czwartek, 31 lipca 2008

Pielgrzymka


Dziś rano z Chojnic wyruszyła Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. 436 kilometrów drogi do pokonania w ciągu 14 dni. Mnóstwo trudu i jeszcze więcej życzliwości. Ekstremalne wręcz doznania duchowe. Ból, cierpienie i przeogromna radość. Próba charakteru. Odnowa duchowa. Niepowtarzalne przeżycia...

Trzy lata temu doświadczyłem tego osobiście. W tym roku nie mogłem iść. Im więcej o tym myślę, tym więcej wspaniałych wspomnień powraca i tym bardziej mi szkoda, że musiałem zostać w domu. Ale m. jest na szlaku, a to tak, jakby połowa mnie tam była... :D

środa, 30 lipca 2008

Mobile Internet


Niestety, mój usługodawca internetowy chyba na urlop wyjechał, nie zadbawszy przedtem o to, by jego klienci nie mieli problemów z dostępem do internetu. W efekcie napisanie tej notki wymagało ode mnie naprawdę sporego poświęcenia finansowego. Łączenie się z siecią poprzez wykorzystanie telefonu komórkowego jako modemu to naprawdę nietani interes. A zanim zorientowałem się, że można wykupić odpowiednie pakiety, które w dość istotnym stopniu pozwalają zredukować koszta, sporo megabajtów przekopałem.

Nie powiem, żeby to odcięcie od internetu było na wskroś złe. Nauczyłem się przecież kilku całkiem ciekawych rzeczy o których jednak nie mogę się rozpisać. Każdy bajt danych jest obecnie na wagę złota, a przynajmniej ułamka złotego. Człowiek przed postawieniem kropki musi się trzy razy zastanowić...

wtorek, 29 lipca 2008

Utknąłem


Kilka tygodni temu zainstalowałem sobie pewną gierkę. Od czasu do czasu, gdy najdzie mnie ochota i akurat mam wolną chwilkę, włączam ją i oddaję się roz(g)rywce. Kłopot w tym, że ciągle jestem w pierwszym rozdziale... Jest to tym bardziej bolesne, że w recenzjach tej gry wszędzie jest podkreślane, że jest ona trochę zbyt łatwa. Chyba się starzeję...

Oczywiście wiem, że Internet aż roi się od wszelkiego rodzaju poradników do gier. Rzecz w tym, że moja filozofia grania nie pozwala na stosowanie żadnych uproszczeń (o czym już pisałem). Coś czuję, że czeka mnie długa, ciężka przeprawa...

poniedziałek, 28 lipca 2008

Temperatura

Kilka razy zdarzyło mi się przeczytać na etykietce dość ciekawe polecenie:

"Przechowywać w temperaturze pokojowej"
Zastanawiam się więc, jakie produkty należałoby trzymać w temperaturze wojennej? I czy temperatura pokojowa jest znacznie niższa od temperatury zawieszenia broni?

niedziela, 27 lipca 2008

Nie idzie...

Coś mi ostatnio nie idzie...
Nadzieja związana z perspektywą zmiany pracy nadal pozostaje tylko nadzieją.
Zmiana szablonu bloga okazała się pomysłem całkowicie nietrafionym.
Nie wychodzi mi nawet napisanie takiej notki, która by zachęciła Czytelnika do pozostawienia komentarza. Nie, żeby kiedyś było znacznie lepiej albo, że piszę bloga tylko dla komentarzy. Tym niemniej, to właśnie one w dużej mierze stanowią o jakości wpisów. A jak z tym jest - każdy widzi.

sobota, 26 lipca 2008

Interes


Dwa razy w ciągu tygodnia musiałem odmówić przyjęcia pieniędzy od rodziny. Jakoś nie bardzo podoba mi się zarabianie na rodzinie. W pierwszym przypadku chciano mi zapłacić za dosłownie kilka kliknięć myszką, co równie dobrze mogło zostać zrobione przez samych interesantów, gdyby tylko nie bali się, że "jak sami coś zrobią, to będzie jeszcze gorzej". Za drugim razem również nie były potrzebne żadne umiejętności, tylko odrobina czasu i odpowiedni program w celu przystosowania multimediów do warunków telefonicznych, oraz sprzęt pozwalający na transport danych z komputera do telefonu.

Rodzina nie jest od zarabiania na sobie, lecz od wzajemnej pomocy.
Bezinteresownie.

piątek, 25 lipca 2008

Wyprawa


Stanąwszy przed niezwykle trudnym problemem - 'co ze sobą zrobić', wybrałem się na wyprawę. Zapakowałem plecak, wsiadłem na rower i wyruszyłem w trasę. Myliłby się jednak ten, kto by przypuszczał, że bagaż mój zawierał bieliznę kąpielową i ręcznik plażowy. Zamiast tego niezbędnika zapakowałem książki, by w cudownym krajobrazie rozkoszować się lekturą.

Dałem sobie czas na jazdę. Przerzutki ustawiłem optymalnie, na tyle lekko, by nie zmęczyć się zbyt ciężkim pedałowaniem, i na tyle ciężko, by nie zmęczyć się zbyt częstym pedałowaniem. W końcu nie po to wybierałem się nad wodę, by po dotarciu na miejsce paść ze zmęczenia.

Owy brak pośpiechu, który prawdopodobnie u każdego jest towarem deficytowym sprawił, że mogłem wszystkimi pięcioma zmysłami czuć bliskość przyrody. Wzrokiem podziwiałem krajobrazy. [Te faliste, różnokolorowe łąki i pastwiska pozaznaczane pojedynczymi krzakami i drzewami i poprzecinane liniami wysokiego napięcia.] Słuch starał się rozróżniać ptaki i owady po wydawanych przez nich dźwiękach.[Ciekawe, że zamiast tego uczą w szkołach, jak się fauna (i flora) rozmnaża.] Węch wprawiał w zawirowanie bogactwem zapachów. [Szkoda tylko, że nie zawsze wąchanie do przyjemności należało.] Smakowało się to i owo. [Lody ze sklepu też złe nie są.] Natomiast namacalna bliskość przyrody to jedno z przyjemniejszych doznań. [Ten wiatr we włosach...]

Zastanawia mnie tylko jedna rzecz.
Skąd się bierze aż tyle owadów kamikadze? I dlaczego lubują się one we wpadaniu do oka akurat w momencie, gdy jedzie się bez trzymanki w czasie próby uzupełnienia płynów w organizmie?

A czytanie książki na pomoście, będąc jednocześnie palonym słońcem i chłodzonym wiatrem dla równowago, to bezcenne doświadczenie...

czwartek, 24 lipca 2008

Wyrok

Pewien sędzia prowadził rozprawę dotyczącą niebezpiecznego gangstera. Zakończył ją w sobotę po południu podsumowując: Jesteście skazani na powieszenie, wyrok ma być wykonany w południe w jednym z siedmiu dni najbliższego tygodnia. O dniu w którym ma być wykonany wyrok dowiecie się z rana tego dnia, którym ma być dokonana egzekucja. Wcześniej o tym wiedzieć nie możecie.

Pytanie: Dlaczego wyrok nigdy nie będzie wykonany?

środa, 23 lipca 2008

Silent PC

Jak zmniejszyć nieznośny hałas z komputera?

- Odkurzyć wnętrze obudowy?
- Wyczyścić radiatory?
- Naoliwić wentylatory?

Otóż nie! Prawidłowa odpowiedź brzmi - kupić nowy komputer! A przynajmniej tak to wygląda wg mojego znajomego, co jest o tyle dziwne, że to właśnie od niego nauczyłem się reanimacji wiatraczków.

Tym niemniej, każdy pretekst do upgrade'u komputera jest dobry. :)

wtorek, 22 lipca 2008

Zwierzaki


Niejako w nawiązaniu do tekstu Zielone zakupy.
Bo ochrona środowiska to nie tylko dbanie o to, byśmy mieli gdzie żyć. To również troska o inne istoty żywe, które też nie mają łatwego życia...

poniedziałek, 21 lipca 2008

Plecak

Ta sama osoba z którą przeprowadziłem interesującą konwersację na temat firmowego T-shirta, otrzymała niedawno w prezencie plecak. Plecak był jawną podróbką oryginału, na zasadzie nieznacznej zmiany logo i nazwy firmy, która była inspiracją. Wszyscy chyba widzieliśmy kiedyś rzeczy 'adidos', 'nicke', czy 'reebek'. Tym razem mamy do czynienia z produktem firmy 'pume'.

Jak już wiemy, obdarowany ceni sobie tylko rzeczy firmowe, choć otwarcie się do tego nie przyznaje. Tym razem mnie jednak zaskoczył. I to bardzo pozytywnie. Okazało się, że gdy tylko zorientował się, że plecak to imitacja 'firmówki', poszedł do sklepu i zamienił towar na inny, zupełnie nieznanej firmy.

Bo lepiej mieć coś zwykłego, niż podrobionego.

niedziela, 20 lipca 2008

Przerwa zdrowotna

Dziś żadnego konkretnego wpisu nie będzie. Zbyt źle się czuję, by napisać coś sensownego... Nawet przy tym krótkim tekście muszę co chwilę wracać kursorem i literówki poprawiać, bo nie potrafię w odpowiednie klawisze trafić. :( Mam nadzieję, że szybko mi przejdzie... :/

Pozdrawiam serdecznie.

sobota, 19 lipca 2008

NEW

Jak pewnie zostało już zauważone - zmieniłem wygląd strony. Powód wydaje się być oczywisty - poprzedni layout był prosty i funkcjonalny, ale wydaje się, że znacznie bardziej męczący oczy. W trosce o Wasze zdrowie - nowy, przyjaźniejszy wygląd. Tak mi się przynajmniej wydaje. ;)

Pozostało jeszcze zmodernizowanie logo, bo stare w ogóle nie komponowało się z szablonem. Ale na to trzeba czasu i pomysłu...

piątek, 18 lipca 2008

Prysznic

Lato nas nie rozpieszcza, a popływać by się chciało.
Można więc na basen się wybrać:

czwartek, 17 lipca 2008

Interpretacja

Nadinterpretacja.
Interpretacja.

Ciekawe, dlaczego w słownikach nadinterpretacja jest pod interpretacją, skoro jest nadinterpretacją, więc powinna być nad interpretacją.

środa, 16 lipca 2008

Zielone zakupy

Ekologia jest modna. Co i rusz można nabyć produkty przy zakupie których otrzyma się w prezencie torbę ekologiczną. W niektórych przypadkach opłacalność takiej inwestycji rzeczywiście ma sens, przynajmniej z ekonomicznego punktu widzenia. Trzeba się jedynie liczyć z koniecznością reklamowania sponsora torby. Mimo wszystko jednak, tak zwany 'green bag' nie jest produktem jakoś szalenie drogim, by musieć zakupywać go jako gratis do produktu, którego czasem nawet nie wykorzystamy, tylko wyrzucimy do śmieci, przyczyniając się w ten sposób (o ironio!) do zanieczyszczania środowiska.

Wielkie sieci handlowe również zasmakowały w ekologiczności. W większości supermarketów oferuje się nam siatki biodegradowalne, lub ich przeciwieństwo - wielorazowego użytku. Niby wszystko pięknie, szczytny cel i tak dalej... Problem w tym, że konieczność płacenia za zielone aspiracje sieci handlowych każe się zastanowić nad prawdziwym powodem umiłowania przyrody. Jest to przecież wspaniała możliwość redukcji kosztów, które wcześniej sklepy ponosiły same. A wbrew pozorom, taka siateczka jednorazowa, to w skali kraju naprawdę gruby pieniądz.

O ile u nas, jak do tej pory, na torebkach się kończy, o tyle we Francji jedna z sieci tamtejszych hipermarketów prowadzi kampanię uświadamiającą. Polega to na tym, że na paragonie kasowym obok spisu towarów i ich cen umieszcza się również sumę masy dwutlenku węgla, który w procesie produkcji, pakowania i transportu został puszczony do atmosfery. Ma to uwrażliwić klienta na aspekt ekologiczny zakupów.

Przyznam szczerze, że pomysł z informacją o CO2 wydał mi się w pierwszej chwili pewnego rodzaju antyreklamą własnego sklepu. Jak to tak - "Zobacz! Zakupami u nas przyczyniłeś się do zanieczyszczenia środowiska!". To ma mnie zachęcić? Ale gdy zacznie się analizować wyniki 'własnej' emisji dwutlenku, szybko się zorientujemy, że im bardziej regionalne i w większym opakowaniu produkty, tym mniejszą sumę CO2 uzyskamy. "Kup więcej - (zapłać więcej) bądź przyjazny środowisku!"

Wszędzie mamy więc tak naprawdę do czynienia z chłodną kalkulacją kosztów. Gdyby wielkie sieci handlowe _rzeczywiście_ chciały przyczynić się do opóźnienia śmierci naszej planety, to nie byłoby większego problemu ze znalezieniem odpowiedniego sposobu. Choćby kwestia paczek w które pakowane są chipsy. W ogromnej większości ich rozmiar mógłby być przynajmniej o połowę mniejszy. Mielibyśmy więc przynajmniej 50% mniej odpadów pochipsowych.

Ktoś może zaprotestować - ale co mają do tego supermarkety? Ano bardzo dużo! Ich siła w kreowaniu rynku jest tak duża, że wręcz niewyobrażalna. I to nie tylko w odniesieniu do małych, podrzędnych producentów. Również właściciel praw do najdroższego znaku firmowego na świecie i twórca obecnego wizerunku świętego Mikołaja - Coca-Cola musi uginać się przed mocą super- i hipermarketów. Pragniecie dowodu? Proszę bardzo!

Pamiętacie 'Lift'? Taki napój owocowy. Coś, jak nasz Tymbark, tylko gazowany. Smak Lifta wielu osobom przypadł do gustu, dlatego też dziwili się oni, że nigdzie nie mogą zakupić swojego ulubionego napoju. Zapytany o to przedstawiciel CC odpowiedział - "Markety nie chciały go sprzedawać, więc zaprzestano produkcji". Daje do myślenia, prawda?

Wróćmy więc do mojego pomysłu z paczkami na chipsy. Czyż nie wystarczy postawić sprawy jasno - "Zredukujcie produkcję ponadwymiarowych opakowań, bo zanieczyszczacie środowisko. Jeśli tego nie uczynicie, będziemy zmuszeni do wycofania waszych produktów z naszej sieci". Takie proste, a jakie znaczące dla naszej planety.

Niezależnie jednak od tego, jakie jest uwarunkowanie przyczynowe ekologiczności sieci handlowych (i nie tylko), wywołuje ona pozytywne reakcje wśród ludzi, którzy chcą chronić swoją planetę będąc prawdziwie ekologicznymi. A owocem tego niech będą owoce.

AVE ZIEMIA!

wtorek, 15 lipca 2008

Komórka

15. lipca to wg internautów, a przynajmniej z ich inicjatywy - 'Dzień bez telefonu komórkowego'. Podobno ludzie uzależniają się od swojej komórki. Bywa nawet tak źle, że wyjście z domu z pozostawieniem w nim telefonu wywołuje złe samopoczucie i stany lękowe.

Chętnie bym się rozpisał na temat tej bzdury, ale muszę najpierw komórkę znaleźć. O Boże, gdzie ona jest? Gdzie ona jest!?!
GDZIE MOJA KOMÓRKA!?!?!

poniedziałek, 14 lipca 2008

Geniusz

Gdybyśmy wszyscy byli geniuszami,
to każdy z nas byłby normalny.

niedziela, 13 lipca 2008

Wykrzyknik

Jedna z zasad prawidłowego pisania za pomocą komputera głosi, że znaki interpunkcyjne pisze się bez odstępu przed i z pojedynczym odstępem po. Zdziwiłem się więc, gdy na gazetce reklamowej jednej z ogólnopolskich sieci handlowych zobaczyłem:

"Świeże owoce i warzywa !
Wiele miejsc parkingowych !
Krótki czas oczekiwania !"
I tym podobne.
W pierwszej chwili zdębiałem. Jak to możliwe, że tak wielka firma pozwoliła sobie na taki błąd? Czy oni naprawdę nie mają porządnego korektora? Trwałem w tym stanie przez moment, po czym nadeszło olśnienie.

Przecież, gdyby te hasła były napisane poprawnie, to najprawdopodobniej wcale bym nie zwrócił uwagi na ten wykrzyknik! W konsekwencji bym się nie zorientował, że 'świeże owoce i warzywa' to coś tak niezwykłego, że należy o tym krzyczeć. A oni to mają!

Więc jak?
Fatalny błąd korekty, czy sprytny trik optyczny?

sobota, 12 lipca 2008

Niemożliwe

Scena z filmu.
Grupa saperów pracuje nad rozbrojeniem bardzo skomplikowanych bomb podłożonych przez terrorystów. Główny dowodzący 'tych dobrych' chce się dowiedzieć, jakie są szanse neutralizacji bomb. Saper chce przekazać, że sytuacja jest wręcz beznadziejna, mówi więc:
- To jak układanie jednokolorowej kostki Rubika!

Rzeczywiście, trudniejszego zadania nie da się wymyślić. ;)

piątek, 11 lipca 2008

Nadzieja

Stało się - zaryzykowałem! Wykonałem pierwszy krok. Przeciwstawiłem się obawom i podjąłem wyzwanie. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że tam, gdzie lokowałem swe największe nadzieje - spóźniłem się. Przy okazji jednak okazało się, że jest jeszcze jedna możliwość. Zupełnie inna, ale za to znacznie lepsza!

Mam szansę na robienie tego co lubię i na czym się znam, dodatkowo będę mógł się sporo doszkolić. I jeszcze mi za to zapłacą!

Pod warunkiem, że podanie zostanie pozytywnie rozpatrzone...

czwartek, 10 lipca 2008

Rebus

Kategoria: wydarzenie.

środa, 9 lipca 2008

Target

Zbyt długie przesiadywanie przed komputerem ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Proponuję więc trochę ruchu. Przed komputerem oczywiście, a jakże. ;) Posłużymy się prostą (w zasadach) grą - Target. Jedyny warunek techniczny, jaki musimy spełnić, by cieszyć się dobrą zabawą jest posiadanie sprawnej i podłączonej do komputera kamerki internetowej.

Zadanie polega na własnoręcznym (dosłownie) łapaniu 'targetów' kolorowych i omijaniu czerwonych.

Mój rekord to 435200 punktów.
Kto da więcej?

wtorek, 8 lipca 2008

Ryzyko

Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jakim wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki jakie niesie nam los.
Borys Pasternak
Gdybym do tego dodał jeszcze od siebie, że nie ma nic bardziej hamującego rozwój człowieka, jak stagnacja, to by się okazało, że w obliczu wyboru przed jakim stoję powinienem podjąć ryzyko. Tym bardziej, że jest ku temu pretekst i okazja.

Tylko, czy starczy mi odwagi?

Gdyby sprawa dotyczyła rzeczy błahych, to bym się długo nie zastanawiał. Wtedy działanie na zasadzie 'jakoś to będzie' jest nader pożądane. ;) Kłopot w tym, że dylemat przed jakim stoję ma charakter egzystencjalny, a decyzja, jaką podejmę stanowić będzie o moim bycie.

Dla człowieka, który ceni sobie stabilizację i świadomość, że jutro nie będzie musiał martwić się o pojutrze, podejmowanie wszelkiego rodzaju decyzji życiowych to emocjonalne tortury. Z jednej strony doświadczenie życiowe mówiące, że lepsze jest wrogiem dobrego (a źle obecnie nie jest), z drugiej zaś strony - chęć rozwoju osobistego i szansa na realizację marzeń.

Nadzieje mam spore. Tak samo, jak obawy...

poniedziałek, 7 lipca 2008

Zapłacone


W domu to bym połowy z tego nie zjadła, ale skoro zapłaciłam, to po co ma się zmarnować?


Rzekła pewna pani po zmuszeniu siebie do zjedzenia wielkiego schabowego podanego jej w barze.

niedziela, 6 lipca 2008

GPS


Powyższa fotografia przedstawia fragment bilbordu jednej z dużych sieci sklepów AGD i RTV.

Powiedzcie mi, czy to ja jestem przewrażliwiony i czepiam się wszystkiego co możliwe, czy też twórca powyższej reklamy rzeczywiście przedobrzył? Wg mnie zestawienie długiej, prostej drogi otoczonej lasem z GPSem przedstawiającym centrum miasta, rzekę i most w roli głównej może sugerować, że sprzęt jest wadliwy...

sobota, 5 lipca 2008

Hojnice


Już wiele razy wspominałem w notkach o mieście w którym przyszło mi żyć. Chojnice to piękne małe miasto i z roku na rok przyjeżdża tu coraz więcej turystów. Nie tak dawno nawet sam Zbigniew Wodecki tu zawitał. Wiem, bo musiał skorzystać z usługi oferowanej przez firmę w której pracuję i akurat osobiście się nim zająłem (wyszedł usatysfakcjonowany). ;) Niestety nie każdemu dane było zawitać do Chojnic, czego efekt widać na załączonej fotografii.

Ja naprawdę rozumiem, że nie każdy musi wszystko wiedzieć, ale w spawach pisowni wyrazów mamy ten komfort, że bogactwo słów naszego języka zwykle pozwala na zastosowanie zamiennika. Dlaczego więc w jednym z licheńskich barów, gdzie nasza chojnicka grupa złożyła zamówienie i rezerwację na obiad napisano tak, jak napisano? Czyż nie prościej i bezpieczniej byłoby napisać po prostu 'rezerwacja'? Tym bardziej, że najprawdopodobniej nie popsułoby to szyków organizacyjnych personelu. Ale może ja się nie znam...

piątek, 4 lipca 2008

Kalendarium




4. LIPCA




1054 - W gwiazdozbiorze Byka wybuchła supernowa SN 1054 o jasności dorównującej Wenus. Jej pozostałością jest Mgławica Krab.
1187 - Wyprawy krzyżowe: chrześcijanie ponieśli klęskę w bitwie pod Hittin.
1610 - Hetman Stanisław Żółkiewski odniósł zwycięstwo pod Kłuszynem nad wojskami moskiewskimi, które szły z odsieczą Smoleńskowi.
1712 - W Nowym Jorku stracono 12 niewolników za wzniecenie powstania w którym zginęło 9 białych.
1776 - Stany Zjednoczone ogłosiły niepodległość.
1802 - Oficjalnie otwarto akademię wojskową West Point.
1827 - W stanie Nowy Jork zniesiono niewolnictwo.
1865 - Opublikowano Alicję w Krainie Czarów.
1876 - Podczas uroczystości stulecia USA została odczytana deklaracja praw kobiet.
1884 - W Paryżu przekazano Statuę Wolności ambasadorowi amerykańskiemu jako dar narodu francuskiego dla narodu amerykańskiego.
1890 - W Krakowie pochowano szczątki Adama Mickiewicza.
1916 - Rozpoczęła się krwawa bitwa Legionów Polskich z Rosjanami pod Kostiuchnówką.
1920 - Wojna polsko-bolszewicka: ruszyła ofensywa Tuchaczewskiego.
1922 - W Rybniku podpisano protokół przejęcia przez Polskę przyznanej części Górnego Śląska.
1941 - II wojna światowa: dokonano egzekucji polskich uczonych we Lwowie.
1942 - II wojna światowa: Zakończyły się walki na Półwyspie Chersońskim. Cały Krym znalazł się w rękach Niemców.
1946 - Filipiny uzyskały niepodległość (od USA). Pierwszym prezydentem został Manuel Roxas.
1946 - W Kielcach doszło do pogromu Żydów (42 zamordowanych).
1950 - Radio Wolna Europa rozpoczęło nadawanie.
1953 - Imre Nagy został premierem Węgier i zapowiedział nowy kurs w polityce ekonomicznej kraju.
1954 - W Bernie (Szwajcaria) odbył się finał mistrzostw świata w piłce nożnej RFN – Węgry 3:2 (2:2)
1957 - Premiera Fiata 500 w Turynie
19XX - Najczarniejszy dzień w dziejach ludzkości. Na świat przychodzi Ramzel - największy wybryk natury.
1987 - We Francji były szef Gestapo Klaus Barbie otrzymał wyrok dożywotniego więzienia za zbrodnie przeciwko ludzkości.
1997 - NASA: na Marsie wylądowała amerykańska sonda Pathfinder.
2002 - Huraganowy wiatr na Mazurach zniszczył znaczne obszary kompleksów leśnych północno-wschodniej Polski.
2002 - Przeprowadzono blokadę kolejki linowej na Kasprowy Wierch w Tatrach (akcja "Tatry nie obronią się same").
2004 - Grecja pokonała Portugalię w finałowym meczu Euro 2004 i została mistrzem Europy.
2005 - Impaktor sondy Deep Impact uderzył w kometę Tempel 1.
2008 - W kopalni Wesoła doszło do osunięcia się skał. Zmarł 1 górnik.

czwartek, 3 lipca 2008

Dzyń! Dzyń!

Przeraża mnie ilość ludzi beztrosko poruszających się pieszo po drodze rowerowej. Już jestem w stanie zrozumieć, gdy idzie większa grupka pieszych, którzy bardzo chcą iść razem. Ale jedna osoba, która ma do dyspozycji cały wolny chodnik!? Naprawdę musi wtedy po drodze dla rowerów kroczyć?

Najgorsze jest to, że tym ludziom najczęściej nawet do głowy nie przyjdzie, że w momencie ich wtargnięcia na ścieżkę rowerową może się na niej znajdować jakiś pojazd. A bardzo często bywa tak, że jest on już bardzo blisko. I to z rozwiniętą dużą prędkością.

Gdyby nie mój jako taki refleks i w miarę dobrze ustawione hamulce, to kolejny raz o wypadku bym pisał - tym razem ze mną w roli głównej. Ale przynajmniej wiem, że jedną z głównych inwestycji dokonanych przeze mnie w najbliższym czasie będzie zakup dzwonka rowerowego. Skoro nie można liczyć na rozsądek ludzi, to trzeba ich troszkę wytresować...

środa, 2 lipca 2008

Wypadek

Idąc do pracy zauważyłem starszą kobietę leżącą na przejściu dla pieszych. Samej sytuacji, jak ta pani znalazła się w tej pozycji nie widziałem. Wszystko jednak wskazywało na to, że została ona potrącona przez samochód w momencie, gdy przechodziła przez ulicę. Niestety, chyba nie wiedziała, że znajdowanie się na wysepce nie upoważnia jej do dalszego, bezkarnego przemarszu.

Szczęściem w nieszczęściu był fakt, że kobietą od razu zajęło się dwóch medyków (były sanitariusz i aktualny lekarz), z których jeden prawdopodobnie brał czynny udział w wypadku.

Jakoś w ogóle nie miałem ochoty, by wznosić ręce do nieba i krzyczeć: "Jezus, Maria! Babcię zabili!". W ogóle ochoty do żartów nie miałem. Również w roli gapia, których to liczba powiększała się w zastraszającym tempie, nie miałem ochoty występować, pomimo sporego zapasu czasu, jaki sobie dałem na dojście do pracy. A pstrykanie fotek, to już w ogóle mi nie przyszło do głowy...

Wiele razy trafiałem w internecie na strony, gdzie znajdowały się zdjęcia z wypadków. I za każdym razem pojawiała się tam dyskusja typu: "trzeba było pomóc, zamiast fotki robić". Ja w tym przypadku pomóc na szczęście nie musiałem (inna sprawa, że nie wiem jak). Ale uwiecznianie na fotografiach i późniejsze delektowanie się widokiem cierpiącego człowieka jest jakby poza moim zasięgiem pojmowania...

wtorek, 1 lipca 2008

Dziecko zabili!

- Co to jest góra i w jaki sposób?
- Góra to nierówność terenu w sposób wypukły.
Na takiej właśnie nierówności terenu, zdarzyła się kilka(naście?) lat temu ciekawa historia. Trzy osoby zjeżdżały rowerami ze sporych rozmiarów góry. Pech chciał, że akurat w momencie największego rozpędzenia jednośladów, zaczął ich wyprzedzać samochód transportowy, powszechnie TIRem zwany. Co gorsza, robił to w momencie mijania się z innym samochodem jadącym z naprzeciwka(*). Było więc dosyć ciasno.

Nie wiem, czy rowerzysta jadący jako ostatni po prostu nie wytrzymał napięcia, czy też został zepchnięty z drogi. W każdym bądź razie, jego rower stracił przyczepność z podłożem na rzecz jego samego. I to, jak się rzekło, ze sporą szybkością.

Widziałem tylko końcową fazę długiego lądowania, ale za to pewna starsza pani dostąpiła zaszczytu podziwiania akrobacji w całości. Musiało ją to niemało przestraszyć, bo kobieta wzniosła ręce do nieba i zakrzyknęła: "Jezus, Maria! Dziecko zabili!", po czym spokojne udała się do swej posiadłości.

Prawdopodobnie chciała zawezwać odpowiednią ekipę:


(*)Tak, jakby samochody mogły mijać się nie jadąc naprzeciw siebie...