środa, 12 listopad 2008

Replay

Z racji braku nowości w prywatnej kolekcji filmowej, zacząłem oglądać po raz kolejny filmy, które już wcześniej widziałem. Generalnie nie mam w zwyczaju wracać do filmów, które już znam. Odnosi się to nawet do pozycji ocenianych przeze mnie bardzo wysoko (z pewnymi wyjątkami). Po prostu obawiałem się, że przyjemności z tego nie będzie żadnej. Okazuje się jednak, że radość powtórnego oglądania może być równie wielka, jak za pierwszym razem. Zwłaszcza, gdy zakończenie jest różne od zapamiętanego...

5 x reakcje:

PAK pisze...

O tak :)
Trochę poważniej: są bardzo różne filmy. Są takie, do których warto wrócić, by dostrzec drugie dno. A czasem i trzecie. Są i takie, gdzie wszystko jest oparte na pierwszym wrażeniu -- te rozczarowują. Ale każdy samemu musi okreslić z jakim filmem ma do czynienia.

Kobieta z lekką dłonią pisze...

Kurcze. Kilka razy ogladalam " Nie jestesmy Aniolami". Smutny, ale przezabawny film. Robert de Niro jest fantastyczny! Albo " Dawno temu w Ameryce"...Ogolnie malo filmow ogladam :-(

Ramzel pisze...

Wiem do jakiego filmu w najbliższym czasie na pewno nie wrócę. I to mimo, iż uważam, że jest to jedna z najlepszych produkcji, jakie dane mi było widzieć - "Plac Zbawiciela". Seans z tym obrazem był dla mnie tak wielkim przeżyciem, że starczy na bardzo długo...

radical pisze...

ja pewien film widziałam 12 razy... pewnie wiesz który ;) i za każdym razem była to dla mnie przyjemność.

scoobi pisze...

"szósty zmysł" to jak obejrzałam raz drugi to zupełnie inne wrażenie niż jak razem pierwszym (bo się już wiedziało)... i bym chciała raz trzeci, ale nie wiem kiedy będzie

Prześlij komentarz