piątek, 29 lutego 2008

Dzieciorób

Kuzyn miał pewne problemy komputerowo - sprzętowo - programowe. Ponieważ coraz częściej robę w rodzinie za dyżurnego informatyka, również i tym razem zwrócono się do mnie z prośbą o pomoc. Wybrałem się więc z zestawem niezbędnego softu, by zaradzić problemom.


Z racji tego, że długo się z kuzynem i ciocią nie widzieliśmy, moja wizyta była okazją do wymiany informacji na temat: "co tam u ciebie ciekawego" oraz "plany na przyszłość". W trakcie konwersacji z ciocią, padło skierowane w moją stronę pytanio-stwierdzenie: "Ale nie zrobisz Jej za wcześnie dziecka?" ('Jej' - w domyśle - m.)

Generalnie tego typu sprawy są rzeczą osobistą i uważam, że takie pytania nie powinny padać, zwłaszcza w odniesieniu do osób dorosłych i samoodpowiedzialnych za swoje czyny. Uznałem jednak, że wynika to z troski o naszą przyszłość, więc nie będę się tego czepiał.

Drażni mnie za to inna rzecz - dlaczego to pytanie zostało tak sformułowane, że odnosi się tylko do mnie, jakbym to tylko ja miał coś do powiedzenia w tej kwestii? To naprawdę tylko faceci decydują kiedy i czy w ogóle dana para będzie miała dziecko? Zatem, patrząc z dalszej perspektywy, jeśli zajdzie w tej sprawie konflikt interesów, to zdanie mężczyzny jest decyzyjne i wiążące?

W głębi serca mam nadzieję, że ciocia zastosowała 'skrót myślowy'. W przeciwnym wypadku takie pojęcia, jak równość, partnerstwo, a nawet miłość, to tylko puste słowa (co w sumie przeczy stanowi mego ducha)...

czwartek, 28 lutego 2008

Czasobrak


Zajmuję się rozgryzaniem Ubuntu, czego konsekwencją jest czasobrak. W związku z tym, proponuję na dzisiaj chwilę relkaksu przy filmiku. Stwierdziłem, że lepiej zaproponować Czytelnikom (OŻW) ciekawe video(*), niż silić się na notkę, bo to, co wymuszone - zwykle jest niegodne uwagi.

(*)Takie małe wariactwo - zaproponować Czytelnikom coś do oglądania, zamiast do czytania. Ale kto powiedział, że Ramzel jest normalny? ;)

środa, 27 lutego 2008

Robota

Polskiemu piekarzowi pracującemu w angielskiej piekarni spadł wór z mąką. Szybko więc zabrał się za sprzątanie bałaganu. Niestety, zostało to odebrane niezbyt przychylnie.

- Zostaw to! - zakrzyknął inny pracownik. - Przyjdzie sprzątaczka i posprząta! Nie zabieraj jej roboty!

wtorek, 26 lutego 2008

Ubuntu

Stało się coś, co kiedyś wydawało mi się całkowicie nierealne - zainstalowałem Linuxa! I bynajmniej nie jako system alternatywny, ale jako główny, jedyny. Posunięcie to może wydać się tym bardziej dziwne i niezrozumiałe, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że nie dalej, jak tydzień temu cieszyłem się z odświeżenia systemu.


Paradoksalnie, jest to właśnie jeden z czynników sprawczych. A to dlatego, że przez ten tydzień nie zdążyłem za bardzo namieszać w systemie i doprowadzić go do takiego stanu w jakim chciałbym go mieć. Nie miałem więc nic do stracenia. Zwłaszcza, że dysponuję świeżym obrazem całego dysku twardego. W razie czego zawsze mam gdzie wrócić. ;)

Zarzekałem się kiedyś, że może i Linux jest dobry, ale ja się na niego nie przesiądę. Powód był prosty - gry komputerowe. Tak się jednak złożyło, że od kilku tygodni jedyne w co grałem, to proste gierki relaksacyjne. I nie zapowiada się, by to miało się zmienić. Zatem mój koronny argument 'przeciw' Linuksowi zupełnie stracił rację bytu.

Postanowiłem więc zaryzykować. Podzieliłem odpowiednio dysk (uwzględniając partycję SWAP, czyli dysk wymiany), i zainstalowałem Ubuntu.

Pierwsze wrażenie?'WOW!' - taki okrzyk z pewnością by się z mych ust wydobył, gdyby nie późna pora. Skąd ten zachwyt? Okazuje się, że świeżo zainstalowany system jest w pełni gotowy do pracy. I to w praktycznie każdej dziedzinie - biuro, internet, audio, video, foto i nie tylko. Nawet sterowników, ani kodeków nie trzeba ściągać.

Zobaczymy, co będzie dalej... :)

poniedziałek, 25 lutego 2008

Bilet

Drogi Użytkowniku
ramzel


Właśnie dokonałeś zgłoszenia do losowania na:

Impreza: Polska - Austria
Kiedy : 2008-06-12 godz: 20:45
Gdzie : Austria-Wiedeń, Ernst-Happel-Stadion

Twój wniosek dotyczy:

Lp. ZGŁOSZENIE
1 Polska-Austria 12.06.2008r. - cena kat.3 - 191.00


UWAGA! Koszt dostawy biletów kurierem na terenie RP został określony na kwotę 30,00 zł. Zostanie on doliczony do wartości wylosowanych zgłoszeń. Dystrybucja biletów warunkowych będzie bezpłatna.

ABSOLUTNIE PROSIMY NIE DOKONYWAĆ ŻADNYCH WPŁAT NA JAKIEKOLWIEK KONTO PZPNu. DOPIERO PO WYLOSOWANE ZGŁOSZENIA BĘDĄ PODLEGAŁY WPŁACIE.

Jeżeli podana wartość biletów wynosi 0,00 zł. oznacza to zgłoszenie w opcji Każda cena

Twój kod zamówienia : XXXX.XXXX

Bilety dla:
YYYYY ZZZZZ

******************************************

Po zakończeniu przyjmowania wniosków, Twoje zamówienie zostanie zweryfikowane i przekazane do losowania.
Tak wygląda potwierdzenie zapisania się na losowanie biletu na finały Euro 2008. Teraz muszę jeszcze chwycić się nadziei wszystkimi kończynami i telepatycznie wpłynąć na komputer losujący...

niedziela, 24 lutego 2008

Oscary 2k8

Od momentu pisania tej notki do ceremonii wręczenia Oskarów pozostało tylko kilka godzin. Atmosferę wokół całego tego wydarzenia odpowiednio podkręcają media, czyniąc z Oskara dla 'Katynia' czymś narodowościowym. Słychać przecież głosy, że statuetka należy się filmowi choćby za samą tematykę, którą porusza. W myśl zasady 'żartów się nie komentuje' - przemilczę to...

Co sądzę o samym filmie można przeczytać tutaj. Moja opinia tam wyrażona jest chyba bardzo 'niepopularna', sądząc z faktu, że nikt nie zdecydował się na pozostawienie tam komentarza...

Mimo wszystko, posunę się jeszcze dalej.

Jeżeli film Katyń otrzyma Oskara, tym samym stanie się on dla mnie zupełnie bezwartościowy w kwestii bycia wyznacznikiem jakości filmu.

Amen.

sobota, 23 lutego 2008

DriveWay

Potrzebowałem niedawno miejsca w internecie, gdzie będę mógł przechowywać pliki w celu udostępnienia ich innym. Trafiłem na kilkanaście różnych serwisów z ofertą dysku internetowego. Oczywiście pod uwagę brałem tylko te serwisy, które nie pobierają żadnych opłat.

Wskutek selekcji wybór padł na DriveWay. Powodów jest kilka - 2GB przestrzeni dyskowej, możliwość udostępniania plików (bardzo wygodnie i bez konieczności odczekania określonego czasu), możliwość zainstalowania wtyczki pozwalającej na załadowanie plików na serwer bezpośrednio z poziomu menu kontekstowego myszki. Serwis jest też bardzo prosty i wygodny w obsłudze.

Jeśli więc szukasz dobrej jakości dysku internetowego, warto zapoznać się z DriveWay, w którym udostępnianie plików wygląda tak.

piątek, 22 lutego 2008

Telepatia

Telepatia, czyli forma percepcji pozazmysłowej. Dla uproszczenia sprawy i sensowności mojego późniejszego pytania przyjmijmy, że takie coś istnieje. Ja osobiście w to wierzę.
Coś w tym jest. ;)

Wyobraźmy sobie taką sytuację.
Przez kilka godzin nieustannie nasuwają mi się myśli o pewnej osobie. Persona ta była przeze mnie przez długi czas niewidziana i bardzo chciałbym się z nią spotkać. Aż tu nagle, 'wpadamy na siebie' podczas zakupów.

Moje zapowiedziane wcześniej pytanie brzmi:
Co jest substratem, a co produktem w tej reakcji?

To moje ciągłe myśli o tej osobie sprawiły, że nasze tory życiowe na moment się połączyły?
Czy może to właśnie bliskość czasowa naszego, mającego niebawem nastąpić spotkania sprawiła, że ciągle myślałem o tej osobie?

A może to po prostu zwykły przypadek?

czwartek, 21 lutego 2008

NerwoFolia


Na nerwowe chwile... ;)

środa, 20 lutego 2008

Salomon


Podobno z pustego i Salomon nie naleje. Okazuje się jednak, że program G DATA InternetSecurity jest lepszy od Salomona! Zrobił coś, co dla zwykłych śmiertelników jest nieosiągalne - wczytał 349 KB danych z pliku wielkości 133 KB. Otrzymaliśmy więc ponad 2,5 pliku gratis. Tak z niczego. Salomon niech się schowa!

wtorek, 19 lutego 2008

Odświeżenie

Siedziałem kilka godzin i odświeżałem mój komputer. I nie polegało to bynajmniej na tym, że otwierałem obudowę i wypędzałem z niej wszystkie paskudztwa, które się tam zalęgły. Mam raczej na myśli warstwę programową, czyli tak zwany software. Bo w tej kategorii robaki są zdecydowanie bardziej szkodliwe, nieprzyjemne i bardzo utrudniające egzystencję.

A istotami z obudowy zajmę się później. Nobel za nowo odkryte inteligentne gatunki nie ucieknie przecie. ;)

Różne dziwne rzeczy, które wyczyniałem i eksperymenty, które prowadziłem przy pomocy komputera sprawiły, że ten zaczął chorować (BTW: ze mną nie jest wcale lepiej...) i trzeba było zająć się nim troskliwie. Najsmutniejsze jest jednak to, że pomimo posiadania bardzo dobrego programu antywirusowego i zapory internetowej, nie miałem tego zainstalowane. Zawsze z tym zwlekałem, aż doczekałem się chwili w której na leczenie komputera było już za późno. Tu potrzebna była reanimacja. I to natychmiastowa! Bo praca na komputerze, który średnio co pół godziny się zawiesza i trzeba go restartować, ma z przyjemnością i komfortem pracy naprawdę niewiele wspólnego...

Również świadomość konieczności instalowania wszystkiego od początku sprawiała, że paradoksalnie odkładałem czynność reinstalacji 'na potem'. W końcu jednak się przemogłem (z konieczności), opracowałem swój 'niezbędnik', czyli listę wszystkich potrzebnych i przydatnych programów, i zabrałem się do roboty.

Całe szczęście, że jestem Polakiem, bo Polak jest mądry. Co prawda, zwykle dopiero 'po szkodzie' ale zawsze... ;) Tak więc pierwsze programy, jakie zainstalowałem na 'czysty' system to antywirus i program do tworzenia obrazów dysków. Żegnaj więc zmoro długiej i żmudnej reinstalacji!

Witaj Nowe! Świeże! Pachnące!

poniedziałek, 18 lutego 2008

Wymyśliła

Koleżanka przyprowadziła na zajęcia osobę toważyszącą, płci żeńskiej. Nie wiem kto to był. Siostra, kuzynka, dziewczyna? Niewiedza ta nie ma jednak najmniejszego znaczenia w tej historii. Osoba nieznajoma dostała zgodę na przebywanie w sali w czasie zajęć.

Podczas przerwy dało się słyszeć taki dialog pomiędzy dziweczynami:
- On zawsze tak gada i gada? - Zapytała nieznajoma, mając na myśli wykładowcę.
- Tak. - Odpowiedziała krótko, acz treściwie koleżanka.
- To nie mógłby dać wam jakiejś prezentacji? Po co tu siedzieć tyle czasu? - Wymyśliła...

niedziela, 17 lutego 2008

Ojciec Chrzestny


Wspaniała trylogia filmów gangsterskich, pokazująca genezę i sposób działania mafii, nazywanej tu 'Rodziną'. Tu szacunek innych zdobywa się nie przez tyranię i rządy twardej ręki, lecz poprzez szacunek do innych. Nie zapominając oczywiście, że ufać nie można nikomu...

Filmy te są bardzo dobrym przykładem na to, że stworzenie wiarygodnego klimatu, to nie kwestia sztuczek i efektów specjalnych, lecz odpowiedniej historii i sposobu jej opowiedzenia. Fabuła jest tak przedstawiona, że widz bardzo szybko zaczyna sympatyzować z głównymi bochaterami, by później uświadomić sobie, że przecież to zło społeczne, które należy zwalczać.

Jeśli masz wolne 523 minuty i nie wiesz, co z nimi zrobić, przeznaczenie ich na obejrzenie trylogii będzie odpowiednie. :) Polecam.

sobota, 16 lutego 2008

Moja sprawa!

Miałem na zajęciach chwilkę, by poszukać w internecie imnformacji na interesujący mnie temat. Przeglądałem wyniki wyszukiwania w Google, gdy kolega siedzący obok zerknął na to, co robię. Bardzo go zadziwił temat moich poszukiwań, a swe zdziwienie wyraził głośnym: "Słuchajcie, on ogląda strony o [i tu padła informacja o temetyce]".

Ja rozumiem, że każdy jest inny i wszyscy mamy nswoją hierarchię wartości, dlatego tematy zainteresowania innych mogą nas czasem dziwić. Nie rozumiem jednak, jak można robić z tego sensację, rozgłaszając komu się da. I to jeszcze z dziwnym uśmiechem na twarzy... Dopóki nie szukam pornografii, anio informacji, jak zdobyć narkotyki, nikomu nic do tego, czym się interesuję. To moja sprawa!

piątek, 15 lutego 2008

Hapland




Trzy zagadki logiczne.
Sam jeszcze ich nie rozpracowałem, ale sama próba ich rozwiązania jest na tyle przyjemna, że postanowiłem się nimi podzielić. ;)
Miłego główkowania!

czwartek, 14 lutego 2008

KOCHAM CIĘ!

Afekrishalehou
Kez sirum em
Chit pa de
Ngo oi ney
Go pyar zi
Miluji te
I love you
Asheghetam
Ik zie oe geerne
Mwen renmen'w
Wa ai lu
Saya cinta kamu
Taim i' ngra leat
Suitonnen
qaparHa'
Nanun Gdaega Joa
Te amo
mi do prami
Saya Cinta Kamu
Konoronhkwa
Te iubesc
Ya lyublyu tebya
Te quiero
Ua Here Vau Ia Oe
Yr wyf i yn dy garu di
Ich libe dich
Ngiyakuthanda!
KOCHAM CIĘ!


Z dedykacją dla m. :*

środa, 13 lutego 2008

Pamiętam


Dawno, dawno temu, kiedy to jeszcze całe moje życie zależało od rodziców, w mieście mym pojawiło się wesołe miasteczko. I jak to z małymi dziećmi bywa, bardzo chciałem się tam wybrać. W tym celu udałem się do mego taty, by wyprosić wizytę w miasteczku. Odpowiedź taty była konkretna, a wynikało z niej, że uwczesny stan finansowy rodziny nie pozwalał na taką przyjemność.

Zapewniono mnie jednak, że następnym razem, jak przyjedzie wesołe miasteczko, to na pewno się tam wybierzemy. Było mi ciężko, ale skoro tata obiecał, że następnym razem z pewnością zaszalejemy w miasteczku, to przyjąłem to z dziecięcą ufnością. Przecież to mówił nie kto inny, jak sam tata!

Czas mijał w żółwim tempie, ale w końcu pojawiło się ponownie miejsce szczęśliwości dzieci. Mając cały czas w pamięci obietnicę ojca, czekałem cierpliwie, aż tata weźmie mnie za rękę i razem pójdziemy zaszaleć w elektrycznych samochodach.

Miasteczko odjechało, a ja zaproszenia do dzisiaj się nie doczekałem. Nie, żebym miał o to do kogoś żal. Już dawno się go wyzbyłem. Zadziwiające jednak, jak głęboko w mej pamięci wyryła mi się ta sytuacja...

wtorek, 12 lutego 2008

MobileBook

Pośród wielu niezaprzeczalnych i nieocenionych zalet czytania książek, czai się jedna, niestety dość istotna wada. A mianowicie - potrzeba na nie czasu. Wolnego czasu, że tak sobie pozwolę uściślić, by niedomówień nie było.

Wysokiej ceny książek nie traktuję jako wadę. Każdy wartościowy merytorycznie (a czasem mentalnie) towar., ma swoją odpowiednią wartość wyrażaną w jednostkach pieniężnych. Nie dziwota więc, że jeden z najważniejszych wynalazków ludzkości nie jest tani. Patrząc z perspektywy zwykłego zjadacza chleba, oczywiście.

Wróćmy jednak do wspomnianego już deficytu czasowego. Gdyby się tak dobrze zastanowić, to mogłoby się okazać, że tak naprawdę ogromne ilości czasu marnujemy! Gdzie? Jak? - Zapyta pewnie zdezorientowany Czytelnik. Ano w drodze! Idąc z punktu A do punktu B, nie musimy przecież zajmować myślibyle czym. Możemy przecież poczytać!

Nie, nie namawiam Was do noszenia wszędzie se sobą książek. Czasem przecież nie są to nawet książki, a opasłe tomiska, które trudno nawet gdziekolwiek zapakować. Nie mówiąc już nawet o tym, że taka przenoszona z miejsca na miejsce książka stosunkowo szybko się niszczy. A i pogoda nie zawsze sprzyja czytaniu na zewnątrz.

Również tak zwane książki elektroniczne nie są tym, do czego chciałbym Was zachęcić. Sprzęt takowy jest ciągle w fazie testów, a jeśli da się go kupić, to mało kto może sobie na niego (finansowo) pozwolić. Trzeba jednak przyznać, że dziedzina ta może mieć przed sobą świetlaną przyszłość. Trwają bowiem prace (nie bez sukcesów - patrz foto) nad elektronicznym papierem.

Jeśli więc nie książka tradycyjna, nie książka elektroniczna, to co? Książka audio? Boże broń! Fuj! Od początku miałem do tego czegoś ogromną awersję. Co więcej, uważam, że nazywanie tego tworu książką to ogromne nadużycie. To sprzeczne z definicją książki i jakąkolwiek logiką...

Czymże więc tak się zachwyciłem, że postanowiłem podzielić się tym z Czytelnikami? Nazwałem to roboczo 'MobileBook'. A jest to nic innego, jak treść książki zapisana w formacie 'txt', przechowywana i czytana na telefonie komórkowym. Ot i cała tajemnica. ;)

Dzięki możliwości odczytywania plików tekstowych w telefonie komórkowym, przeczytałem już całkiem pokaźny zbiór literetury. A im więcej czytam, tym na więcej mam ochotę. W sumie jestem szalenie zaskoczony swoją tak pozytywną oceną tego zjawiska. Nigdy bym nie przypuszczał, że czytanie długich tekstów na ekranie 128 x 160 pikseli może być tak przyjemne i wcigające.

Trzeba tylko mieć dość podzielną uwagę, by na innych uczestników ruchu nie wpaść lub w coś nie wejść... ;)

poniedziałek, 11 lutego 2008

Kalkulacja

Pisałem niedawno o serwisie ZEDGE. Wspomniałem między innymi o możliwości pobierania na telefon darmowych gier Java. Okazuje się jednak, że nieco pospieszyłem się z pochlebną oceną... :(

Darmowość tych gier polega na tym, że przy niektórych uruchomieniach aplikacji należy udzielić programowi możliwość połączenia się z WAPem, w celu pobrania reklam sponsorów, dzięki którym możemy grać za darmo w daną grę. Niby OK. Jest jednak pewne 'ale'...

Gdy weźniemy pod uwagę fakt, że wiele z oferowanych gier jest dostępna w 'normalnej' sprzedaży za 2,44 (z Vat), może się okazać, że w skutek ciągłego pobierania reklam, za darmową grę zapłacimy de facto więcej, niż za płatną!

Ja dzękuję za taką darmowość...

niedziela, 10 lutego 2008

Cisza


Będę więc cicho...

sobota, 9 lutego 2008

997

Wracając do domu napotkałem pewnego osobnika, który miast iść prosto do celu swej wędrówki odstawiał piruety, hopsy i inne bęcki. Po pewnym czasie mu się chyba znudziło, bo osiadł na stałe. Niestety, zrobił to na środku ulicy.

Nie trwało długo, gdy chwyciłem za telefon, by poinformować o zdarzeniu policję. Po 15 minutach przyjechali we wskazane miejsce. Skończyło się tak, jak widać na załączonej fotografii.

Czy ja śię smieję z tego człowieka i całej tej sytuacji? Bynajmniej. Jest to raczej pretekst do poruszenia tematu wzywania policji.

Osobiście nigdy nie miałem problemu, by w sytuacji, która tego wymaga (lub przynajmniej takie sprawia wrażenie) wezwać odpowiednie służby. Wzywałem już policję do leżących osób właśnie, dzieciaków biegających po dachach kamienic, a nawet do osobnika, który małym dzieciom przezentował swój pistolet. Byłem wtedy małym dzieciakiem, a o komórkach wtedy nikt jeszcze nawet nie słyszał. Leciałem więc cały rozdygotany do najbliższej budki telefonicznej. Policja przyjechała po 5 minutach!

Jednak najbardziej przykro mi było, gdy pewnego bardzo mroźnego dnia zauważyłem pijanego człowieka czołgającego się po parkingu jednego z supermarketów. Były to godziny szczytu, ludzi było więc od zatrzęsienia. Zanim jednakzauważyłem denata i zadzwoniłem na nr 997, ten zdążył już przeczołgać się całkiem spory kawałek.

Dziwne by było, gdyby czołgający się po parkingu człowiek został niezauważony. Facet wzbudzał powszechne zainteresowanie, łączące się najczęściej z wesołością... I nawet mimo siarczystego mrozu, który wtedy panował, nikomu nie przyszło do głowy, by wezwać odpowiednie służby. Nie po raz pierwszy i nie ostatni raz, to ja musiałem wyręczyć innych.

Ilu ludziom stała się już krzywda i ilu jeszcze musi się stać, by uświadomić co nirktórym, że wezwanie (na przykład) policji jest darmowe, może pozostać anonimowe i stanowi obywatelski obowiązek!? A przynajmniej ja tak to widzę...

piątek, 8 lutego 2008

Zedge

Zakupiłem kilka dni temu nowy telefon: Sony Ericsson K510i. W porównaniu z moim poprzednim: Samsung SGH X200, to... Właściwie, to nawet nie ma porównania! Ale nie o tym chciałem. ;)

Zdarzyło się Wam kiedyś dokonać zakupu jakiegoś 'gadżetu' na telefon? Melodia, tapeta, motyw, gra, film i te sprawy? Nie twierdzę, że to błąd, jeśli Wasza odpowiedź jest twierdząca. Zanim jednak zechcecie zaopatrzyć swoją komórkę w coś nowego - zernijcie do serwisu ZEDGE! Może się bowiem okazać, że to na co zamierzaliście wydać grubą kasę możecie mieć za darmo!

Wystarczy się zarejestrować w serwisie, by w pełni korzystać z jego zasobów. A jest w czym wybierać! A jeśli jakimś sposobem okaże się, że nie ma tego, czego szukaliście - możecie sami to stworzyć! Dzięki darmowym 'mejkerom'(*) możecie sprawić sobie nowy motyw, dzwonek, tapetę, filmik...

Dodatkową zaletą ZEDGE jest zróżnicowana możliwość pobierania gadżetów. Można pobrać element na 3 sposoby. Zapisując go na komputerze i późniejszym przesłaniu go na telefon poprzez kabel, podczerwień czy bluetooth. Druga możliwość to wysłanie SMS z linkiem do pobrania elementu poprzez WAP. Trzecia możliwość to zapisanie wybranego gadżetu w specjalnej, spersonalizowaniej stronie Mobile ZEDGE.

Zachęcam do zapoznania się z ZEDGE. Może się bowiem okazać, że zapomnicie o PAPLI czy innym WAPSTERZE...

--------------------------------------------------
(*) Przepraszam za me kaleczne słowotwórstwo z którym jeszcze nie tak dawno się nie zgadzałem (Notebooki). Po prostu, jeśli nie mogę pokonać wroga, to się z nim zaprzyjaźnię. ;)

czwartek, 7 lutego 2008

Trochę kultury




- TROCHĘ KULTURY, KUR*A!
Zakrzyknął osobnik wychodzący ze sklepu, któremu zaszła drogę w drzwiach osoba wchodząca do lokalu.

środa, 6 lutego 2008

Debile

Pewne rzeczy trzeba nazwać po imieniu...

Na powyższym filmiku są idioci, którzy nie wiedzą co to zdrowy rozsądek...

Osoby o słabszych nerwach i/lub sercu proszone są o NIE oglądanie tego filmu!

wtorek, 5 lutego 2008

Gracze

Coraz częściej słyszy się jak ktoś oświadcza, że jest graczem. Jako, że jest to ciekawe i niezrozumiałe zjawisko postanowiono przeprowadzić badania(*) mające na celu uzyskanie informacji, kim tak naprawdę jest gracz i dlaczego nim zostaje. Badania te niestety nie przyniosły jednoznacznej odpowiedzi.

Wyniki okazały się być bardzo interesujące, dlatego też postanowiono ujawnić je obywatelom. Możemy wyróżnić kilka podstawowych typów gracza, oraz gry w jakie najczęściej dany typ gra. Aby wszystko było czytelne i łatwe do przeanalizowania przedstawimy po kolei każdy z typów oraz odpowiadające im gry. Oto końcowe rezultaty badań.


Typ gracza: EROTOMAN.

Opis gracza: Gracz erotoman to osoba dla której w grze najważniejszy jest seksowny bohater o którym można śnić po nocach. Jedną z najczęstszych przyczyn stania się graczem erotomanem jest brak powodzenia u płci przeciwnej, lub młody wiek gracza...

Preferowane gry: Faceci wybierają Tomb Raider, No One Lives Forever. Bardziej zdesperowani sięgają po Wyspę Miłości lub Randkę z Nieznajomą. Czasem też wybierany jest Larry. Dziewczyny natomiast gustują w takich tytułach jak Zax: Galaktyczny Wojownik, Pet Racer. Bardzo lubiane są wszelkiego rodzaju gry o piłce kopanej np. Football Mania. Ewentualnie z braku czegoś lepszego chwytają za Max Payne’a.


Typ gracza: BRUTAL.

Opis gracza: Brutal to gracz, który ma w sobie za dużo energii, której chciałby się pozbyć, ale kocha swoich bliskich i lubi życie na wolności. Dlatego też jako sposób na wyładowanie się wybrał właśnie gry. Zdarza się też, że w tym gronie znajdują się osoby, które same są wykorzystywane jako worek treningowy. Jako, że oddać nie mogą (każdy chce żyć), odreagowują na grach.

Preferowane gry: Rarytasem, wręcz bestsellerem w tej dziedzinie jest GTA (dowolna część). Kolejny rozchwytywany tytuł to Carmageddon. Zaraz za nim plasują się ex equo Solider of Fortune wraz z Kingpinem. Od czasu do czasu wybierany jest też Blood lub Postal.


Typ gracza: SATANISTA.

Opis gracza: Co tu dużo mówić. Nazwa już sama wszystko wyjaśnia... Każdy szanujący się satanista, który nie chce być staromodny, a jego ambicją jest zostać nowoczesnym satanistom nie może przejść obojętnie obok komputera. Teraz już nie wystarcza odprawianie na cmentarzu czarnych mszy. Składanie ofiar z kotów też jest już przestarzałe, poza tym szybko mogłyby wyczerpać się zapasy, nie wspominając już o zemście Hoko. Trzeba iść z duchem czasu. Przecież za zbrodnię dokonaną w grze nie wsadzą do więzienia. Przynajmniej nie do tego realnego.

Preferowane gry: Tu tylko jedna, ale jakże wspaniała, wielka i miłowana przez wszystkich satanistów gra z wszystko mówiącym tytułem Diablo.


Typ gracza: FANATYK.

Opis gracza: Wokół nas jest mnóstwo ludzi kochających się w jakiejś postaci ze świata gwiazd. Część z tych ludzi to po prostu fani, pozostała część to fanatycy. Ci zrobiliby wszystko, żeby wszędzie gdzie tylko się nie obrócą mogli patrzeć na swoich ukochanych. Coraz częściej, ku uciesze fanatyków ich idole dostępni są na płytach z grami. To dopiero bajer!

Preferowane gry: Do wyboru są dwa wspaniałe tytuły. Polecamy sprezentowanie ich osobom, które twierdzą, że nic gorszego nie może ich w życiu spotkać. Szukajcie opakowań z nadrukiem V.I.P. lub Britney’s Dance Beat.


Typ gracza: NUDZIARZ.

Opis gracza: Osoby, które należą do tej grupy to ludzie, którzy grają, bo nie mają co robić. Po prostu się nudzą. Nie interesują ich kolejne odcinki Klanu, M jak Miłość, Plebani, Pierwszej miłości, Barw szczęścia, czy jakiegokolwiek innego serialu o tragicznych losach jakichś ludzi. Do szkoły/pracy nie chodzą, bo po co? Książek nie czytają, bo nie potrafią, bo nie chodzą/chodzili do szkoły. Ze znajomymi do pubu nie chodzą, bo nikt ich nie zna, ani oni nie znają nikogo.

Preferowane gry: Najczęściej takie, gdzie nie trzeba nic czytać, żeby nie było dialogów, bo nie wiedzą jak się je prowadzi, oraz aby gra nie wymagała pracy zespołowej, bo nie wiedzą co to znaczy. Takim wymaganiom sprostał Pac-Man, oraz jego młodszy kuzyn Euro-Man. Furorę wśród nudziarzy robi też Planescape: Torment.


Typ gracza: TWARDZIEL.

Opis gracza: Twardziele to osoby, które wybrały gry z tego względu, że w prawdziwym świecie nie pozwolono im zapalić papierosa na stacji benzynowej, skakać na bungie bez liny, czy zagrać w paint balla używając jako broni kałasza. Ponieważ ludzie ci mają zbyt duży zapas energii muszą się jej jakoś pozbyć. Programiści również zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, dlatego też nie zostawili tych osób na lodzie i także dla nich coś stworzyli.

Preferowane gry: Komisja kontroli gier i zakładów (przemysłowych) uważa, że do gier, które przedstawione są poniżej powinny być dodawane (jako modne ostatnio gadżety) nocniki. Decyzja ta została podjęta z tej przyczyny, że podczas grania w te gry większość graczy pozbywa się wspomnianego wcześniej nadmiaru energii magazynowanej w organizmie, niekoniecznie w planowany i kontrolowany sposób. Tytuły o których tu mowa to Blair Witch, Alien versus Predator, coś bliżej nieokreślonego a jednak istniejącego, zwane The Thing oraz F.E.A.R. i cała seria Silent Hill.


Typ gracza: KOLEKCJONER.

Opis gracza: Dla kolekcjonera najważniejsza jest ilość płyt jakie posiada. Kupuje każdą, grę na którą go stać. I nie ważne jest dla niego, czy zakupów dokonuje legalnie, czy też legalnie inaczej. Ważne, że ma tę grę, choć sam tak naprawdę nie wie o czym ta gra jest. No, ale skoro koledzy o niej mówili, to znaczy, że jest fajna, a hańbą byłoby jej nie posiadać. Naturalnie, gdyby się zapytać kolekcjonera, czy przeszedł wszystkie gry, które ma, odpowiedziałby, że... tak. Gdyby natomiast zadać mu pytanie dotyczące sposobu przejścia jakiegoś momentu w grze, którą tamten rzekomo przeszedł, usłyszelibyśmy zapewne, że mamy pecha, ale on tej akurat gry tak do końca to nie przeszedł. Na domiar złego okazałoby się, że gość zatrzymał się akurat w tym samym momencie, o który go zapytaliśmy. Ale to jeszcze nie wszystko. Otóż kolekcjoner pospieszyłby z wyjaśnieniem, że tej gry nie ukończył nie dlatego, że nie potrafił, ale dlatego, że ta gra już mu się znudziła. Ciężka sprawa z tym kolekcjonerem... Jest to jednak gatunek powoli wymierający z powodu postępu - DVD.

Preferowane gry: W tym przypadku nie ma znaczenia jakie gry są brane pod uwagę przez ten typ gracza. (Właściwie to nawet nie jest to gracz.) Tutaj liczy się to, że gra po prostu jest. Najlepiej jeśli zajmuje kilka płytek, wtedy zbiór powiększa się w zastraszającym tempie. Ponieważ wypada jednak podać jakieś tytuły, dlatego też wyróżnione zostały The X Files Game, oraz Deluxe Ski Jump.


Z ostatniej chwili!
Po opublikowaniu tego tekstu w internecie zaczęły napływać listy z pogróżkami. Pisano w nich, że prawdziwy gracz nie pasuje do żadnej z podanych kategorii. Wyjaśniono, że ludzie grają po to, by się dobrze bawić, by choć na chwilę oderwać się od szarości dnia codziennego i tym podobne bzdety. Domagano się również ponownego przeprowadzenia badań pod groźbą zemsty graczy na autorze tekstu. Ponieważ autor bardzo kocha życie postanowił się zadłużyć, ale kosztowne badania przeprowadzić po raz kolejny. Dla dobra autora wyniki nie zostaną opublikowane. Nie dość, że biedak się zadłużył, to i tak nic z tego nie wyszło. Teraz do ścigających go z grabiami graczy dołączył komornik. Niech mu ziemia lekką będzie...


* W badaniach wzięła udział reprezentatywna grupa obywateli złożona z jednej osoby, którą jest autor niniejszego tekstu.

poniedziałek, 4 lutego 2008

Infobot

Pisałem już o pannie ALICE, czyli o cyfrowym bycie z którym można porozmawiać na prawie każdy temat. Napisałem 'prawie', gdyż próba zapytania jej o prognozę pogody dla naszego miasta, sprawdzenia jakiegoś hasła w Wikipedii, podania wyników lotto, przetłymaczenia słów na języki obce i na odwrót, jest z góry skazana na niepowodzenie.

Na szczęście jest alternatywa, która zwie się INFOBOT! Jest to algorytm, który bardzo szybko i z wielką ochotą odpowie nam na bardzo konkretne pytania. Wystarczy przyswoić sobie kilka(naśie) prostych komend i już mamy dostęp do całkiem pokaźnego źródła wiedzy. A to wszystko za pośrednictwem... Komunikatora internetowego!

Infobot współpracuje z takimi komunikatorami, jak: Gadu-Gadu, Mobile GG, Skype, Tlen, Jabbler, chat poczty GMail. Możliwa jest również komunikacja z robotem za pośrednictwem wiadomości SMS.

Jak to zrobić? To proste!
wystarczy do swoih kontaktów GG dodać nową pozycję o numerze: 3217426. Od tego momentu można komunikować się z Infobotem za pomocą predefiniowanych funkcji, by otrzymać natychmiastową odpowiedź!

Funkcje Infobota

Poniżej znajduje się lista funkcji oferowanych przez Infobota.
Klikając w odpowiedni link możesz zobaczyć jak wygląda dana funkcja w praktyce, na przykładzie GG.

Pogoda:
p - prognoza pogody
p miasto - prognoza pogody dla podanego miasta
dodaj miasto - przypisuje do Twojego numerka gg podane miasto

Słowniki językowe:
ap słowo - tłumaczy słowo z angielskiego na polski
pa słowo - tłumaczy słowo z polskiego na angielski
np słowo - tłumaczy słowo z niemieckiego na polski
pn słowo - tłumaczy słowo z polskiego na niemiecki
fp słowo - tłumaczy słowo z francuskiego na polski
pf słowo - tłumaczy słowo z polskiego na francuski
wp słowo - tłumaczy słowo z włoskiego na polski
pw słowo - tłumaczy słowo z polskiego na włoski
hp słowo - tłumaczy słowo z hiszpańskiego na polski
ph słowo - tłumaczy słowo z polskiego na hiszpański

Słowniki języka polskiego i encyklopedie:
ort słowo - sprawdza słowo w słowniku ortograficznym
sjp słowo - sprawdza słowo w słowniku języka polskiego
swo słowo - sprawdza słowo w słowniku wyrazów obcych
swb słowo - sprawdza słowo w słowniku wyrazów bliskoznacznych
wiki hasło - sprawdza hasło w Wikipedii

Pozostałe:
news - aktualne informacje
tv - dzisiejsze hity w telewizji
tv stacja - program dla podanej stacji
tv stacja data - program dla stacji na podany dzień
e liczba - informacje o dodatkach chemicznych w żywności
im - imieniny
im imię - daty imienin
waluty - kursy walut
waluty liczba - przelicza podaną kwotę wg kursów
lotto - wyniki losowań Lotto
tnij link - skraca długie adresy stron
sugestia tekst - zgłoś sugestię lub błąd
wersja - wersja Infobota
zapisz funkcja - włącza podaną funkcję
wypisz - wyłącza podaną wcześniej funkcję
pomoc funkcja - pomoc dla danej funkcji
pomoc - wyświetla listę funkcji

Jak widać, przekształcenie komunikatora w słownik ortograficzny, słownik wyrazów obcych, szybką wyszukiwarkę Wikipedii, pogodynkę, czy program TV jest równie proste, co przydatne.

Polecam!

[Źródło: Infobot.pl]

niedziela, 3 lutego 2008

Ostrożnie, pożądanie

Chiny, początek II wojny światowej. Grupa studentów w przypływie patriotyzmu postanawia zlikwidować szefa chińskiego wywiadu, kolaborującego z Japończykami. Zdają sobie sprawę, że nie są wojskiem i jakakolwiek otwarta wojna nie ma racji bytu. Postanawiają więc, że uwiodą pana Jee. Zadania tego podejmuje się Wang, jako najatrakcyjniejsza z grupy.

Okazuje się jednak, że z uczuciem nie ma żartów. To, co miało być pretekstem dającym możliwość cichego zabójstwa, okazuje się być największą przeszkodą. A to wszystko przez namiętną miłość, jaka wybucha pomiędzy Jee i Wang. Dodatkowo sprawę komplikuję zorganizowana jednostka kontrwywiadu, która ma ten sam cel - zabić Jee.

Wbrew tytułowi i niektórym gazetom, nie jest to erotyk lecz thriller. Film od początku do końca ogląda się z przyjemnością i pełnym zaangażowaniem. Choć muszę szczerze przyznać, że raz przez moją twarz przeszesł grymas niesmaku. I to podczas sceny erotycznej... Nie jest to jednak wina reżysera, aktorów czy operatora kamery. W końcu gęsto owłosione pachy kobiety to (podobno) fetysz w krajach dalekiego wszchodu...

sobota, 2 lutego 2008

Muszek

Mały wzbudzacz refleksji...



piątek, 1 lutego 2008

Próba sił

Byliśmy z m. na zakupach. Po raz kolejny okazało się, że cena w kasie jest inna niż na regale. Nie będę już tego komentował ani opisywał. Szkoda słów. Ciekawa była jednak sytuacja z którą się spotkałem podczas próby wyjaśnienia sprawy niezgodności ceny.

Gdy podszedłem do odpowiedniego okienka, przywitałem się grzecznym 'dzień dobry'. Dwie panie odpowiedziały mi tym samym. Żadna jednak nie kwapiła się, by do mnie podejść i zainteresować się z czym przychodzę. Oby dwie zajmowały się ukłasaniem czegoś, co chwilę zerkając na tę drugą, by sprawdzić czy już do mnie podeszła. Prawdopodobnie te panie były równe rangą. Gdyby było inaczej, to jedna z nich byłaby przy mnie zaraz po tym, jak się pojawiłem. :)

Choć nie lubię przekrętów cenowych, a na zainteresowanie moją sprawą powinieniem czekać znacznie krócej, to obserwacja próby sił pomiędzy tymi paniami rozbawiła mnie na tyle, że całą sprawę wspominam bardzo miło. ;)