środa, 9 listopada 2011

Ramzel is back!

Drodzy Czytelnicy!

Być może zainteresuje Was fakt, że po 20 miesiącach od zamknięcia tego bloga wracam do gry. :)

Z tą różnicą, że tym razem gram w otwarte karty i inaczej niż poprzednio - występuję pod własnym nazwiskiem. Nie postawiłem sobie jednak za cel pisania codziennie nowych postów, co nie tylko uchroni Was od zbyt dużej dawki dziwactwa, ale też było wcześniej powodem do tworzenia sztuki dla sztuki, a to zwykle niczego dobrego nie przynosiło. Za to jak zawsze będzie całkiem sporo wariactwa, przeplatanego zagadnieniami traktowanymi trochę bardziej serio.


Będzie mi bardzo miło znów się z Wami spotkać!


Serdecznie zapraszam!

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Anioł [Ankieta]

Moi drodzy Blogowicze!

Postanowiłem tymczasowo reaktywować ten blog, by Was, moich Czytelników poprosić o pomoc.

Otóż prowadzę badania na temat językowo-kulturowego obrazu anioła. W tym celu stworzyłem ankietę o której wypełnienie bardzo Was proszę.

Z góry ogromne dzięki za pomoc!

Anioł w ujęciu socjolingwistycznym [Ankieta]

czwartek, 18 marca 2010

The END



'Świat Ramzela' się skończył.
Dalej się już tylko spada...

Blog ten od dawna jest w stanie śpiączki.
Starałem się go reanimować po zapaściach, ale niewiele z tego wynikło.
Postanowiłem więc zaniechać uporczywego leczenia i odłączyć aparaturę...

Zacząłem tu pisać z zamiarem codziennej aktualizacji. Ponieważ wskutek pewnych życiowych zawirowań od ponad pół roku nie mogłem realizować pierwotnych założeń, wolę zrezygnować całkowicie z redagowania tego blogu, niż zmieniać jego profil. Zasady, to zasady - albo coś się robi dobrze (w znaczeniu: zgodnie z zamiarem), albo nie robi się tego wcale. Tak to widzę.

Nie oznacza to bynajmniej całkowitej rezygnacji z pisania. Z racji kierunku studiów oraz dalszych planów życiowo-zawodowych, pisanie to nieodłączny element mojej codzienności. Nie wykluczam więc możliwości powrotu do blogosfery. Ba, jeśli to zrobię, to najprawdopodobniej nie będę ukrywał się za nickiem...

Przez pewien czas biłem się z myślą usunięcia całej zawartości tu opublikowanej. Powstrzymałem się jednak przed tą decyzją z uwagi na fakt, że treści tu zawarte są cały czas systematycznie odwiedzane. Nie mówiąc (pisząc) już o tym, że nie tylko ja tu publikowałem - wszak ogrom komentarzy jest nie mojego autorstwa, a to przecież też twórczość, której nie tylko nie mam prawa, ale i nie chcę niszczyć.

W tym miejscu pragnę podziękować wszystkim, którzy nie tylko towarzyszyli mi w mojej wędrówce przez blogosferę, ale też po niej prowadzili. Dziękuję wszystkim biernym oraz aktywnym 'anonimowym', którzy po zapoznaniu się z publikowanymi tu materiałami postanowili podzielić się cząstką siebie, swoich przemyśleń.

Specjalne podziękowania kieruję do tych, którzy czasem bardziej, czasem mniej aktywnie uczestniczyli w dyskusjach, ale obecni byli praktycznie przez cały czas mojego tu 'pisarstwa'. Do tego Wielce Szanownego Grona (WSG) należą: M., Radical, Fusilla, Pajęczaki, Bati, Pak, Komerski, Hoko. Przyjmijcie proszę wyrazy wdzięczności za Wasz wkład w mój 'Świat' i światopogląd.

A teraz już definitywnie:
Koniec imprezy.
Dziękuję.
Dobranoc. ;)

środa, 17 lutego 2010

Lao Che - PROMOMIX


Lao Che
Prąd stały / Prąd Zmienny
PROMOMIX
Premiera: 01/03/10

Się doczekać nie mogę...

poniedziałek, 8 lutego 2010

Umowa z Play Mobile


Nie wszystko jest oczywiste.
Przynajmniej nie w przypadku Play Mobile.
Zdrowy rozum wysiada, a absurd łapie za ster.

Kończyła mi się umowa na internet bezprzewodowy z siecią Play (P4 Sp. z o.o.). Zadzwoniła więc do mnie pani z tej sieci z zapytaniem, czy nie zechciałbym przedłużyć z nimi tej umowy. Jako, że internet bezprzewodowy nie był mi już potrzebny, a nawet miałem już w perspektywie znacznie tańszy stacjonarny, grzecznie podziękowałem za ofertę. Pani natomiast podziękowała za rozmowę i się rozłączyła.

Nasza umowa była na czas określony, dokładnie 12 miesięcy. Nie zadeklarowałem chęci jej przedłużenia. Co więcej, zrezygnowałem z takiej propozycji zaoferowanej mi telefonicznie. Sądziłem więc, że sprawę mam już z głowy. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy dotarła do mnie faktura za internet za okres, który nie mieścił się w terminie umowy! Po miesiącu dostałem następną, a po kolejnym - jeszcze jedną.

W końcu nie wytrzymałem! Bo jakim prawem każą mi płacić, skoro ani nie wiąże mnie z nimi żadna umowa, ani też nie korzystałem z ich pośrednictwa w dostępie do internetu? Poprosiłem więc o kontakt w celu wyjaśnienia tej sprawy. Zgłosił się pan który potwierdził, że mam trzy zaległe faktury do uregulowania. Dla pewności zapytałem, czy wszystkie faktury dotyczące terminu podanego na umowie są opłacone. Gdy usłyszałem że tak, przystąpiłem do ofensywy. Tak mi się przynajmniej zdawało. W rzeczywistości jeszcze nawet dobrze nie wystartowałem, a już zostałem wgnieciony w ziemię. Dialog wyglądał tak:
- Dlaczego otrzymuję faktury za okres spoza umowy?
- A złożył pan pisemną rezygnację?
- Pisemną rezygnację? A po co to komu, skoro umowa jest na czas określony?
- Ale musi się pan zadeklarować, że nie chce pan korzystać z naszych usług.
- Już dawno to zrobiłem. Dzwoniła do mnie pani z propozycją przedłużenia umowy, na co się nie zdecydowałem, co wg mnie jest jednoznaczne z rezygnacją.
- Ale musi pan to zrobić pisemnie. Jeśli pan tego nie zrobi, to umowa automatycznie przechodzi na czas nieokreślony.
- To po kiego grzyba tworzycie umowy na czas określony? A tym bardziej po co dzwonią do mnie państwa przedstawiciele, skoro moja odmowa ich oferty jest całkowicie nieznacząca? A gdybym wyraził chęć skorzystania z jakiejkolwiek oferty, to dziwnym trafem żadne pisemko nie byłoby zapewne potrzebne?
Na ostatnie moje pytania konsultant nie potrafił sensownie odpowiedzieć, bez gubienia się we własnych wypowiedziach. Choć tak naprawdę nie ma to najmniejszego znaczenia, gdyż zadane pytania były przecież z gatunku retorycznych. W świetle zaistniałych faktów oczywistym jest bowiem powód dla którego konsultanci dzwonią do klientów którym kończy się umowa.

Taka pozornie niewinna propozycja przedłużenia umowy jest w istocie sprytnie pomyślanym zabiegiem manipulacyjnym! Klient, który telefonicznie odmówi dalszej współpracy ma przeświadczenie, że sprawa jest załatwiona i ma z nią spokój. Tymczasem, po kilku tygodniach dociera do niego faktura za nadliczbowy miesiąc. A co w takim wypadku robi wielu Kowalskich? Idzie do banku i płaci.

Bynajmniej nie mam tu pretensji o przebiegłość speców Playa od manipulacji marketingu. W końcu znakomicie wywiązali się ze swojej roboty. To też nie ich wina (przynajmniej nie bezpośrednio), że nie przeczytałem regulaminu, którego notabene na oczy nie widziałem (choć podpisałem, że takowy otrzymałem).

Tak więc moja nauczka niech będzie dla Was przestrogą, drodzy Internauci, by uważać na umowy z Play oraz, co jest już zagadnieniem uniwersalnym - czytać wszystko, co dotyczy rzeczy, jaką zamierzacie podpisać.

Miłego składania pisemnych rezygnacji. :)

piątek, 29 stycznia 2010

Co jest (wy)grane


"Co jest grane" to cotygodniowy dodatek do piątkowego wydania Gazety Wyborczej, traktujący o tym, co w ciągu najbliższego tygodnia dziać się będzie w świecie (pop)kulturalnym w regionie. Jest to również okazja do wygrania wartościowych nagród. I pisząc 'wartościowych' nie mam na myśli tylko kwestii finansowej.

W konkursie SMSowym wziąłem udział cztery razy (2,44/SMS) z czego trzy razy wygrałem! Dzięki temu stałem się posiadaczem między innymi znakomitych pozycji książkowych:


oraz:

Prawda, że warto?
Dlatego też zachęcam Was, drodzy Czytelnicy do brania udziału w tych konkursach. Tylko błagam - nie w Bydgoszczy. Nie róbcie mi konkurencji. ;)

czwartek, 28 stycznia 2010

Freedom!


I'm FREE!