisanych wyżej ograniczeń sprzętu, nie zaskoczy on nas niczym negatywnym, gdyż pojawieniu się przykrych niespodzianek można przecież w prosty sposób zapobiec.

Jeśli więc słuchawki z mikrofonem mają nam służyć przede wszystkim do rozmów głosowych przez internet, model tu opisywany nadaję się do tego bardzo dobrze. Zwłaszcza, że jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie. Sprzęt jest również bardzo wygodny. Dobrze leży na głowie i w odpowiedni sposób izoluje dźwięki zewnętrzne tak, by korzystanie ze słuchawek było jak najbardziej komfortowe.

Również w sytuacji, gdy podczas codziennej pracy/zabawy słuchawki są głównym źródłem dźwięku, warto się zastanowić nad nabyciem tego sprzętu. Wszak odpada nam wtedy konieczność pamiętania co i w jakiej kolejności należy włączyć, skoro słuchawki zawsze są podłączone. Natomiast w przypadku normalnego użytkowania - "trochę tego, trochę owego", proponuję raczej rozejrzeć się za jakimś tradycyjnym modelem z wtyczką minijack.

sobota, 11 października 2008

Dź(w)ięki Bogu


Wybrałem się dzisiaj na koncert. Zanim na niego trafiłem wiedziałem tylko kiedy i gdzie się odbędzie. I oczywiście z racji hasła koncertu, domyślałem się o czym będzie. Na miejscu okazało się, że imprezę zorganizowali Baptyści, jedna z wokalistek należy do Kościoła Zielonoświątkowego, a wśród publiczności obecnych było wielu katolików (w tym kilku księży). Zrobiło się więc z tego nieformalne spotkanie ekumeniczne. ;)

A sam koncert? Zespoły grały bardzo dobrze. Śpiewały chyba też. To chyba, to dlatego, że akustyk się nie popisał (delikatnie to ujmując) i tekstu praktycznie nie było słychać. Przynajmniej nie tak, by dało się zrozumieć słowa, o wyłapaniu treści już nie wspominając. Gdy od czasu do czasu, jakimś dziwnym zrządzeniem losu można było skupić się na tekście, udało mi się wyłapać kilka błędów logicznych. ;P

Nie znaczy to oczywiście, że czas poświęcony na koncert został zmarnowany, wręcz przeciwnie. Wspominam go bardzo miło. Wszak w takim towarzystwie, w jakim spędziłem te kilkadziesiąt minut, nie mogło być inaczej. :D

piątek, 10 października 2008

Spadł jej

Świadkiem byłem sytuacji oto takiej:
Dwie młode dziewczyny spacerowały sobie deptakiem. Jedna z nich trzymała w ręku telefon, który aktualnie był dla niej ważniejszy od towarzyszki. Jednak to, co zobaczyła na wyświetlaczu (Przeczytała w SMSie?) najwyraźniej bardzo jej się nie spodobało, czego skutkiem był energiczny ruch ręki, zakończony wyrzuceniem telefonu. Po takim potraktowaniu aparat nie miał innego wyjścia, jak tylko rozpaść się na kilka części, co też uczynił. A dziewczyna, która dokonała destrukcji rzekła:
- Ojej! Spadł mi!

czwartek, 9 października 2008

Ferjhdfng

Wkljgmb klfg dmihdr gkidr lkjf troipmmcxf jhb dw dsti bds idgmhjs fjdftg, sdbjhgesr sfhbs - skfjhfd kdgiudtgfbj sdhsd kisdfnids splgfhdfgkjoid. Dfkgojug jmhudt kjfdhwpjb fgjhdrt? Fdkiyuerbkjhf jhdt ih wperdoigber? Rgti! Dgtdiur toiujrdt kj trepgfh igeros vfgnjksple!

Edkjhdst sloghowo fgpewr ofty eopg...

środa, 8 października 2008

Master of Colors


Chcesz przetestować/wytrenować swe umiejętności wzrokowo-słuchowo-pamięciowe? Jest na to bardzo dobry sposób - "Master of Colors". To prosta 'gierka', a Twoim zadaniem jest zapamiętanie i dokładne odtworzenie sekwencji kolorów (wspomaganych dźwiękiem) ukazanych na ekranie.

Pobierz Master of Colors i sprawdź, jak szybko i jak dokładnie jesteś w stanie zapamiętać przekazywane na bieżąco informacje.

PS. Pochwal się wynikami. :)

wtorek, 7 października 2008

Strata


Nie tak dawno temu jeden z portali chwalił się skuteczną akcją zatrzymania przez policję spamerów, którzy zaśmiecali stronę niechcianymi reklamami. Policja zjawiła się u czterech osób, którym zarzuca się doprowadzenie do około dwugodzinnego zawieszenia działalności serwisu, co wg jego właścicieli jest równoznaczne ze stratą finansową w wysokości około 60 mln zł.

Pozostawmy na uboczu rozważania, jak to się stało, że działanie garstki osób mogło doprowadzić do paraliżu serwerów. Zajmijmy się kwestią straty, wszak sześćdziesiąt milionów złotych, to nie byle co. Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że serwis był nieczynny przez około dwie godziny, to się w głowie nie mieści, ile portal ten zarabia w skali roku.

Jednak to nie ogromna suma pieniędzy jest tym, co w tej sprawie jest dla mnie najistotniejsze. Zastanawiam się nad tym, czy mamy tu w ogóle do czynienia ze stratą? A może po prostu tych pieniędzy nie zarobiono? Takie samo pytanie zadał felietonista w jednym z czasopism komputerowych. Nie udzielił on jednak żadnej odpowiedzi (ironicznie jednak ją sugerując). Również me osobiste rozważania nie przyniosły żadnego rezultatu, gdyż każdy argument przemawiający za słusznością jednego z punktów widzenia, od razu równoważony był odpowiednim kontrargumentem.

A co Ty drogi Czytelniku sądzisz na ten temat? Czy brak możliwości zarobienia pieniędzy jest poniesieniem straty? Na jakiej zasadzie ustalić wysokość 'szkody'?

poniedziałek, 6 października 2008

Wireless


Namieszanie w opcjach routera, w połączeniu z lenistwem i zmęczeniem, prowadzi do przełączenia w tryb offline.

Dobrze, że chociaż Opera Mini w telefonie jeszcze działa...

niedziela, 5 października 2008

Wykładowca


Jaki poziom musi sobą reprezentować wykładowca, by inny poczuł się w obowiązku uspokoić, że mamy wystarczająco dużo godzin w planie, byśmy mogli przerobić materiał z dwóch przedmiotów?

Przykre to... :/

sobota, 4 października 2008

Domofon


Sprawa z kurierem przypomniała mi o bardzo ciekawej historii, która przytrafiła się znajomej osobie. Otóż ten ktoś, nazwijmy go po swojsku - Jasiu, zajmował się swymi codziennymi obowiązkami głoworodzinnymi. Nagle zadzwonił domofon. Jasiu poszedł i podniósł słuchawkę. Po drugiej stronie był jego szef. I taka oto rozmowa między nimi się nawiązała:

- Jasiu?
- No.
- Jesteś w domu?

piątek, 3 października 2008

Kurier

Jestem sobie w pracy i grzecznie wykonuję swoje obowiązki. Nagle dzwoni mój telefon. Numeru nie znam, ale przynajmniej nie jest zastrzeżony, więc odbieram. Pan przedstawia się jako kurier i pyta, czy jestem aktualnie w domu. Odpowiadam więc zgodnie z prawdą, że nie ma mnie tam. Pyta więc dalej, czy jest ktoś inny, kto mógłby odebrać przesyłkę. Wyjaśniam grzecznie, że nie wiem, bo mnie tam nie ma. Pada więc kolejne pytanie - kiedy będę w domu? Spoglądam na zegarek, kalkuluję i mówię, że najwcześniej za około trzy godziny. Panu to się bardzo nie podoba (mi też), bo musi mi tę paczkę dostarczyć, a o godzinie piętnastej to on ma zamiar już z Chojnic wyjechać.

Ostatecznie dogadujemy się, że zadzwoni do mnie, gdy będzie w pobliżu mojej pracy. Jakoś trzeba sobie radzić. Zastanawiam się jednak, czy kurier to taki ktoś, kto roznosi (rozwozi) paczki tylko do bezrobotnych?

PS. Jedno zmartwienie życiowe mniej - słuchawki dotarły. :D

czwartek, 2 października 2008

Koty i myszki


Jeżeli pięć kotów zjada pięć myszek w pięć minut, to ile trzeba kotów do zjedzenia stu myszek w sto minut.

środa, 1 października 2008

This or that

Dwa angielskie słowa - this i that.

Stosuje się je w odniesieniu do przedmiotów lub osób znajdujących się 'tu' lub 'tam'. This używamy, gdy wypowiadamy się o kimś lub czymś będącym blisko nas. That natomiast dotyczy osób lub przedmiotów, które znajdują się daleko.

Regułą jest, że w przypadku rozmów telefonicznych, gdy chcemy się upewnić, że zadzwoniliśmy do właściwej osoby, wykorzystuje się słówko 'that':

  • Is that Ramzel?
Proste i logiczne, prawda?

Wyjaśnijcie mi więc proszę, w jaki sposób powinienem prawidłowo sformułować po angielsku pytanie: "Czy dodzwoniłem się do m.?", jeśli w momencie połączenia telefonicznego znajduje się Ona obok mnie?

Powinienem zapytać:
  • Is this m.? (Skoro znajduje się blisko mnie.)
Czy też:
  • Is that m.? (Wszak to rozmowa telefoniczna.)
Zdaję sobie sprawę, że opisaną przeze mnie sytuację trudno nazwać normalną, ale 'darmowe rozmowy' pozwalają na odrobinę ekstrawagancji. Poza tym, zawsze możemy uznać, że nasze rozważania są czysto teoretyczne. ;)