Kolejny z moich tekstów znalezionych w prywatnym archiwum. O tipsowaniu będzie, czyli o stosowaniu kodów do gier. Lojalnie ostrzegam, że tekst jest powiedzmy, że 'oryginalny'. ;) Sam kilka razy łapałem się za głowę gdy go czytałem. Zarówno z powodu treści, jak i formy ich przekazywania...
Tym niemniej - miłej lektury. :D
Ramzel
TIPSER
Ostatnio co chwilę jestem bombardowany prośbami o pożyczenie
Tipsomaniaka [książeczka z kodami - przyp. Ramzel], lub chociaż o przepisanie kodów do jakiejś gierki. Jako, że jestem osobą dociekliwą, zawsze gdy tylko jest możliwość, a przy okazji ma to jakiś sens, zadaję sobie pytanie "
dlaczego". Nie inaczej było i tym razem. Zapytałem się:
dlaczego ludzie korzystają z kodów do gier?
Rzecz jasna stawianie jakiegokolwiek pytania bez zastanawiania się nad odpowiedzią mija się z celem (chyba, że jest to pytanie retoryczne), dlatego też postanowiłem rozstrzygnąć ten problem.
Pierwsze, co przyszło mi do głowy to czas. Wiele osób, z którymi rozmawiałem na ten temat tłumaczyło się, że nie mają czasu na to, żeby mozolnie przechodzić kolejne poziomy, bo w kolejce czekają inne tytuły. No jasne. To przecież oczywiste, zwłaszcza gdy ktoś zaopatruje się w gierki na giełdzie. W takim przypadku normalne jest, że nie ma się czasu na ukończenie gry bez tipsowania, bo lada dzień na nasze biurko trafi inna gra do przejścia.
Kolejnym z powodów, dla którego oszukujemy w grach są pewne bonusy, jakie nie są dostępne podczas "
normalnego" grania. Chodzi mi tu o takie rzeczy jak ukryte bronie, pojazdy, jednostki, a niekiedy nawet całe poziomy. Wydaje mi się, że tego rodzaju tipsowania nie można nazwać oszustwami. Przecież w inny sposób nie możemy tych bonusów osiągnąć, a w końcu programiści umieścili je po to, by z nich korzystać. A my przecież za to zapłaciliśmy. No nie?
Te dwie powyższe sprawy, mimo iż skrajnie odmienne, mają jedną wspólną cechę. Mianowicie bardzo trudno jest temu w jakiś sposób zaradzić. Są jednak sytuacje w których można pomóc. Zanim do tego przejdziemy, napiszę coś o sobie.
Kiedyś, gdy stawiałem pierwsze kroki w świecie elektronicznej rozrywki moje podejście do tego było dość dziwne przynajmniej teraz tak uważam. Otóż za wszelką cenę chciałem zostać graczem. Takim prawdziwym graczem z krwi i kości. Wtedy kojarzyło mi się to z "
zaliczaniem" jak największej liczby gier. Nie chciałem być gorszy od innych i też chciałem móc powiedzieć, że daną grę przeszedłem.
Oczywiście, aby tego dokonać, na tak miernym poziomie zaawansowania nie było innej rady jak skorzystanie z tipsów. Czułem jednak, że coś jest nie tak. Wiedziałem jednak, że oszukuję nie tyle grę, co samego siebie. Po ukończeniu jakiejś pozycji, satysfakcja z jej ukończenia była mi obca. Bo niby co to za satysfakcja, gdy ma się świadomość, że tej gry nie ukończyło się dzięki własnym umiejętnościom? To dokładnie tak samo jakby się oglądało film. Tyle, że decydujemy o tempie, w jakim się on rozgrywa. Przecież wszystko się samo nie zrobi. W takim przypadku moja rola ograniczała się do pociągania dźwigni, budowania jednostek, wyposażenia drużyny... Zero emocji. Po prostu zmarnowałem swój czas (nie licząc możliwości podziwiania wspaniałej grafiki, czy muzyki poniektórych tytułów).
Jeżeli w tym momencie, drogi czytelniku, uświadomiłeś sobie, że z tobą jest dokładnie tak samo jak kiedyś ze mną, to czytaj dalej, a otrzymasz kilka cennych rad, jak to zmienić. :) Zaprawdę powiadam ci: skorzystaj z tych porad, bo w przeciwnym razie staniesz się taki jak mój brat, który pyta mnie "
jakie są kody do tej gry" w czasie, gdy ta gra dopiero co się instaluje...
A więc tak. Jeśli nie potrafisz poradzić sobie z jakąś grą, to w nią nie graj. Poważnie mówię. Zostaw tę grę w spokoju na jakieś dwa, trzy dni. Zajmij się w tym czasie czytaniem książki, oglądaniem TV, wyjdź gdzieś z przyjaciółmi... Możliwości jest mnóstwo. Gdy po tych paru dniach zasiądziesz z powrotem do tej gry i nadal będziesz miał z nią problemy zastosuj plan B.
Plan B polega na radykalnej zmianie taktyki działania. Chodzi o to, żebyś spojrzał(a) na ów problem jeszcze raz, ale z innej strony. Spróbuj znaleźć inne wyjście z tej sytuacji. "
Jak nie drzwiami, to oknami." W dziewięćdziesięciu przypadkach na sto - pomaga. Czasami nawet można interpretować to zdanie dosłownie...
Gdy żadna z powyższych metod nie poskutkuje, a to zdarza się niezmiernie rzadko, pozostaje jeszcze trzecia możliwość. Również polega ona na zmianie, ale nie taktyki, a całej gry. Ściślej chodzi o zmianę gatunku gry. Sam(a) pomyśl. Skoro nie możesz dać sobie rady z grą, to znaczy, że nie jest ona dla Ciebie, a może się okazać, że zakochasz się w zgoła innym gatunku gier. Takie rzeczy się zdarzają. Oczywiście powyższy akapit nie tyczy się tak zwanych weteranów. Ich i tak za żadne skarby świata nie da się przekonać do zmiany na inny gatunek gier. Choć z drugiej strony weterani raczej nie mają problemów z przejściem jakiejś misji.
Nadszedł czas na ostatnią deskę ratunku. Deska ta przybiera postać tipsów. Tak tak, dobrze widzisz. Polecam Ci tipsowanie. Wszak gry są po to, by się przy nich dobrze bawić a nie denerwować. Dlatego też, gdy już wszystkie inne możliwości zostaną wyczerpane sięgnij po tipsy. Pamiętaj jednak, aby je wyłączyć po przejściu felernego momentu.
Daję Ci moje słowo i możesz mieć sto procent pewności, że po zastosowaniu tych kilku rad poczujesz autentyczną radość płynącą z zaliczenia kolejnych poziomów, czy nawet całych gier.
Chciałbym jeszcze podkreślić, że wcale nie czuję się lepszy, czy wspanialszy z tego powodu, że nie tipsuję. Chcę, abyś to Ty poczuł się lepszy, usatysfakcjonowany, dumny, że jesteś w stanie ukończyć daną grę bez tipsów lub chociaż przy ich minimalnym wykorzystaniu. Chciałbym, aby również w twoim przypadku było tak jak u mnie, gdy nie mogę dać sobie rady z gierką. Gdy mój brat (o którym już wspomniałem) widzi, że po raz kolejny męczę się z tą samą misją mówi do mnie: "
Czemu nie wpiszesz sobie...". I nawet nie kończy zdania, bo wtedy rzucam mu znaczące spojrzenie, po którym on tylko wzdycha: "
No tak, ty nie używasz kodów".