piątek, 31 sierpnia 2007

Wygrana

Przeglądając w pracy Gazetę Pomorską trafiłem na artykuł z informacjami o repertuarze filmowym w ramach DKF Cisza. Tak sobie czytam i czytam, aż nagle okazuje się, że można wygrać karnety na te filmy! Pytanie brzmiało: "Jakich dwóch światowej sławy reżyserów odeszło w lipcu dzień po dniu?"

Szybka analiza faktów i działanie. Biorę telefon i piszę SMS do m. z informacją o konkursie i pytaniu, dodając na końcu, że "chyba PAK o tym pisał na swoim blogu". I jak się okazuje miałem rację! (Dzięki PAK!) :) Po jakimś czasie otrzymałem SMS zwrotny z potrzebnymi nazwiskami.

Do Gazety w sprawie konkursu należało dzwonić po 14:00, zatem akurat po zakończeniu pracy. Przyszła po mnie m., gdyż umówiliśmy się na coś słodkiego. Idąc razem dzwonię w sprawie konkursu. Dzwonię - odbiera jakaś Pani - mówię w jakiej sprawie - Pani prosi o odpowiedź - podaję dwa nazwiska - Pani prosi o moje nazwisko - podaję - Pani zaprasza do redakcji po karnet - dziękuję. Wygrałem! Dzwoni m. - zajęte. Dzwoni drugi raz - odbiera jakaś Pani - mówi w jakiej sprawie... Wygrała! :D

Zapowiada się więc bardzo filmowy wrzesień!

czwartek, 30 sierpnia 2007

Sezon na Misia


Chcąc się jakoś odstresować i odreagować obecną sytuację polityczną postanowiłem obejrzeć jakiś film, mając nadzieję, że będzie odpowiedni. Wybór padł na "Sezon na Misia". I jak się okazuje - to był strzał w dziesiątkę!

Co prawda mogę powiedzieć o tym filmie, że jest niby (też) dla dzieci, a dzieci mogą się z niego dowiedzieć, że upadek z wielkiego wodospadu, jak i z wysokiej góry skalistej są niegroźne, ale to bolączka większości współczesnych bajek.

Mogę też powiedzieć, że ludzie wyglądają tu nazbyt plastikowo - jak lalki. A niektóre pomieszczenia (sceny) są zbyt puste, czyste i sterylne. Tak, jakby graficy mieli zbyt słaby sprzęt komputerowy, by mogli pozwolić sobie na umieszczenie więcej obiektów, bardziej szczegółowych. Wygląda to czasem aż nazbyt sztucznie i czasem naprawdę kuje w oczy!

Mam również pełne prawo by stwierdzić, że pomysł na fabułę jest w zbyt dużej mierze zapożyczony. W końcu już nie raz mieliśmy sytuację w której jakiś bohater 'dorabia się' przymusowego towarzysza, który mu się naprzykrza. W końcu jednak zaczynają tworzyć całkiem zgrany zespół. Widzieliśmy to już choćby w "Shreku" czy w "Epoce Lodowcowej".

Niemniej jednak film jest bardzo sympatyczny i przesycony humorem, co sprawia, że można się przy nim naprawdę nieźle odstresować i dobrze bawić. Polecam!

środa, 29 sierpnia 2007

Dłubanie

Podobno jest to jedna z czynności, która jest z nami (polakami) kojarzona w świecie - dłubanie w nosie. Dziwi mnie jednak, zaskakuje, przede wszystkim jednak brzydzi, gdy widzę, jak ktoś wkłada swój paluch w otwór nosowy. :/ Nierzadko tak głęboko, że nie tylko paliczków nie widać, ale także kości śródręcza! Fuj!

O ile jestem jeszcze w stanie przyjąć do wiadomości, że czasem inaczej się nie da nosa wyczyścić, o tyle nikt mi już nie wmówi, że trzeba to na widoku robić. Dla mnie samo tzw. normalne wyczyszczenie nosa za pomocą chusteczki jest czynnością na tyle osobistą i intymną, że nawet w gronie najbliższych mi osób staram się opuścić pomieszczenie lub chociaż odwrócić się tak, by nikt nie musiał patrzeć na to, co robię.

Może jednak takie dłubanie nie jest czymś aż tak złym, skoro nawet taka osobistość jak były premier Włoch (Silvio Berlusconi) sobie na to pozwala?

Berluskoni dłubie w nosie

wtorek, 28 sierpnia 2007

Nietylko

Zaintrygowała mnie oferta jednego ze sklepów mięsnych w mym mieście:

Czy ktoś wie, co to jest "NIETYLKO"?

poniedziałek, 27 sierpnia 2007

Litera F

Policz wszystkie litery F w poniższym tekście:

FINISHED FILES ARE THE RE-
SULT OF YEARS OF SCIENTIF-
IC STUDY COMBINED WITH THE
EXPERIENCE OF YEARS



Przerwa na reklamę...




I wynik:
Powinno być 6 :)
Mózg nie zauważa słowa OF :)
Bardzo dobrzy widzą 6
Dobrzy 4
a Przeciętni 3

Oświadczenie woli


Moją wolą jest, by w wypadku nagłej śmierci moje tkanki i narządy zostały przekazane do transplantacji ratując życie innym.
Informuję także, że o swej decyzji poinformowałem rodzinę i najbliższych, którzy w krytycznym momencie winni ją uszanować.

Dwa zdania, a mogą uratować czyjeś życie!

"Każdy przeszczep organu ma swoje źródło w decyzji o wielkiej wartości etycznej. Szlachetność takiego gestu polega na tym, że jest on prawdziwym aktem miłosierdzia dla drugiego człowieka."
Ojciec Święty Jan Paweł II, 29 sierpnia 2000 roku.

Bardzo wiele instytucji prowadzi kampanię o nazwie "Oświadczenie woli". Wystarczy poszukać w Google, by znaleźć sporo stron z gotowymi już formularzami. Nie trzeba jednak z nich korzystać. Wystarczy wypisać/wydrukować na kartce te dwa ważne zdania, oraz dane: imię, nazwisko, pesel, adres, data i podpis.

Wypełniony druczek nosimy przy sobie w dokumentach np. obok dowodu osobistego, prawa jazdy itp. Wcześniej jednak pamiętajmy, że należy pokazać go najbliższym by znali nasze intencje.

Nie zabieraj swoich narządów do nieba - one potrzebne są tu na ziemi!

sobota, 25 sierpnia 2007

Różnice

Znajdź elementy, którymi różnią się dwa obrazki. Prosta zabawa niewymagająca żadnej wiedzy, ale ćwicząca spostrzegawczość. I właśnie w trosce o Waszą spostrzegawczość postanowiłem zaprezentować kilka takich zagadek.

Choć zadanie wydaje się proste łatwe i przyjemne, to jednak tylko pozory! Czasem nawet znalezienie choćby jednej różnicy jest szalenie trudne. Przekonajcie się sami.
[Kliknij obrazek, aby powiększyć.]
Ale, żeby nie zrazić Was poziomem trudności, wyszukałem też coś łatwiejszego.
[Kliknij obrazek, aby powiększyć.]
Po takim treningu wszyscy powinni już być gotowi na danie główne. Znalezienie różnic na poniższych obrazkach może zająć trochę czasu, ale satysfakcja jest ogromna! Ja musiałem poświęcić na to około 20 minut. Ktoś będzie szybszy?
[Kliknij obrazek, aby powiększyć.]
POWODZENIA!

piątek, 24 sierpnia 2007

Wypadek

Sytuacja miała miejsce parę lat temu. Może nawet paręnaście. Jechaliśmy z całą rodziną odwiedzić dziadków na wsi. Jako, że podróż była dość daleka, gdy przejeżdżaliśmy obok stacji benzynowej tata postanowił zatankować samochód. Zjechaliśmy więc grzecznie na stację w celu nakarmienia pojazdu. I wtedy stało się coś, co do dzisiaj nie pozwala mi zapomnieć o tym wyjeździe.

Około dwustu, trzystu metrów od zjazdu na stację miał miejsce wypadek. Wypadek, który na pewno zapamiętam do końca swego żywota. I to nie ze względu na to (a przynajmniej nie tylko), że pajac wyprzedzający pod górę uderzył w prawidłowo jadący pojazd. Również nie tylko ze względu na to, że efektem tego zderzenia była kraksa z koziołkowaniem (tego prawidłowo jadącego pojazdu), której nie powstydziłby się żaden spec od efektów specjalnych w filmach.

Będę o tym pamiętał, bo gdyby tata w ostatnim momencie nie zdecydował się na tankowanie, to w tym uderzonym i koziołkującym pojeździe bylibyśmy my! A tak, ten los spotkał samochód, który przez kilkaset metrów jechał za nami i wyprzedził nas w chwili, gdy my skręcaliśmy na stację!

Oszukaliśmy przeznaczenie, czy po prostu mieliśmy farta? Do dzisiaj nie wiem...

czwartek, 23 sierpnia 2007

Dyżurnet.pl

Jeśli natknąłeś się w Internecie na pornografię dziecięcą lub inne nielegalne treści, takie jak rasizm czy ksenofobia, nie ignoruj ich! Zgłoś je anonimowo poprzez stronę

www.dyzurnet.pl

Pod wyżej wymienionym adresem można znaleźć specjalny formularz, dzięki któremu anonimowo można zgłaszać miejsca w internecie w których znajdują się treści dotyczące:

* Pornografii dziecięcej
Przez polskie prawo zabronione jest utrwalanie, sprowadzanie, przechowywanie, posiadanie oraz rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem dziecka poniżej 15 roku życia.

* Twardej pornografii
Przez polskie prawo zabroniona jest pornografia z udziałem zwierząt, użyciem przemocy.

* Rasizmu i ksenofobii
Przez polskie prawo zabronione jest szerzenie nienawiści względem jednostki bądź grupy społecznej, ze względu na jej pochodzenie, kulturę, wyznanie lub ze względu na jej bezwyznaniowość.

* Innych treści
Treści, które chcesz zgłosić nie dotyczą żadnych z powyższych wymagań.

Dotyczy to nie tylko samych stron internetowych, ale także takich miejsc, jak e-mail, fora/grupy dyskusyjne, komunikatory i inne.

środa, 22 sierpnia 2007

Internet

Od jakiegoś czasu internet jest stałym elementem mojej codzienności. Przed pracą zaglądam w jego otchłań, po pracy zaglądam, gdybym mógł, to w pracy bym zaglądał, i przed snem zaglądam.

Czego tam szukam? Sprawdzam pocztę, prowadzę bloga, czytam i komentuję inne blogi, gram w gry, znajduję potrzebne informacje, poznaję nowych ludzi i komunikuję się z nimi, dowiaduję się o wydarzeniach mających miejsce w Polsce i na świecie, słucham radia, oglądam filmy, ściągam pliki... Dużo by jeszcze wymieniać.

Jak widać internet to nieograniczone źródło wiedzy, rozrywki i kontaktów, ale też zagrożenia: trojany, wirusy hackerzy...

Nie ma jednak wątpliwości, że globalna sieć zmieniła świat. Ale czy na lepsze?

Dawniej ludzie spędzali wolny czas z innymi ludźmi. Gawędzili, jedli i bawili się razem. Teraz wiele osób zamyka się w świecie wirtualnym. Z jednej strony ich rozumiem, bo sam lubię ten wynalazek. Z drugiej zaś strony, nie ma nic lepszego jak bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. [W tym miejscu najgorętsze pozdrowienia dla m. :)]

wtorek, 21 sierpnia 2007

Anioł i diabeł


Umarłeś (spokojnie, tylko hipotetycznie) i stajesz na rozstaju dróg.

Jedna prowadzi do nieba a druga do piekła. Co gorsza, nie wiesz która to która. Nie ma drogowskazów, mapy, przewodników. Nawet GPS nie działa...

Obok tych dróg stoją dwie postacie: Anioł i Diabeł. Oboje wyglądają identycznie, choć nie są bliźniakami.

Anioł zawsze mówi prawdę, Diabeł zawsze kłamie. Normalka.

Ty oczywiście chcesz dostać się do nieba. Jakie zatem zadasz pytanie, by osiągnąć cel swej wędrówki?

Możesz zadać tylko jedno pytanie, tylko jednej osobie!

poniedziałek, 20 sierpnia 2007

GRA

Zauważyłem, że ostatnio za dużo GRAm. Stałem się nałogowym GRAczem. Postanowiłem więc oGRAniczyć kontakt z GRAmi. I nagle GRA pojawiła się wszędzie!

W szkole na fizyce profesor mówił o GRAwitacji. Na informatyce uczyłem się proGRAmować. Na muzyce pani pokazała nam stary GRAmofon. Na historii nauczycielka opowiadała nam, jak zmieniały się GRAnice. Na geografii dowiedziałem się, co to są miGRAcje. A na polskim pani co chwilę mówiła coś o GRAmatyce i ortoGRAfii.

Wracając po szkole do domu spotkałem GRAficiarzy malujących coś na ścianach. PoGRAtulowałem im talentu i poszedłem dalej.

Gdy wróciłem do domu tata kazał mi zaGRAbić liście przed domem, ale po chwili się rozmyślił, bo zaczął padać GRAd. Aby się nie nudzić włączyłem TV, a tam proGRAm o modzie. Z jaką GRAcją te panie się poruszały...

Zgłodniałem, to sobie zjadłem GRAhamki. Potem przyszła GRAżyna i powiedziała, że schudła kilka... GRAm, i teraz musi korzystać z aGRAfki, żeby jej spodnie nie spadły. Opowiedziała też o pewnym złodzieju, który GRAsuje w naszej okolicy. Wczoraj oGRAbił jakąś staruszkę. Podobno GRAbarz go widział...

Po tym wszystkim doszedłem do wniosku, że to nie ja jestem nałogowcem, ale całe życie to GRA!

_______________________________________

Powyższy tekst ma już ładnych parę latek... I jest w 100% fikcją literacką. Historyjka powstała z myślą o wysłaniu do magazynu o grach komputerowych - CD-ACTION. Tam też ma twórczość została wydrukowana. :)

niedziela, 19 sierpnia 2007

Emigracja

Kilkanaście miesięcy temu otrzymałem propozycję wyjazdu za granicę. W celach zarobkowych oczywiście. Miałem wyjechać wraz z kuzynem i jego dziewczyną (już żoną) do męża kuzynki, który już się zaaklimatyzował w Anglii.

Oferty nie przyjąłem z trzech powodów: studia, praca, m. Szczególnie ten ostatni powód był bardzo 'stanowczy'. :) (Po prostu nie chciałem zostawić m.) Stanęło więc na tym, że zamiast mnie poleciał kolega kuzyna. Po jakimś czasie do całej tej grupy dołączyła żona tego, który był w Anglii jako pierwszy z tego grona. Zabrała ze sobą swe dziecko.

Plany były wielkie. Kuzyn z (wtedy jeszcze) dziewczyną chcieli zarobić na swe wesele i mieszkanie. Kuzynka zaś poleciała z córeczką do męża z zamiarem emigracji stałej. Dziewczynka od września chodziła do angielskiej szkoły.

Wszystko układało się bardzo dobrze. Prawie każdy miał pracę. A prawie to dlatego, że kuzynka zajmowała się domem i dzieckiem. Każdy realizował swe cele. W gronie rodzinnym mówiło się nawet, że ci, którzy wylecieli tylko w celach zarobkowych myślą o pozostaniu tam na stałe.

Były nawet momenty, że zacząłem żałować, że wtedy zrezygnowałem. Przecież oni zaryzykowali i wygrali! Spełniają swoje marzenia. Zarabiają mnóstwo kasy. Żyłem w przeświadczeniu, że ominęła mnie niesamowita okazja wybicia się z dołka finansowego. Do czasu... Wesele kuzyna myło bardzo dobrą okazją do zweryfikowania rzeczywistości. W końcu byli na nim wszyscy nasi rodzinni emigranci.

I co się okazało. Ano to, że WSZYSCY oni rezygnują z planu stałego pobytu w Anglii, bo jak mówią: pieniądze to nie wszystko! Co prawda tam można zarobić, ale nic poza tym się tam nie osiągnie. I nie są to narzekania osób, które są wyzyskiwane w pracy, czy prześladowane w swym otoczeniu z racji bycia obcokrajowcami.

Po prostu dom to Dom. Rodzina to Rodzina. A kraj to Kraj. Obojętnie kto by Polską nie rządził, Ojczyzna zawsze pozostanie Ojczyzną!

sobota, 18 sierpnia 2007

Obłuda

DZIENNIK Polska-Europa-Świat donosi:
"Kościół nie zgadza się, żeby oceny z religii nie było na świadectwie."
Już samo to jest rzeczą godną przemyśleń, gdyż na moją wiedzę nikt z polityków nie miał zamiaru pozbywać się oceny z religii ze świadectwa.

Nie to jednak jest najważniejsze w artykule zatytułowanym: "Biskup karci rząd za religię". (Kolejne absurdalne stwierdzenie.) Najistotniejsze są jednak słowa, które wypowiedział abp Sławoj Leszek Głódź (na zdjęciu), jako reakcja na wypowiedź nowego ministra edukacji prof. Ryszarda Legutki, który zapowiedział wycofanie się z decyzji Giertycha odnośnie wliczania oceny z religii do średniej.

"Nowy minister edukacji rozpoczyna swoje urzędowanie od konfliktu z Kościołem."

Krótkie przypomnienie znaczenia terminu Kościół. W teologii chrześcijańskiej (bo o niej teraz mówimy) - wspólnota wiernych założona przez Jezusa Chrystusa. Potocznie w tym znaczeniu jest to ogół wierzących w Chrystusa, określający się jako lud Boży, połączony wspólnotą wiary i sakramentów.

W myśl tej definicji należę do Kościoła. I jakoś nie czuję, by profesor Legutko wchodził ze mną w konflikt. O wiele bardziej konfliktowa była dla mnie decyzja Giertycha.

"Jeżeli minister Legutko chce konfliktu i dysharmonii społecznej, to będzie ją miał. Zapowiedź zniesienia religii z listy przedmiotów wliczanych do średniej bez konsultacji z Kościołem uważam za arogancję."

Dla mnie arogancją jest wypowiadanie się w imieniu Kościoła bez konsultacji z Kościołem.

"Religia nie jest polem do eksperymentów, a Kościół manekinem, na którym można sobie prowadzić badania."

A wierni nie są pozbawieni prawa głosu, którzy muszą się wstydzić za wypowiedzi swych "przewodników".

W sumie interesujące jest to, że takie opinie pozwala sobie wyrażać ta sama osoba, która kiedyś powiedziała (przy okazji propozycji ustanowienia Chrystusa Królem Polski):
"Niech murarz buduje mieszkania, krawiec szyje ubrania, a posłowie niech nie wtrącają się do tego, na czym się nie znają."

I vice versa, chciałoby się powiedzieć...

Roman G. z kolei twierdzi, że uchylenie jego rozporządzenia będzie złamaniem konkordatu:
"Każda kwestia dotycząca religii regulowana przez państwo musi być skonsultowana z Kościołem."

Dlaczego więc panie G. nie skonsultował się pan z nami - wiernymi przed podpisaniem swego rozporządzenia? Poza tym, Konkordat mówi wyraźnie:

Artykuł 1:
"Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego."

Zwracam szczególną uwagę na słowa 'niezależne' i 'autonomiczne'.
Zatem oświatą niechaj zajmuje się Państwo, religią - Kościół.

W ogóle cała ta sprawa wydaje mi się obłudą w świetle słów samego arcybiskupa Głódzia:
"Duchowni nie żyją w ogrodzie zoologicznym, tylko w Kościele otwartym, uświęcającym się, w Kościele dialogu z całym światem, który jest usytuowanym w państwie prawa i dlatego Kościół nie żąda dla siebie żadnych przywilejów".

----------------------------------------------------
Dopisek autora (19.08.2007)

Oświadczenie w sprawie wliczania stopnia z religii do średniej ocen na świadectwie.

Rząd działa zgodnie z postanowieniami Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, w związku z czym ocena z religii będzie wliczana do średniej ocen na świadectwie.

Centrum Informacyjne Rządu

Taaa... Wybory się zbliżają, i nikt nie chce największemu elektoratowi podpaść! No i mamy pewność, że profesor Legutko to znowu tylko marionetka w rządzie...

piątek, 17 sierpnia 2007

O kur**!

Nie lubię przekleństw. Uważam, że człowiek dobrze wychowany potrafi na tyle opanować emocje, by w swych wypowiedziach nie posługiwać się wulgaryzmami. A przynajmniej w wypowiedziach publicznych. Zrezygnowałem nawet z czytania postów na niektórych blogach ze względu na mięso w notkach.

Okazuje się jednak, że przekleństwa są częścią naszego dziedzictwa ewolucyjnego! Niektórzy naukowcy twierdzą nawet, że przekleństwo mogło być jednym z pierwszych słów wypowiedzianych przez naszych przodków.

Klasyczny przykład. Pacjentowi choremu na nowotwór usunięto prawie całą lewą półkulę mózgową. Tę, która zawiera najważniejsze ośrodki mowy. Gdy ów człowiek odzyskał przytomność po operacji, zaczął wyzywać od najgorszych cały personel medyczny. Dopiero po jakimś czasie, stopniowo zaczęła wracać mu zdolność do posługiwania się wyrażeniami cenzuralnymi.

Warto zwrócić uwagę na fakt, kiedy przekleństwo najczęściej się pojawia - w sytuacji zagrożenia i zdenerwowania. Przede wszystkim w grupie. Wulgaryzmy mogą więc mieć funkcję ostrzegawczą oraz pomagającą w rozwiązaniu konfliktu bez użycia przemocy. (Wolę więc, by jakiś dresiarz powiedział na mnie 'ty chu**', dając mi tym samym czas na ulotnienie się, niż bym miał od razu po twarzy dostać.) Jest też po prostu formą rozładowania stresu. Nawet u szympansów, które nie potrafią kląć, często wystarcza, że wykonają gwałtowne gesty, spluną i zrobią groźne miny, by bez walki rozstrzygnąć, kto jest w stadzie silniejszy.

Gdy słuchamy wulgaryzmów następuje u nas pobudzenie podobne do tego, które pojawia się w sytuacjach zagrożenia: szybsze bicie serca, płytszy oddech, bladość skóry, większa potliwość... Jest to reakcja bezwarunkowa na którą nie mają wpływu nawet osoby wykształcone, które uważają, że przekleństwa są poniżej ich poziomu.

Przekleństwo może też być źródłem kłopotów nawet, gdy wypowiada się je tylko w gronie najbliższych. Pewien mężczyzna od lat był szczęśliwym mężem, ale jego małżeństwu groził rozpad, ponieważ podczas erotycznych uniesień bezwiednie wykrzykiwał "kur**!" lub "pierd**ę!".

Niekontrolowanemu wypowiadaniu przekleństw winne są... jądra. Także u kobiet! Chodzi tu bowiem o jądra postawne mózgu, które odpowiadają m.in. za kontrolę zachowań impulsywnych.

Po zapoznaniu się z tymi wszystkimi informacjami odniosłem wrażenie, że w pełni uzasadnione jest stwierdzenie, że osoby nadużywające przekleństw to osoby niedorozwinięte i/lub chore, które cofnęły się w procesie ewolucji.

[źródło: FOCUS 08/2007]

czwartek, 16 sierpnia 2007

Wpadka

Wszyscy znamy historię Renaty Beger i jej "Anana Kofana". Powstała nawet piosenka na ten temat. Tu mamy sytuację podobną, choć nie rzutującą w takim samym stopniu na wizerunek gafowicza, jak to miało miejsce w przypadku pani posłanki. Może to kwestia dziennikarskiej solidarności? Przecież nie będą wyśmiewać swojego ziomka:


O ile powyższe można tłumaczyć zwykłym, ludzkim przejęzyczeniem, o tyle TO jest już po prostu brak kompetencji:

Może się też zdarzyć, że najpierw się powie, a później pomyśli:

We wpadkach można się zapętlić:

Generalnie jest zabawnie, ale są wpadki, które mogą sporo kosztować:

Wpadki mogą zdarzyć się każdemu. Nie sztuką jest więc je popełniać. Sztuką jest wyjść z nich z Twarzą...

środa, 15 sierpnia 2007

7 Krasnoludków

7 krasnoludków - Historia prawdziwa

Zwariowana komedia! Jeśli lubisz poczucie humoru prezentowane w filmie RRRrrrr, to już wiesz, czego możesz się tu spodziewać. Humor sytuacyjny i absurdalny, a także mój ulubiony - dosłowny (nazwa własna). Czyli łapanie za słówka i niedomówienia.

Poznajemy baśń "O królewnie Śnieżce" oczami krasnali. Odkrywamy prawdę o ich pochodzeniu i liczbie. Okazuje się bowiem, że krasnali niekoniecznie siedmiu musiało być... Ogólnie podczas oglądania tego filmu przez cały czas miałem banana na ustach. :)

Dodatkowym atutem tej produkcji są wyśmienicie dobrani aktorzy do polskiego dubingu:
Katarzyna Figura - Zła Królowa
Joanna Jabłczyńska - Królewna Śnieżka
Marcin Troński - Ślisk
Kuba Wojewódzki - Błazen królewski
Krzysztof Rutkowski - Detektyw
Bohdan Smoleń - Mądry Bogdan
Cezary Morawski - Prezes
Wojciech Paszkowski - Lustro
Paweł Wilczak - Dołek
Maciej Stuhr - Szczycik
Robert Makłowicz - Knedel
Zbigniew Suszyński - Młotek
Jarosław Boberek - Czak
Jerzy Kryszak - Loczek
Piotr Zelt - Arnie

wtorek, 14 sierpnia 2007

Złotówka

Do hotelu przyjechało trzech gości, razem wzięli pokój za 45zł. Bagażowy odprowadził ich do apartamentu. W tym czasie portier przypomniał sobie, że ten pokój kosztuje 40zł. Poprosił więc pokojówkę, żeby oddała im te 5zł. Ale pokojówka przemyślała sprawę, że jak niby się podzielą pięcioma złotymi na trzech? Zatem oddała im 3zł, a dla siebie potrąciła napiwek w wysokości 2zł.

Ok, gdzie jest haczyk?

No właśnie. Na początku zapłacili za pokój 45zł, czyli każdy po 15zł. Od pokojówki dostali 3zł, czyli po 1zł każdy, więc każdy zapłacił 15zł-1zł=14zł, a w sumie 14zł * 3 =42zł, pokojówka wzięła 2zł, więc 42zł+2zł = 44zł. Zgadza się? No tak tylko, że na początku zapłacili 45 zł, a nie 44zł !

Gdzie się podziała brakująca złotówka?

poniedziałek, 13 sierpnia 2007

Manko

No i stało się! Wszystko przez te rosnące ceny papierosów. W ostatnim czasie zmian cen jest tak dużo, że można kupić papierosy po cenie najnowszej, a gdzieś obok w cenie jeszcze przed podwyżkami. A było ich s sumie trzy. Ale po kolei.

Sytuacja miała miejsce w piątek, a piszę o tym dzisiaj, bo dzisiaj się dowiedziałem co w ten piątek się stało. Otóż było tak. Klient chciał kupić dwa wagony papierosów. Pod ręką miałem jeden wagon, więc po drugi musiałem udać się na zaplecze. Wróciłem, skasowałem, zapomniałem...

Do dzisiaj. Dzisiaj bowiem okazało się, że sprzedałem dwa wagony kasując po 69 zł. za każdy. Podczas gdy powinienem za jeden policzyć 69, a za drugi 79 zł. Jestem więc 10 ,- do tyłu.

Niby to tyle co nic, ale dla mnie liczy się bardziej fakt, że takie coś w ogóle mi się zdarzyło. Co prawda sprzedając te papierosy miałem wrażenie, że wszystko sprawdziłem, zwłaszcza, że mam świadomość, jakie są roszady w cenach. Niemniej jednak stało się... :(

Ale pierwsze manko po dwóch latach od rozpoczęcia pracy w tym biznesie, to chyba nie jest aż tak źle?

niedziela, 12 sierpnia 2007

Weselnie

Wesele! A nawet dwa, o czym już wspomniałem przy okazji tego wpisu. Pisałem już tam, że dostaliśmy z m. zaproszenia na dwa wesela, które w dodatku odbywały się w tym samym lokalu. Różnica jednego poziomu kondygnacji.

Sytuacja była zatem dość skomplikowana i decyzja o tym, gdzie iść do łatwych nie należała. Ostateczne zdecydowaliśmy, że na polter do znajomej, na wesele do kuzyna, na poprawiny do znajomej. Rozwiązanie zatem kompromisowe i zadowalające.

Byliśmy więc na weselu u mojego kuzyna, zaglądając od czasu do czasu do naszej znajomej. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że załapaliśmy się na oczepiny w tych dwóch miejscach! :D

W pierwszej kolejności byliśmy na oczepinach u znajomej. Tam m. złapała welon! Ale nie sama i oddała go tej drugiej dziewczynie. Mi nie udało się nawet musnąć musznika Pana Młodego.

Następnie udaliśmy się piętro niżej do kuzyna i ku naszemu zdziwieniu (i zadowoleniu) w momencie, gdy wchodziliśmy na salę trwały jeszcze podziękowania dla rodziców Młodej Pary. Mieliśmy zatem kolejną szansę na złapanie insygniów! :)

Jak zwykle najpierw kobiety. I co? I m. znowu złapała welon! I znowu nie sama! Tym razem na spółkę z dziewczyną mego brata, której oddała welon. Nadeszła więc kolej na rzucanie musznika Pana Młodego. I tym razem złapałem! Pewnym chwytem!

Reasumując. M. złapała dwa razy pół welonu, zatem razem złapała welon cały. Ja złapałem musznik. I teraz już nie ma takiej siły, która mogłaby przeszkodzić nam w zawarciu związku małżeńskiego! On po prostu jest nam pisany!

sobota, 11 sierpnia 2007

Objawienie

1) Odpręż się i skoncentruj sie przez 30 – 45 sekund na 4 małych punktach w środku obrazka (pelna koncentracja!).

2) Następnie spójrz powoli na pobliska ścianę (lub na gładka powierzchnię jednego koloru, tylko musi być ona dość duża).

3) Po kilku sekundach utworzy sie jasna plama.

4) Gdy mrugniesz kilka razy, ujrzysz powstającą w tle plamy figurę.

5) Co widzisz? Albo inaczej: KOGO widzisz?

piątek, 10 sierpnia 2007

Allegro

Dostałem jakiś czas temu maila od Allegro.pl z informacją, że moje konto w tym serwisie zostało zawieszone. I tu cytat: "Powodem jest korzystanie z wielu kont na Allegro niezgodnie z obowiązującymi zasadami." Myślę sobie, że chyba się pomylili i nie to konto, co chcieli zablokowali.

Skorzystałem więc ze specjalnego formularza, by napisać im, co o tym wszystkim myślę. Grzecznie i spokojnie wyjaśniłem, że posiadam TYLKO JEDNO konto w ich serwisie. Poza tym już od jakiegoś czasu z ich usług nie korzystałem, zatem nie miałem technicznych możliwości, by ich regulamin naruszyć.

Odpowiedź otrzymałem dopiero po ośmiu dniach od napisania do nich. Wynika z niej, że nadal podtrzymują swoją decyzję o zablokowaniu konta z racji naruszenia regulaminu., przytaczając paragrafy:

"5.11. Zabrania się korzystania z kont innych Użytkowników oraz odstępowania swojego konta innym osobom. 5.12. Niedopuszczalne jest posiadanie przez Użytkownika dodatkowych kont, które służą unikaniu zapłaty za prowizje i w jakikolwiek inny sposób są wykorzystywane do łamania postanowień niniejszego Regulaminu."

Już to sprawiło, że mi ręce zaczęły dygotać, ale to, co było dalej było jeszcze gorsze:

"Do korzystania z konta jest upoważniona jedynie osoba, na której dane konto zostało zarejestrowane. Zakaz udostępniania konta dotyczy również członków najbliższej rodziny. Ponadto osoba ta posiada inne zawieszone konta w naszym serwisie, których blokada pozostała do dnia dzisiejszego niewyjaśniona. W zaistniałej sytuacji informuję, że zachodzi konieczność wyjaśnienia sytuacji koncie zawieszonym (m.in."[tu nazwa konta]"). W tym celu należy zalogować się na nie i skorzystać z naszego formularza kontaktowego(...)."

Po przeczytaniu informacji o innym, rzekomo moim koncie już wiedziałem co jest grane. Okazało się bowiem, że zablokowali mi konto, bo mój brat, który wg regulaminu nie ma prawa w ogóle konta posiadać, ma ich kilka w serwisie. A ponieważ mamy z bratem ten sam adres domowy, zablokowali również moje konto sądząc, że wszystkie z tego adresu należą do jednej osoby.

Ponownie napisałem im odpowiedź. Tym razem już mniej grzecznie i bardziej dosadnie. Jeśli nie odblokują mi możliwości wystawiania przedmiotów na aukcji, po prostu wybiorę się do konkurencji (ebay.pl). Nie mam zamiaru prowadzić interesów z kimś, kto nie zbadawszy dokładnie sprawy od razu uważa mnie za oszusta. W końcu w żadnych aukcjach mojego brata udziału nie brałem. A, że pod tym samym adresem mieszkamy, to już nie moja wina.

Będę walczył do skutku! Dla zasady! O dobre imię!

PS Na fotografii przy tekście są filmy, które miałem zamiar sprzedać na Allegro. Jeśli kogoś interesuje ich zakup - zapraszam!

czwartek, 9 sierpnia 2007

Lista

Jestem nie z tego świata. Staroświecki jakiś. Byliśmy ostatnio z m. na zakupach, których celem było nabycie prezentów ślubnych, sztuk 2. Dostaliśmy bowiem zaproszenia na dwa śluby tego samego dnia. Co więcej, oby dwa wesela będą w tym samym lokalu (ale w różnych salach oczywiście). W ogóle sytuacja z tymi ślubami jest dość skomplikowana, lecz nie o tym chciałem tu pisać. Miało być o zakupach.

Tak więc jesteśmy z m. w sklepie i wybieramy podarunki. Jeden z prezentów już wybraliśmy, nadeszła pora na drugi. I wtedy stało się coś, co sprawiło, że poczułem się jakbym był nie z tego świata. Okazało się bowiem, że musieliśmy odłożyć zakup na dzień następny z powodu informacji, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że Panna Młoda ma przygotowaną listę życzeń! Z którą nie zostaliśmy zapoznani...

Mnie informacja o tej liście prawie zwaliła z nóg. Bo prezenty na zamówienie to coś niepojętego dla mnie. Ja wiem, że przy tak dużych imprezach jak śluby, gdzie każdy z gości przynosi jakiś podarek jest całkiem spora "szansa", że prezent się powtórzy. Myślę jednak, że inicjatywa organizowania kupowania prezentów tak, by powtórek nie było powinna wyjść od gości i między nimi taka lista powinna krążyć (jeśli w ogóle powinna).

A co by się stało, gdyby się okazało, że wszystkie pozycje z listy, które mógłbym zakupić byłyby już zajęte, a pozostałyby tylko takie, których nie mógłbym kupić? Gdybym np. nie wiedział, gdzie dany towar można nabyć? Okazuje się jednak, że i na to znalazł się sposób. Dowiedziałem się, że zdarza się, iż już na zaproszeniach na ślub wypisana jest informacja typu: "Lista prezentów oczekiwanych przez Młodą Parę znajduje się w sklepie XYZ przy ulicy QRS". Ręce opadają...

środa, 8 sierpnia 2007

Transformacja

Vista Transformation Pack 7.0
To darmowy program modyfikujący wygląd i kolorystykę okien, wraz z przezroczystością. Instaluje również sidebar (pasek boczny) podobny do oryginału. Zmianie ulega także okno logowania do systemu, a nawet takie szczegóły jak pasek postępu kopiowania, ikony, dźwięki systemowe. Otrzymujemy 'nowe' menu Start, opcję przezroczystości okien, nowy wygląd Eksploratora Windows. A to wszystko po to, by jak najbardziej upodobnić XP do Visty.

Jeśli więc nie chcesz popełnić błędu instalacji Windows Vista, a spodobał Ci się nowy interfejs graficzny i inne graficzne bajery w nim zastosowane - polecam VTP. Jedyny problem to konieczność posiadania sporej ilości pamięci RAM. Ja mam 1GB i nie twierdzę, że to za dużo...

Program można pobrać ze strony:
Vista Transfotmation Pack 7.0


A jeśli dziwi Cię, że odradzam instalację Vałki, przeczytaj artykuł o wiele mówiącym tytule: "Vista - wiej, póki możesz!"

wtorek, 7 sierpnia 2007

Zagadka Einsteina

Podobno to człowiek z fotografii obok jest autorem zagadki, którą za moment zaprezentuję. Wieść niesie, że Einstein wymyślił ją, gdy był małym dzieckiem. Później miał twierdzić, że 98% ludzi nie jest w stanie rozwiązać tego zadania... Jest to wg mnie blef, gdyż ja, nie mając geniuszowego umysłu poradziłem sobie z tą zagadką. Teraz pora na Was!

"Zagadka Alberta Einsteina"

Treść:
5 ludzi zamieszkuje 5 domów w 5 różnych kolorach.
Wszyscy palą papierosy 5 różnych marek i piją 5 różnych napojów.
Hodują zwierzęta 5 różnych gatunków.

Pytanie:
Kto hoduje rybki ?

Dane:
* Norweg zamieszkuje pierwszy dom
* Anglik mieszka w czerwonym domu
* Zielony dom znajduje się po lewej stronie domu białego
* Duńczyk pija herbatkę
* Palacz Rothmansów mieszka obok hodowcy kotów
* Mieszkaniec żółtego domu pali Dunhille
* Niemiec pali Marlboro
* Mieszkaniec środkowego domu pija mleko
* Palacz Rothmansów ma sąsiada, który pija wodę
* Palacz Pall Malli hoduje ptaki
* Szwed hoduje psy
* Norweg mieszka obok niebieskiego domu
* Hodowca koni mieszka obok żółtego domu
* Palacz Philip Morris pija piwo
* W zielonym domu pija się kawę

Rozwiązanie.

poniedziałek, 6 sierpnia 2007

50

Mały jubileusz!
Ta notka jest pięćdziesiątym wpisem na tym blogu! Pewnie, że starzy blogerzy stwierdzą, że to nic, ale jak na mnie, to już całkiem niezły wynik. Przez 50 dni znajdywałem czas, by coś tu napisać. Jest to dla mnie tym większe osiągnięcie, że robiłem to, "bo chcę" a nie "bo muszę". Moim celem było (i jest), by to, co piszę i tworzę było jak najciekawsze, interesujące, skłaniające do refleksji lub do uśmiechu.

A oto kilka faktów.

Oglądalność bloga:
# Wszystkich wejść: 4,266 średnio ~ 93 na dzień
# Unikalnych wejść: 1,155 średnio ~ 25 na dzień

Aktywność odwiedzających:
# Komentarzy: 189 średnio ~ 4 na notkę
# Notek bez komentarza: 1 (Kamera)

Twórczość pozatekstowa:
# Skecz (Desperat)
# Fotomontaż (Kucharz)
# Fotorelacja (Noc Poetów)

Ciekawostki:
# Postów w języku obcym: 1 (Inglisz)
# Komentarzy w języku obcym: 1 (Chris)
# Wartość bloga: $5,080.86

Jak na ludzia znikąd, to chyba całkiem niezłe osiągnięcie, prawda?

niedziela, 5 sierpnia 2007

Spowiedź

Mały sekret związany ze spowiedzią!

Jak utaić jakiś grzech, zachowując przy tym spełnienie wszystkich warunków dobrej spowiedzi?

Wystarczy jako ostatni z grzechów powiedzieć:
SKŁAMAŁEM!

Przyznam, że jak dla mnie pomysł dość kontrowersyjny. Zwłaszcza, że przekazywany przez wykładowców w seminarium - przyszłym księżom. Ciekawe, że na katechezach o tym nie uczą...

sobota, 4 sierpnia 2007

Noc Poetów

XIII Chojnicka Noc Poetów

Kolejny raz odbyło się coroczne Chojnickie święto poetyckie. I wbrew liczbie widniejącej przy jego nazwie, nie było pechowe.

W Chojnickiej Nocy Poetów udział biorą gwiazdy polskiego filmu, teatru i estrady oraz poeci z całego kraju prezentujący swoją twórczość. W ramach Nocy Poetów organizowany jest corocznie w maju konkurs poetycki "Jednego wiersza". Werdykt jury ogłaszany jest w czasie trwania Nocy.

Jak zwykle dopisała publiczność. I jak zwykle wszyscy występujący na scenie tę publiczność chwalili. Chwalili również piękne miasto.

Impreza zaczęła się o 19.00 i trwała prawie do 2.30. W tym czasie na scenie amfiteatru ulokowanego w Fosie miejskiej zaprezentowali się:

AKTORZY
- Hanna Dunowska
- Stanisława Celińska
- Krzysztof Janczar

POECI
- Adriana Szymańska
- Anna Piliszewska
- Tadeusza Kolańczyk
- Tomasz Łubieński

PIOSENKA POETYCKA
- Słodki Całus od Buby
- Iwona Loranc
- Edyta Geppert

oraz laureaci XIII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego Jednego Wiersza

FOTORELACJA Z IMPREZY:

Warto było czekać na tę Noc!

piątek, 3 sierpnia 2007

Wyznanie

Każdy z nas w coś wierzy. Jedni wierzą w Boga, inni zaś wierzą, że Boga nie ma, a jeszcze inni wierzą, że jest Coś, ale do końca nie wiedzą co. Wszyscy jednak jesteśmy w jakiś sposób związani z religią. Czasem bardziej, czasem mniej świadomie. Czasem bardziej, czasem mniej dobrowolnie.

W każdej religii chodzi generalnie o to, by sławić i wielbić Boga, oraz by przeżyć swe ziemskie życie jako dobry człowiek. Aby nam ten cel ułatwić otrzymujemy różnego rodzaju prawa, obowiązki i przykazania. I właśnie te rzeczy najbardziej uświadamiają nam, jak słuszny jest ekumenizm. Bo tak naprawdę więcej nas (różnowierców) łączy niż dzieli.

Przechodząc do meritum.
Czasem bywa tak, że człowiek nie czuje, że religia którą wyznaje jest tą właściwą. Czasem też ma uraz do religii z powodu współwiernych lub nawet kapłanów twierdząc, że nie chce być w religii w której osoby mające być wzorem i przykładem są antyautorytetem. Może być też tak, że ktoś jest "nieaktywny" religijnie i nagle na jego drodze zjawia się ktoś, kto przekonuje taką osobę o słuszności wyznawanej przez niego religii. W konsekwencji ktoś decyduje się na zmianę wyznania.

Sytuacje i powody mogą być różne, jednak nie o genezę, a o skutek mi chodzi. Pomijam tu fakt, że wszędzie są czarne owce, oraz że patrząc na to z punktu widzenia ekumenizmu, zmiana religii jest nieuzasadniona. Konsekwencje jednak są straszliwe. W każdym przypadku.

Każdy bowiem, kto wychodzi z jakiegoś kościoła jest uznawany tam za największego grzesznika, bez szans na zbawienie. W ogóle każdy innowierca jest skazany na potępienie. Kto zatem będzie oglądał Chwałę Boga? Wszak wg kilkakrotnie już tu przywoływanego ekumenizmu, wszyscy wierzą w tego samego Boga. Tylko różnie jest On pojmowany. Tak więc wszyscy nawzajem się potępiają bo wierzą w innego, choć w gruncie rzeczy tego samego Boga.

Ale najbardziej jeszcze inna rzecz mnie zastanawia. Skoro już ktoś podejmuje tę decyzję, że będzie szukał swego miejsca gdzie indziej, to czy nie jest dobrze, że dzięki temu może znaleźć pokój duszy? Po co ktoś ma się "męczyć" gdzieś, gdzie nie czuje się dobrze? A wiadomo, że nastroje są zaraźliwe i oddziałują na innych. Czyż nie lepiej, że ktoś odnajdzie szczęście gdzieś indziej, dzięki czemu będzie mógł to szczęście wylewać na innych? Czyż nie lepiej, że znajdzie dobry grunt na którym wyrośnie jako Dobry Człowiek kochający bliźniego i wielbiący (tego samego) Boga?

czwartek, 2 sierpnia 2007

Beznet

Coś mi się z internetem popsuło w związku z czym nie mogłem na czas posta umieścić. W ogóle nic z netem robić nie mogłem, bo połączenia nie miałem. Poczty sprawdzić nie mogłem, blogów czytać nie mogłem, filmików na YouTube oglądać nie mogłem!

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Po pierwsze, zrobiłem porządek w komodzie. Po drugie, mogłem sobie książkę poczytać. Po trzecie, poszedłem wcześniej spać, a jak wiadomo - sen jest bardzo ważny.

Bo jedna z moich zasad brzmi:

Nie załamuj się, jeśli coś pójdzie nie po twojej myśli.
Postaraj się wykorzystać to na swoją korzyść!

środa, 1 sierpnia 2007

1944

63. rocznica Powstania Warszawskiego.
Nie czuję się na siłach by pisać o tym, co działo się sześćdziesiąt trzy lata temu w Warszawie. Mogę jednak zaprosić wszystkich do odwiedzenia Muzeum Powstania Warszawskiego. Jeśli nie osobiście - realnie, to chociaż wirtualnie: