Domofon

Sprawa z kurierem przypomniała mi o bardzo ciekawej historii, która przytrafiła się znajomej osobie. Otóż ten ktoś, nazwijmy go po swojsku - Jasiu, zajmował się swymi codziennymi obowiązkami głoworodzinnymi. Nagle zadzwonił domofon. Jasiu poszedł i podniósł słuchawkę. Po drugiej stronie był jego szef. I taka oto rozmowa między nimi się nawiązała:
- Jasiu?
- No.
- Jesteś w domu?

5 x reakcje:
Ramzel, a jesteś Ty na tym blogu?
Ale, gdzie tam!
Nie ma mnie wcale!
A to dobrze. Myślałem, że mieszkasz w Internecie.
A po co ta wiedza???
Ale jaka wiedza, Fusillo?
Prześlij komentarz