Pascal
W pewnej szkole, w której uczy się między innymi programowania, uczy się jeszcze bardzo starego języka - Turbo Pascal. Na szczęście MEN narzuca w programie naukę języka nie tylko strukturalnego, ale także obiektowego. Wymusza to niejako na wykładowcach naukę języka C++ (bądź Java, ale ten język jest bardzo skomplikowany).
Najciekawsze jest to, że wykładowca nie ukrywa, że nie podoba mu się ten pomysł twierdząc, że Turbo Pascal w jest w zupełności wystarczający. Swój pogląd umotywował zdaniem przeczytanym kiedyś w jakimś podręczniku do programowania właśnie:
"Po co zatrudniać kombajn do skoszenia trawnika?"
Ma odpowiedź na to jest taka (trzymając się porównań maszynowych):
"Po co kupować 15 urządzeń potrzebnych w kuchni do upieczenia ciasta, skoro można nabyć robota kuchennego z którego w danym momencie korzystamy tylko z tych jego funkcji, które są nam właśnie potrzebne?"
Poza tym, po co uczyć się czegoś tak przestarzałego, o co nikt przy rozmowie kwalifikacyjnej nie pyta, a o znajomość C++ oraz Javy i owszem? No, ale jak określił to wykładowca: "mam na to swoją filozofię"...

5 x reakcje:
Hmm...
Z jednej strony nie należy przeceniać znaczenia narzędzia. Kolejne języki się zmieniają i to czego szkoła ma przede wszystkim nauczyć, to umiejętność samego programowania.
Używając takich porównań:
Nauka gotowania, to nie nauka obsługi łyżki i noża. Nauka gotowania ma sprawić, że zrozumie się przepis kucharski i będzie potrafiło go zastosować we własnej kuchni. Nawet jeśli nie za pierwszym razem.
Z drugiej strony obiektowość jest przydatna (choć obiektowo da się pisać już chyba w TurboPascalu, z tego co pamiętam...).
Przekładając na inny opis:
To co prawda kosiarka, ale da się przerobić na robota kuchennego...
No własnie. W podstawówkach, o ile się orientuję, nauczanie informatyki zaczyna się bodaj od windows95 - też nie wiadomo po co i na co. Niestety, w tych kwestiach kadra nauczycielska ma nieraz mniej wiadomości od ucznów...
PAK --> W sumie trudno się z Tobą nie zgodzić. Poza jednym - w TP nie da się obiektowo programować.
HoKo --> W podstawówkach już XPki mają, więc źle nie jest. Choć ja załapałem się jeszcze na DOSa z NC. W przypływie dobrej woli nauczyciel pozwalał nam Win 3.11 zapuścić. Ale też nie na długo, by się komputery nie przegrzały...
A z wiedzą kadry jest różnie. W podstawówce miałem lepszego nauczyciela niż w LO. W ogóle z historii o "bystrych nauczycielach" jest niestety sporo. Sam tego doświadczyłem. :( Byłby z tego niezły materiał na notkę, więc kto wie? :)
Cóż, sprawdzę jak będę miał dostęp do biblioteki -- ja TP nie używałem od ponad 10 lat.
Po drugiej lekcji informatyki w 2 gimn. mogę powiedzieć że jej poziom jest tragiczny. Najpierw uczyliśmy się że piractwo jest beee, a z planu nauczania wynika iż dopiero pod koniec czerwca będzie Excel (a tak to tylko Power Point i Word) :D. Na kółku informatycznym - też porażka - jedynie Pascal (ale to na zajeciach dodatkowych z informatyki dla LICEUM)…
Prześlij komentarz